27 października 2017

L. A. Casey "Dominic" i "Bronagh"


W ostatnim czasie Wydawnictwo Kobiece coraz częściej rozpieszcza nas swoimi nowościami wydawniczymi. Jedną z pozycji, które przykuły mój wzrok to opowieść z cyklu Bracia Slater. Kiedy przeczytałam „Dominic” i „Bronagh”, które liczyły ponad siedemset stron pochłonęłam w niespełna dwa dni.  L. A. Casey autorka powieści wywarła na mnie duże wrażenie, że postanowiłam napisać jedną recenzję dwóch książek. Mam nadzieję tylko, że sprostam na zadaniu, bo to moja taka pierwsza recenzja i uda mi się wam przekazać to, co najważniejsze. Serdecznie zapraszam.

„Dominic zdobywa to, czego pragnie.”

Bronagh Murphy mieszka w Irlandii i jako dziecko straciła rodziców w wypadku samochodowym. Jej siostra Branna podejmuje się opieki nad siostrą, ale też ma swoje życie i szkołę. Jednak, jako dziewczynka postanawia odciąć się od ludzi i nie wdawać się w głębsze relacje. Boi się, że może stracić kogoś, do kogo się przywiąże tak jak rodziców, ale dopuszcza tylko do siebie Branne.
Pewnego dnia w szkole pojawiają się bliźniacy z Ameryki. Kiedy w jej życie wkracza, Dominic Slater Bee uparcie ignoruje go i odgryza mu się podobnie. I to dzięki takiemu zachowaniu przyciąga go do siebie nieświadomie.
Dominic przywykł do tego, że zawsze był w centrum kobiet i zawsze miał je na pęczki. Kiedy poznaje piękną brunetkę, która ignoruje go i nie reaguje na niego staje się wyjątkowa. Wszystko dzieje się w zawrotnym tempie a chłopak robi wszystko, aby zdobyć dziewczynę. Lecz na ich drodze pojawiają się demony z przeszłości braci, Slater.
Co zrobi Dominic, aby zatrzymać przy sobie Bronagh?
Czym zajmuje się chłopak w klubie Darkness?
Co takiego wydarzyło się w przeszłości, że bracia są tak skryci?
Na te i inne pytania musicie odpowiedzieć sobie sami.

„Bronagh zatrzymuje to, co kocha.”

Bronagh właśnie kończy dwadzieścia jeden lat i Dominic ma niesamowitą niespodziankę na jej urodziny. Chcąc zapewnić ukochanej wyjątkowy dzień tak, aby było romantycznie i ekscytująco. Kiedy chłopak już wie, że ma jak najbardziej szczere intencje względem dziewczyny to znów zaczyna wszystko się komplikować. Chłopak ponownie będzie musiał zawalczyć o uczucie Bee, która teraz musi podjąć bardzo trudną decyzję czy zostaje i walczy o to, co kocha czy ucieka nie oglądając się za siebie.

L. A. Casey bardzo mnie zaskoczyła swoją twórczością, bo pokazała, na co ją stać i co jeszcze może nam zaprezentować w kolejnych książkach. Muszę wam od razu powiedzieć, że ta książka jest SUUUPER!!!!!! To właśnie dla takich książek chce mi się coraz bardziej czytać. Obiecałam sobie, że zacznę czytać więcej czytać z gatunku thrillery, kryminały, ale co zrobić, gdy Wydawnictwo kusi nas takimi perełkami. Ostatnim czasie jest coraz więcej książek, które dostarczają nam wiele emocji i do takich można zaliczyć także i te książki. Liczne przepychanki słowne, tragedie obojgu bohaterów, które ich łączą a także tajemnice z przeszłości nie pozwalają czytelnikowi na odłożenie książki. Całe te wydarzenia niesamowicie łączą się w całość, lecz najdziwniejsze w tym wszystkim, że scen seksu nie ma aż tak wiele, lecz potrafią rozpalić do czerwoności.

