6 czerwca 2019

Beata Majewska "Zastępcza miłość"


Wielki świat, zakazane uczucie i kusząca propozycja… 
Julia, skromna studentka z Polski, przyjmuje nietypowe zlecenie od amerykańskiego milionera, które całkowicie odmienia jej życie. Przed Julią otwiera się inna rzeczywistość, w której luksus, wielkie pieniądze i zdradzieckie intrygi są na porządku dziennym. Pośrednikiem w transakcji jest czarnoskóry Diamond King. Jednocześnie między nim a Julią rodzi się uczucie. Jest to jednak miłość niemożliwa, która nie powinna się zdarzyć. Sytuacja dodatkowo komplikuje się, gdy w rodzinie milionera dochodzi do tragedii, co stawia pod znakiem zapytania powodzenie całego przedsięwzięcia…
Czy ta historia zakończy się jak bajka o Kopciuszku?

Wczoraj swoją premierę miała książka „Zastępcza miłość” pani Beaty Majewskiej. Już wcześniej mieliśmy okazje poznać jej twórczość i na pewno każdy z was przyzna mi rację, że jest mistrzynią słowa a także w bardzo ciekawy sposób opisuje akcje wydarzeń. Czy kolejna powieść będzie tak samo dobra jak poprzednie?

Julia to młoda studentka, która na wakacje razem z przyjaciółkami poleciała do Monako. Zwiedzając piękne miejsca poznaje czarnoskórego mężczyznę, który wywiera na niej duże wrażenie a także jego propozycja pracy onieśmiela i wystrasza dziewczynę. Lecz zostawia jej wizytówkę, bo może Julia zmieni jeszcze zdanie.  Powrót do domu i szokujące wiadomości o ojcu, który niebawem wyjdzie z więzienia zmuszają dziewczynę do pojęcia decyzji wbrew sobie. Dzwoniąc zgadza się, lecz suma ogromnych pieniędzy pozwolą Juli i jej mamie na zmianę środowiska a także na nowe życie nad morzem. Wszystko skończyłoby się dobrze gdyby nie chemia, która przyciąga o siebie Julie i Diamonda.
Jaką tak naprawdę dziewczyna dostała propozycję?
Czy Diamond przyzna się, że kocha Julię?
Czy ta historia doczeka się prawdziwego szczęśliwego zakończenia?

Autorka kolejny raz udowadnia mi ze jest prawdziwa mistrzynią, która potrafi już o pierwszych stron swojej powieści wciągnąć nas do świata dwójki bohaterów. Każde z nich ma swoje problemy, ciężką przeszłość i duży bagaż doświadczeń. Styl pisarki jest lekki i przyjemny a książkę czyta się szybko. Zapewniam was, że nie będziecie się nudzić przy tej książce a znajdziecie za to niezapomniane chwile. Zwłaszcza, że zakończenie, które jest nieprzewidywalne i które do samego końca bałam się ze wszystko potoczy się całkiem inaczej.

Każdy szczegół zawarty w powieści a nawet z przeszłości ma swoje jakieś miejsce. Nie spodziewała się aż takiej historii, która w pewnym momencie czułam, iż nie mogłam się podnieść. Każda tajemnica miała swoje zakończenie a przeszłość i duchy z przeszłości wracają w najmniej spodziewanym momencie.

Jeśli szukasz książki, dzięki której będziesz mogła zapomnieć o tym, co dzieje się wokół ciebie to ta książka jest właśnie dla ciebie. Jest tak dobrze napisana, iż przeczytałam ją w jeden wieczór a po wszystkim ciągle rozmyślałam o tej historii, która trafiła prosto do mojego serca.

Autorka książki bardzo dokładnie opisuje trudne życie głównych bohaterów. Niektóre sceny bardzo mi się spodobały gdyż czytałam je z wypiekami na twarzy a niektóre czytałam z zapartym tchem, bo chciałam jak najszybciej przeczytać, aby wiedzieć, co się wydarzy później. Beata Majewska tą książką zafundowała nam jazdę bez trzymanki trzymając nas w ciągłej niepewności do samego początku aż po ostatnią stronę.