Kreacja bohaterów wyszła autorce naprawdę bardzo dobrze a ich zachowanie momentami przyprawiło o salwy śmiechu. Bronagh to bohaterka, która przeszła w dzieciństwie bardzo wiele, bo straciła rodziców. Oddaliła się od ludzi i postanowiła trzymać ich na dystans. Kiedy poznaje Dominica mur wokół jej serca powoli kruszy się po tylu latach. To także bohaterka, która momentami denerwowała mnie swoim zachowaniem gdyż zachowywała się jak małe dziecko, ale też tak bywało, że jej współczułam. Natomiast Dominic to bohater arogancki, pewny siebie i tajemniczy, który od samego początku podbił moje serce swoim zachowaniem względem, Bee (Ci, którzy przeczytają będą wiedzieć, o co chodzi, bo nie chcę spolerować). W książce poznajemy także braci Dominica, czyli Aleca, Kayna, Rydera i Daimena, których poznamy w kolejnych seriach. Teraz tylko pozostaje nam wierzyć, że wydawnictwo zgodzi się wydać resztę z serii a także każdą kolejną książkę autorki, bo naprawdę warto.

Styl pisarki bardzo mi się podobał. Świetnie operuje słowem tworząc żywe obrazy i dialogi oraz umiejętnie podtrzymuje napięcie niepewności i strachu. Pisarka zadbała o odpowiednie tępo akcji, bo nawet na chwilę nie zwalnia tępa. Muszę wam powiedzieć, że najbardziej podobało mi się zakończenie i wiem, że wam na pewno też się spodoba. Przekonajcie się sami, że warto sięgnąć po tę książkę, jaki wiele innych powieści tej pisarki, które zapadają w pamięci.


Gorąco polecam! 

Za możliwość przeczytania książek dziękuje 

26 października 2017

Zapowiedź książki Kathryn Perez "Terapia"


Autor: Kathryn Perez
Tytuł: Terapia
Wydawnictwo: NieZwykłe
Cykl: Therapy (tom1)
Data wydania: 29 listopada 2017

Czasami trzeba się zgubić, by się odnaleźć…

Jestem samotna.

Rozbita.

Żyletką tnę swoje odrętwienie, lecz otwieram w ten sposób jeszcze więcej ran.

Depresja, samookaleczanie, prześladowania… To moja codzienność.

Faceci, seks… To moja ucieczka.

Różnica pomiędzy prawdą a kłamstwem rozmywa się, pozostawiając mnie rozdartą, zdezorientowaną i zagubioną.

A kiedy demony zamieszkujące mój umysł usiłują mnie pokonać, dwaj mężczyźni, których kocham, starają się mnie uratować.

To moja historia o przyjaźni, miłości, cierpieniu i walce z samą sobą.

...

​Terapia to wciągająca historia, często okrutna i bolesna, ale równocześnie przynosząca nadzieję, ukazująca miłość i ukojenie. Mam wrażenie, że po przeczytaniu tej książki, stałam się lepszym człowiekiem. – Mia Sheridan, autorka bestsellera Bez Słów.

„Książka wciągnęła mnie od pierwszego rozdziału aż do samego końca. Pod względem emocji, zasługuje na dziesięć gwiazdek. Zdecydowanie polecam!” – Aleatha Romig, autorka bestsellerowego cyklu Consequences.

„Ta książka… TA KSIĄŻKA… łamie serca, jest jak emocjonalna kolejka górska… i jest tak okropnie, niesamowicie, przepięknie PRAWDZIWA. Czasami życie jest cholernie ciężkie, okrutne i bolesne jak diabli. Ale właśnie dlatego żyjemy, prawda? To sprawia, że szczęśliwe zakończenia są takie ważne, bo nabierają przy tym znaczenia. Polecam kupić Terapię już dziś!” – Madeline Sheehan, autorka bestsellerowego cyklu Niepokorna.