„Zastępcza miłość” jest to książka, którą koniecznie musicie przeczytać. Powieść jest tak wciągająca, że gwarantuje wam, że ciężko będzie wam ją odłożyć na bok póki nie skończycie czytać. Historia Juli i Diamonda jest zaskakująca i nieprzewidywalna i teraz wiem, że jeszcze nie raz wrócę do jej czytania.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

4 czerwca 2019

Małgorzata Garkowska "Życie w spadku"


Pragnienie zemsty. Misterny plan. Nieoczekiwana miłość.
Damian i Mark Sorensenowie są podobni jak dwie krople wody. Poza tym braci różni wszystko.
Skłóceni w młodości, od lat nie utrzymują ze sobą kontaktu. Damian skutecznie zatarł
jakiekolwiek ślady po swoich powiązaniach rodzinnych. Co nie znaczy, że zapomniał, co się kiedyś wydarzyło...
Dla Marka, dyrektora w banku, najważniejsza jest praca. Coraz mniej czasu poświęca swojej żonie, coraz rzadziej z nią rozmawia. Kiedy Klara odkrywa, że spodziewa się dziecka, zwleka z podzieleniem się tą nowiną z mężem.
W tym momencie Damian postanawia wrócić do miasta i odegrać się na bracie. Jednak wszystko
przebiega zupełnie inaczej, niż sobie zaplanował...

Jak każdy czytelnik uwielbiam czytać powieści autorów, którzy już nie jeden raz wzbudzili u mnie wiele emocji, których nie da się zapomnieć. Tak właśnie jest z książkami, które nam dostarcza pani Małgorzata Garkowska. Bardzo dobrze pamiętam moją pierwszą przeczytaną książką była „Układanka z uczuć” to właśnie dzięki tej publikacji wiem, co mogę się spodziewać po autorce. Teraz chciałam czegoś więcej i dostałam coś, co zapadnie mi w pamięci na bardzo długi czas.

Poznajemy połowiczną historię dwóch braci, którzy są ze sobą skłóceni. Mark ma już żonę bardzo dobrą pracę i dom. Można powiedzieć, że prowadzi sielankowe życie i niczego mu w życiu już nie trzeba. Mogłabym tak powiedzieć gdyby nie fakt, że w jego życiu pojawia się Lisa i wszystko ulega zmianom, które mogą zaważyć na życiu. Ta postać wzbudziła we mnie skrajne emocje. To, co wyrabiał, jako człowiek, który ma żonę jest już dla mnie nikim. Mając swoją drugą połówkę powinniśmy o nią kochać, dbać i pielęgnować, bo miłość jest jak kwiat. Kiedy o niego nie dbamy to usycha i nasza miłość też.  

Damian wciąż czuje żal o brata o to, co wydarzyło się kilkanaście lat temu. Po śmierci ojca zjawia się w domu rodzinnym, aby dowiedzieć się, co z majątkiem. Nie dostaje nic i tylko Mark wszystko przejmuje. Chęć zemsty jest bardzo duża a skutki mogą być nieodwracalne. Postanawia dać mu nauczkę i wymyśla plan, który jest banalny, lecz na jego możliwości bardzo prosty. Tylko ta historia miała potoczyć się inaczej niż się spodziewał. Postać Damiana przekonała mnie o tego, że człowiek może w życiu popełniać błędy, ale może je naprawić. Każdy z nas zasługuje na drugą szansę.

Klara to żona Marka, której brakuje wiary w siebie. Zwierza się siostrze z swoich obaw dotyczących małżeństwa i męża. Kiedy dowiaduje się, że jest w ciąży nie mówi z początku Markowi, ale pewnego dnia w niebywałych okolicznościach dowiaduje się a wszystko się zmienia? Zmiana następuje a Klara nie zarazą, co tak naprawdę ucieka jej.

Małgorzata Garkowska kolejny raz zaskoczyła mnie pomysłowością, jaką nam przekazała w swojej książce. Książka mówi nam o miłości, samotności, zdradzie, porzuceniu, kompleksach i lękach. Wszystko to dało nam niesamowita mieszankę, która nie pozwalała na oderwanie się od lektury, która przeniosła mnie na wyższe wyżyny chmur a akcja, która rozkręca się z każdą kolejną stroną nie pozwala na odłożenie książki. Autorka w odpowiedni sposób dawkuje nam emocje i tępo, iż czytałam z zapartym tchem.  Powieść czyta się lekko i przyjemnie. Po przeczytaniu tej książki potrzebowałam chwili, aby pozbierać się po tym, co zaserwowała nam tym razem autorka. Język i styl autorki jest przyjemny w odbiorze a postacie i fabuła jest tak niesamowita, że nie sposób odłożyć książki dopóki nie skończy się czytać do ostatniej kropki. 