źródło opisu: Wydawnictwo
źródło okładki: Wydawnictwo

24 października 2017

Wyniki konkursu - Wywiad z Layla Wheldon




Zapraszam wszystkich na Wywiad z Layla Wheldon. 
Pytań było dużo, ale nasza Sandra na nie odpowiedziała. Nagrodę w postaci książki „Dance, Sing, Love. Miłosny układ” wygrywa …

magdziak

Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt na moim fb w ciągu trzech dni. 


1. Co daje Pani motywację do pisania? Czy jest to jakaś rzecz/osoba, a może po prostu siada Pani do komputera/maszyny/zeszytu i pisze nie potrzebując tzw.weny?
Motywację do pisania daje mi to, że chcę spisać całą fabułę, jaką mam w głowie ;)
Nie potrzebuję dodatkowej weny, ale zazwyczaj słucham muzyki podczas pisania. Pomaga mi się odciąć od rzeczywistości. 

1. Jaka jest Pani największa pasja? Może jest nią taniec, stąd znalazł się w Pani powieści, czy są inne powody, przez które to właśnie taniec odgrywa ogromną rolę w "Dance. Sing. Love. Miłosny układ"?
Moją pasją jest pisanie :D  Uwielbiam też muzykę i nie wyobrażam sobie dnia bez niej. Co do tańca, nie jestem tancerką i nigdy nie chodziłam na żadne warsztaty. Po prostu lubię tańczyć, amatorsko i uwielbiam oglądać tancerzy. 

2. Czy chciałaby Pani zobaczyć ekranizację swojej powieści? A może już ma Pani typy na obsadzenie pewnych ról?
 Czy bym chciała? Oczywiście! Chociaż nie wiem, czy to w ogóle jest realne, dlatego nie myślałam o tym za bardzo nie wiem, kogo bym obsadziła w głównym rolach. 

1. Jak się czujesz z myślą, że Twoja książka jest jedną z najbardziej rozchwytywanych książek?;D
 Nie mogę w to uwierzyć :D  To naprawdę niesamowite uczucie!  :D 

Anonimowy - Ewka93
1. Co jest w życiu ważniejsze, kochać czy być kochanym?
 Kochać, ale z wzajemnością. 

1. W tańcu zdarzają się potknięcia, w śpiewie - fałsze, a w miłości - gorzkie słowa. Jakie Pani musiała pokonać przeciwności, z jakimi trudami przyszło się pani zmierzyć w życiu i tworzeniu?··
W moim życiu było naprawdę dużo przeciwności i w sumie dopiero od niedawna wyszłam na prostą. Sporo przeżyłam i mam bagaż emocjonalny większy niż nie jedna osoba w średnim wieku.
Co do przeciwności w tworzeniu, jedyną przeciwnością jest czasem brak czasu na pisanie.

2. Każdy ma swoje małe dziwactwa, czy to skarpety nie do pary na nogach, czy jedzenie pizzy od brzegów. Ma Pani jakieś swoje dziwactwa?
 Piszę słuchając muzyki :D
Zazwyczaj też obok laptopa stoi kubek z kawą.

1. Czy gdyby pani zapłacili milion dolarów (lub więcej), przestała by pani pisać i dlaczego?
Nie, ponieważ to moja pasja i nie wyobrażam sobie życia bez pisania :D


 2. Czy zdarzyło się pani już po wydaniu książki wpaść na jakiś "lepszy" pomysł np., co do bohaterów chociażby imię czy wątek, lub też tytuł?

 Wpadłam na lepszy pomysł jak dopracować niektóre wątki ;)

1. Skąd pomysł na tytuł książki? Czy ma to jakieś powiązanie z życiem prywatnym?
 Ja wymyśliłam tytuł serii, czyli ‘Dance, Sing, Love”, są to trzy przewodnie tematy serii :D


2. Gdyby mogła Pani być jakimś zwierzęciem, jakie zwierzę Pani by wybrała i dlaczego?

Kot. Ma siedem żyć i może ciągle spać :D
1. Każdy skupia się na pytaniach o pisanie, bądź o samej książce. Wiem, ze to ważne, ale czasem warto poznać pisarza nie tylko, jako autora jakiejś książki, ale też, jako człowieka. Dlatego ja zadałabym pytanie: " Czy lubi pani zwierzęta?" ( Takie pytanie można wpleść w wywiad głównie na temat książki, pytając czy siedziała w pustym pomieszczeniu, czy towarzyszył jej ktoś, bądź jakieś zwierzę;)) W zależności od udzielonej odpowiedzi, dopytałabym, dlaczego tak lub dlaczego nie.
Dobroć ludzi, ich wnętrze i serce poznaje się po tym czy mają empatię i chęć pomocy tym, którzy teoretycznie są bezbronni. Fajnie, ze napisała książkę, fajnie, że coś ją do tego skłoniło itp. Ale jaka pisarka jest na co dzień, naprawdę?;) ··Pozdrawiam!

 Tak, uwielbiam zwierzęta :D Przez większą część życia marzyłam o byciu weterynarzem, jednak skończyłam na informatyce. Co nie zmienia faktu, że zwierzaki kocham od dziecka, zawsze jakieś miałam w sumie. Psa, kota, królika, myszki, świnkę morską, rybki, gołębia… Sporo tego było :D Teraz mam kotkę.

1. Ponieważ jest "Dance, sing, love", więc stąd moje pytanie:, Jaki jest ten ukochany, LOVE -
jest, nie ma go, jest przystojny?;), Ulubiona SING - jaki gatunek? i ulubiony DANCE - tango, a może polonez lub zwykły 'człapany w parze”?:)·

Więc LOVE, tak, jest :D  Przystojny wysoki blondyn ^.^ 
SING  tu jest problem, bo nie mam ulubionej piosenki, za dużo ich jest :D
DANCE jako widz to street dance raczej, a jako uczestnik to taki zwykły taniec w klubie, nawet nie w parze :D

2. Jak to jest zostać słynną pisarką i nurzać się w chwale i sławie?:)·Przesyłam serdeczności, buziaki i uściski:)
 Nie wiem, czy jestem taka sławna xD  Nadal do mnie nie dociera, że aż tyle osób przeczytało moją książkę :D

1. Jaka książka zrobiła na Pani największe wrażenie z dotychczas przeczytanych? 
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Z książek, które czytałam więcej niż raz i które wywarły na mnie duży wpływ to saga „Zmierzch” i seria o Harrym Potterze.


2. Czy jakiś autor wywarł wpływ na Pani twórczość? Zainspirował Panią w jakiś sposób?

Nie, raczej nie. Jeśli już, to mogę podać autorów dzięki którym zaczęłam więcej pisać i publikować swoje opowiadania w sieci :D  To Stpehanie Meyer i J.K. Rowling ;)

1. Ile mniej więcej książek liczy Pani domowa biblioteka i który gatunek literacki w niej przeważa?
Około 30. Raczej nie kupuję książek, wypożyczam w bibliotece. Przeczytałam w ciągu całego życia dosłownie setki  książek :D Przeważają romanse i fantasy.

2. Jakim mottem/cytatem/złotą myślą kieruje się Pani w życiu?
 „Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.”

1. Wielu z nas ma w swoim życiu osoby, bez których nie wyobraża sobie życie, za które oddałby własne życie. Czy ma Pani takie osoby? Bez kogo u swego boku nie wyobraża sobie Pani życia? 
Bez mojego chłopaka :D


2. Na pewno wiele osób pyta Panią o wiele rzeczy i sprawy. Czy są jakieś pytania, na które nie lubi Pani odpowiadać? Czy zdarzyło się, że odmówiła Pani udzielenia odpowiedzi na pytanie?

Nie, nie było pytania, na które nie odpowiedziałam. 
Większość ludzi pytania mnie o rzeczy związane z książką :D
Niechętnie odpowiadam na pytania związane z moją rodziną.

1. Gdyby rzucono na Panią czar, który zmieniłby Panią w bohaterkę/bohatera literackiego, kim chciałaby Pani zostać i dlaczego? Dodam jedynie, że już do końca swoich dni żyłaby Pani jej/jego życiem.
Kurde, trudne pytanie :D Może w jakąś wampirzycę. Żyłabym wiecznie i nie starzałabym się.