„Życie w spadku” jest to niezwykła historia, która pokazuje nam jak z trudnymi tematami borykają się bohaterowie. Decyzje, które muszą podjąć i to, co może im się przydarzyć to tylko wierzchołek góry lodowej. Ja z czystym sumieniem serca mogę wam tę książkę polecić a emocje, jakie odnajdziecie w tej książce nie będzie doskwierała wam nuda.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję


3 czerwca 2019

Weronika Dobrzyniecka "Run Away"


Jak daleko się posuniesz, by ocalić swoje marzenia?

Wychowywana przez samotną matkę alkoholiczkę Etinet Winston nigdy nie była grzeczną nastolatką. W końcu jednak udało się jej wyjść na prostą: dziewczyna za chwilę ma rozpocząć studia na prestiżowym college'u w Mieście Aniołów, a otwierający się przed nią nowy rozdział życia napawa ją optymizmem i nadzieją na szczęśliwą przyszłość. Wkrótce jednak jej plany pokrzyżuje pewien blondwłosy Kanadyjczyk i... grupa zamaskowanych mężczyzn, wynajętych, by ją zabić.

Aby ocalić życie i marzenia, Etinet będzie musiała rzucić się w szaloną ucieczkę przez amerykańskie bezdroża, nauczyć się walczyć i zabijać, a przede wszystkim – zmierzyć się z własną przeszłością, która okaże się bardziej mroczna, niż kiedykolwiek jej się wydawało...

Za każdym razem, kiedy widzę zapowiedź książki a na dodatek jest to debiut to mam ochotę przeczytać. Tak właśnie było i tym razem pani Weronika Dobrzyniecka dostarczyła mi kilka chwil na możliwość odcięcia się o rzeczywistego świata i możliwość połączenia się z główna bohaterką. Dzięki temu mogłam odpocząć i zrelaksować się a chwilę później nawet nie zauważyłam, kiedy i miałam przeczytaną powieść.

Poznajemy główną bohaterkę Etinet Winston, która nie ma łatwego życia. Z początku uważałam ją za naiwną, która nie zważała na niebezpieczeństwa, które ją otaczały. Pewnego dnia, kiedy mogło dojść do nieszczęścia dziewczyna w porę uświadamia sobie, co mogło się wydarzyć i zmienia swoje postępowanie. W tym momencie poznajemy całkiem inną Etinet. Jest bardziej rozważna i skrupulatnie analizuje swoje zachowanie. Ma bardzo oddana przyjaciółkę Vanessę i która postanawia znaleźć kumpeli chłopaka, którym jest seksowny nowo przybyły kanadyjczyk Austin. Lecz kiedy pojawia się w jej życiu Austin nagle pojawiają się nowe kłopoty a mianowicie ktoś czyha na jej życie.

Austin to dla mnie taki Bad boy, który zauroczył mnie swoja opiekuńczością i tajemniczością od samego początku. Ból, mrok i cierpienie towarzyszył mu przez większość powieści. A to wszystko sprawiło, że coraz to bardziej chciałam poznać Austina. Ten chłopak stal się moim ulubieńcem a dawkowane przez autorkę tajemnice zostawiły mnie w niepewności do samego końca. Poznajemy także trójkę przyjaciół Austina, którzy w powieści odgrywają swoje kluczowe role a bez których ta książka nie była by już taka.

Weronika Dobrzyniecka zaskoczyła mnie swoja powieścią. Nie spodziewałam się takiego rolercostera, który pochłonie mnie od pierwszej strony aż po ostatnią kartkę. Styl pisarki jest lekki i przyjemny a książkę czyta się szybko. Zapewniam was, że nie będziecie się nudzić przy tej książce a znajdziecie za to niezapomniane chwile. Zwłaszcza, że zakończenie, które jest nieprzewidywalne i którego nie tak sobie wyobrażałam. Autorka w ciekawy sposób podtrzymuję akcję książki, aby czytelnik nie mógł się nudzić a barwne obrazy, żywe dialogi i realistyczne postacie jak również umiejętnie podtrzymuje napięcie.

„Run Away” jest to książka, która swoją objętością pochlania nas do innego świata pełnego tajemnic i niebezpieczeństw. Zakończenie książki nie było takie, jakiego się spodziewałam, ale ma nadzieję ze kiedyś doczekam się kontynuacji. Może i jest to debiutancka powieść autorki, lecz ja tak tego nie odczułam. W pewnym momencie zaczęłam szukać informacji o autorce gdyż chciałam poznać inne jej książki. Mam nadzieje, że już niedługo będę miała taką możliwość.


Za możliwość przeczytania książki dziękuje

2 czerwca 2019

Zapowiedzi wydawnicze Czerwiec 2019


Miesiąc czerwiec zapowiada się naprawę w wiele ciekawych i interesujących nowościach wydawniczych. To jest zestaw książek, które bardzo bym chciała przeczytać, lecz nie wiem czy starczy mi czasu na wszystkie. 










31 maja 2019

Helen Hoang "Więcej niż pocałunek" [PRZEDPREMIEROWO]


Według trzydziestoletniej Stelli świat powinien rządzić się jedynie prawami logiki. Tworzenie algorytmów wydaje jej się zdecydowanie prostsze niż relacje z mężczyznami. Wizja bliskości budzi w niej niechęć, a na myśl o całowaniu robi jej się niedobrze. Trochę pod wpływem matki, trochę dla samej siebie postanawia to zmienić. Na pewno nie pomagają jej chorobliwe trudności z nawiązywaniem relacji. Czy to wina objawów zespołu Aspergera, czy może Stella tak po prostu ma?

Do wprowadzenia zmian w swoim życiu Stella zabiera się nietypowo. Chce „nauczyć się współżyć”, potrzebuje dobrego treningu. Uznaje, że do ćwiczeń najlepiej nada się profesjonalista, czyli wynajęty mężczyzna do towarzystwa. Tak poznaje Michaela. Plan lekcji, który wspólnie realizują, wychodzi znacznie poza całowanie. Ich biznesowy układ szybko zmienia swój charakter. Stella odkrywa, że w życiu najbardziej liczy się to, co wymyka się równaniom matematycznym.


Autor: Helen Hoang
Tytuł:  „Więcej niż pocałunek”
Tłumacz:Paweł Wolak
Data premiery:  5.06.2019
Wydawnictwo:  MUZA SA

Za pośrednictwem wydawnictwa Muza już w kwietniu miałam okazję przeczytać trzy pierwsze rozdziały. Historia Stelli i Michaela bardzo mnie zaciekawiła i niewątpliwie wyczekiwałam premiery książki abym mogła przeczytać całość. Kiedy tylko ostałam swoją powieść do ręki bardzo się ucieszyłam. Powieść została szybko przeczytana i pozostał mi tylko żal, że już musiałam rozstać się z bohaterami, którzy zostaną w moim sercu na bardzo długo.

Poznajemy Stellę młodą kobietę, która pracuje, na co dzień z algorytmami, lecz jest nieśmiała, jeśli chodzi o mężczyzn. Nie znosi bliskości z nimi a na myśl o całowaniu robi się jej niedobrze. Rozmowa z rodzicami i kolegą z pracy uświadamia jej, że musi spróbować inaczej. Postanawia umówić się z mężczyzną z ogłoszenia. Ma tylko nadzieję, że on pomoże przez przezwyciężyć lęki, ale i czerpanie przyjemności z bliskości drugiej osoby. Tak właśnie poznaje Michaela, który pomoże zmienić jej świat. Nie spodziewała się, że zbliżając się do treningowego chłopaka może poczuć coś, co jest niemożliwe?

Michael ma problemy finansowe i musi poszukać dochodowego i dodatkowego zajęcia. Dba o rodzinę i o najbliższych a leczenie jego matki pochłania dużo pokładów pieniężnych. To właśnie, dlatego w każdy piątkowy wieczór Michael spotyka się z klientkami. Ma jedną zasadę jedno spotkanie i nic więcej. Zmienia zdanie, gdy spotyka Stellę a jeno spotkanie przeradza się w cykl spotkań, po których żadne z nich nie ma ochoty przestawać spotykać się.

Najciekawszym kluczem tej powieści jest słowa autorki skierowane do czytelnika. To właśnie tam opowiada nam, dlaczego autorka napisała taką powieść i jak zrodziła się historia Stelli. Mam nadzieją, że i dla was będzie ona kluczem do zrozumienia wielu ludzi na świecie cierpiących na tą chorobę.

Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Po przeczytaniu tej książki potrzebowałam chwili, aby pozbierać się po tym, co zaserwowała nam autorka. Język i styl autorki jest przyjemny w odbiorze a postacie i fabuła jest tak niesamowita, że nie sposób odłożyć książki dopóki nie skończy się czytać do ostatniej kropki. Autorka w ciekawy sposób podtrzymuję akcję książki, aby czytelnik nie mógł się nudzić a barwne obrazy, żywe dialogi i realistyczne postacie jak również umiejętnie podtrzymuje napięcie. Najbardziej podobało mi się zakończenie, które w pewnym momencie czułam, że musi się tak skończyć gdyż nie wyobrażałam sobie innego zakończenia.

„Więcej niż pocałunek” jest to niezwykła historia, która wciąga nas już od swoich pierwszych stron. Helen Hoang nie oszczędza nas gdyż zafundowała nam całą paletę różnorodnych emocji, ale zapewniam, że ta książka jest dla wszystkich, którzy uwielbiają romanse, ale i powieści z lekką nutą dreszczyku. Serdecznie zapraszam 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję  


29 maja 2019

Daria Rajda "Wczorajsza róża"

Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, ale w przypadku Magdy i Krzyśka to wcale nie takie oczywiste. Ona – stateczna dziewczyna, która wierzy w prawdziwą miłość, szczerość i wierność; on – wytrawny podrywacz, traktujący związki z kobietami, jako niezobowiązujące przygody na jedną noc. Jedyne, co ich łączy, to niechęć, jaką wzajemnie do siebie żywią. Do czasu, gdy w trakcie sobotniej imprezy zatrzaskują się razem w hotelowym pokoju i wchodzą dla żartu w pewien głupi zakład, którego konsekwencje będą poważniejsze, niż mogliby przypuszczać...

Ta jedna wspólna noc uruchomi lawinę wydarzeń, które całkowicie zmienią ich dotychczasowe życie i sprawią, że będą musieli nauczyć się tworzyć kłamstwa tak doskonałe, że niemal sami zaczną w nie wierzyć. Jak zakończy się ta pełna niedopowiedzeń i tajemnic historia? Kto okaże się zwycięzcą, a kto ofiarą? I czy w świecie pełnym fikcyjnych uczuć jest miejsce na prawdziwą miłość?

Każdy z nas pragnie miłości takiej prawdziwej. To dzięki niej mamy siłę, aby walczyć o to, co najcenniejsze. Często tak bywa, że nie zauważamy tych istotnych rzeczy lub wtedy, gdy może być już za późno dopiero wtedy je zauważamy. Dzięki najnowszej powieści „Wczorajsza róża” Darii Raja, która jest debiutująca pisarką na polskim rynku wydawniczym pomoże nam zrozumieć, że miłość pojawia się tam gzie najbardziej możemy tego nie zauważyć. 

Poznajemy Magdę Nawrocką, która jest główną bohaterką powieści.  Ta dziewczyna niedawno została skrzywdzona przez swojego byłego chłopaka, który ją zdradzał. Cały czas o tym wspomina, lecz to przyjaciele pomagają jej o tym zapomnieć tak jak pewien mężczyzna, z którym zatrząsnęła się w hotelowym pokoju. Od słowa do słowa i ta noc pozostaje niezapomniana a ich kolejne spotkanie będzie z fajerwerkami, bo Krzysiek nigdy nie spotyka się dwukrotnie z tą sama kobietą. 
Krzysztof Salwarowski to młody mężczyzna, który choć pochodzi z bogatej rodziny to sam musiał zarobić na swoje utrzymanie. Szybki zarobek duże pieniądze to prowadzi tylko do jednego a gdy chce z tego wyjść to jego szefowie się nie zgadzają. Musi cos zrobić a będzie potrzebował do tego jednej osoby. Kto pomoże Krzyśkowi i co będzie musiał zrobić, aby się uwolnić i nie wpaść w szpony kolejnych oprawców. I co ma z tym wspólnego była Krzyśka Klara?

Daria Rajda jest absolwentką Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach na Wydziale Pedagogiki i Psychologii. Ukończyła licencjat z surdopedagogiki oraz studia magisterskie na kierunku pedagogika opiekuńczo – wychowawcza. Poza pisaniem, w jej życiu istotne miejsce zajmuje miłość do zwierząt oraz zainteresowanie kultura i językiem hiszpańskim. 

Styl pisarki bardzo przypadł mi do gustu jest prosty i lekki, co za tym idzie przyjemny w odbiorze. Ta powieść skradła moje serce i zamknęła je bezpowrotnie. Z każdą stroną, kiedy czytałam nie mogłam się oderwać od niej gdyż za każdym razem byłam ciekawa, co wydarzy się dalej i dają nam wiele do myślenia. Sceny są tak precyzyjnie napisane, że zamykając oczy wszystko sobie dokładnie wyobrażałam bez większego problemu.