2. Proszę wyobrazić sobie, ze może wybrać Pani dowolną istniejącą książkę i przypisać sobie jej autorstwo. Jaki tytuł Pani wybierze, dlaczego?
Pozdrawiam

      Seria o Harrym Potterze, zdecydowanie. Podziwiam Rowling za taką wyobraźnię, uwielbiam świat, który wykreowała :D 

Bardzo dziękuje ci Sandro za poświęcony nam czas :) 

20 października 2017

J. Sterling „The Perfect Game #1. Rozgrywka” [PRZEDPREMIEROWO]



J. Sterling
The Perfect Game #1. Rozgrywka
Cykl: The Perfect Game Tom 1
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 25 październik 2017
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10

J. Sterling jest to debiutująca autorka na polskim rynku wydawniczym. Kiedy zobaczyłam na portalu dla recenzentów „Czytam pierwszy” i przeczytałam opis postanowiłam przeczytać książkę. Byłam bardzo ciekawa czy uda się autorce trafić do mnie swoją twórczością? Zapraszam na recenzję

Jack Carter to szkolna gwiazda baseballu, playboy i typowy samiec alfa. Przystojny, arogancki i otoczony dziewczynami z college’u. Z każdą spotyka się tylko raz aż do momentu, kiedy spotyka Cassie.
Cassie Andrews poznaje Jacka na pewnej imprezie. Kiedy następnego dnia widzi na uczelni te same zielone oczy już wie, że przepadła. Każda jedna przestaje się liczyć dla Jacka, który chce się spotykać tylko z Kicią. Kiedy zaczyna się układać między Cass i Jackiem zawsze musi być coś nie tak? Jack zostaje powołany i musi wyjechać a dziewczyna musi zaufać ukochanemu.
Czy prawdziwe uczucie może przetrwa próbę czasu i przetrwać z niezmierzoną ilością kilometrów?
Co w tym wszystkim ma wspólnego przeszłość Jacka?
Czy prawdziwy playboy będzie mógł się oprzeć prawdziwej piękności Chrystle?

W ostatnim czasie coraz więcej jest wydawanych książek z wątkiem sportowym i romantycznym. Każda taka książka wywołuje u nas sporo emocji na swój sposób. Dziś chcę wam zaprezentować książkę „The Perfect Game #1. Rozgrywka”, która wywołała u mnie mieszane uczucia a po której nie mogę dojść do siebie. Autorka w świetny sposób wykreowała postacie i klimat. Język i dialogi były przyjemne oraz dopasowane do treści. Najzabawniejsze okazały się przepychanki słowne między głównymi bohaterami. Muszę też przyznać, że autorka wiele czasu musiała poświęcić, aby dowiedzieć się o dyscyplinie sportowej, o której wiele jest opisywanych sytuacji.

Fabuła książki głównie opowiada nam o miłości, jaką darzą się młodzi, karierze, do jakiej zmierzają, związkiem na odległość oraz stracie, z którą ciężko się pogodzić. Do tego dochodzi jeszcze zaufanie i problemy z przeszłości, z jakimi się borykają. Autorka nie oszczędza nas opisując nam bardzo dokładnie, co się stało, ale i jakie efekty wywołały. Muszę też powiedzieć, że jak na tak opowieść miłosną to wiele się dzieje. Życie to prawdziwy wyścig, za którym musimy zmierzać, aby znaleźć swoje miejsce. Tak samo jak Jack i Cassie, którzy naprawdę wiele przeszli, lecz życie ich nie oszczędzało a wystarczyła chwila, aby upaść i nie było można podnieść się z upadku.

Ogromnie się cieszę, że wydawnictwo zdecydowało się wydać tą książkę i teraz będę trzymać kciuki, aby kolejne książki J. Sterling zostały u nas wydane do naprawdę warto zapoznać się z twórczością autorki. Myślę, że ta historia przypadnie do gustu niejednej z Was. 


„The