„Wczorajsza róża” jest to historia, która bardzo mi się spodobała a do tego wszystkie dodatki, jakie możemy odnaleźć w książce powodują o szybsze bicie serca. Mam nadzieję, że ta historia będzie miała dalsze rozwiniecie i zakończy się całkiem inaczej. Nie chciałabym tu za dużo zdradzać, ale mogę zagwarantować, iż przy tej publikacji nie będziecie się nudzić.
Serdecznie zapraszam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

24 maja 2019

Vi Keeland, Penelope Ward "Słodki drań"


Na półkach w księgarniach mamy mnóstwo książek, których czasami nie sposób wszystkich poznać. Często sięgamy po znane nam już autorów i tych, których uwielbiamy ich twórczość. Dziś chciałabym wam zaprezentować powieść dobrze nam znanego duetu autorek. Vi Keeland i Penelope Ward kolejny raz udowadniają nam swój kunszt pisarski i jak zręcznie operują słowem dając nam naprawę prawdziwe dzieło.

Aubrey postanawia przeprowadzić się do Temecula i musi spędzić wielo godziną jazdę samochodem. Gdzieś na obrzeżach Nebraski na stacji benzynowej postanawia coś zjeść i chwilę odpocząć przed dalszą drogą. Jej uwagę przykuł przystojny, lecz arogancki Australijczyk gdzie przez okoliczności nagle Chance wyrusza w dalszą drogę z Audrey. Po kilku godzinnej jeździe kobieta odkrywa, że jej pasażer jest nie tylko zarozumiały, ale i dobrym kompanem. Chance nie kryje się z tym, że podoba mu się dziewczyna i coś do niej czuje. Aubrey coraz bardziej podoba się Australijczyk do tego stopnia, iż zakochuje się w nim. Za wspólną zgodą ich podróż się wydłuża o kilka dni a to, co wydarzyło się w Vegas pozostaje w Vegas. Wszystko było jak w bajce aż pewnego dnia po nocy pełnej wrażeń Chance znika bez pożegnania. Dziewczyna bardzo ciężko znosi to rozstanie i po długich miesiącach postanawia ułożyć sobie na nowo życie. Lecz pewnego dnia w Temecula pojawia się słodki drań by odzyskać to, co kiedyś stracił. Ale czy zaufanie można tak szybko odbudować?

Autorki kolejny raz udowadniają nam potrafią stworzyć niebanalną opowieść pełną miłości, bólu, namiętności, trudnych wyborach i pożądaniu. To właśnie nasi główni bohaterowie zmagają się z targanymi nimi emocjami a także z życiowymi wyborami, na jakie napotkają na swojej drodze do szczęścia. Pisarki bardzo mocno postarały się, aby oddać w nasze ręce dobrze dopracowaną powieść tak, że momentami miałam problem, aby dostrzec, który tekst jest, której autorki.

Podobało mi się jak książka została podzielona na dwie części. Pierwsza część jest opisywana przez Aubrey a druga z perspektywy Chance. Dzięki czemu dowiadujemy się, co działo się w życiu głównych bohaterów. Język i styl autorek jest przyjemny w odbiorze a postacie są ciekawie wykreowane, że nie sposób odłożyć książki na bok dopóki nie skończy się powieści. Zakończenie publikacji całkowicie powaliło mnie na kolana, bo nie spodziewałam się takiego zakończenia. Do samego końca autorki trzymały mnie w niepewności i tu czułam się lekko skołowana, lecz szczęśliwa.

Jeżeli chcecie nie tuzinkowej powieści, która przeniesie was w świat pełen tajemnic. To ta książka jest właśnie dla was. Choć książka liczy niecałe trzysta stron to w najmniejszym stopniu nie zauważysz jak pochłonie cię i w zastraszającym tempie zostanie przeczytana.

„Słodki Drań” jest to zabawna i cudowna opowieść, która zmusza nas do refleksji. Chwilami miałam wrażenie, iż autorki zrobiły to z premedytacją abyśmy zastanowili się nad własnym życiem. Tak samo jak nasi główni bohaterowie w pewnym momencie, kiedy może już być za późno zauważają, co już stracili a co jeszcze mogą odzyskać.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata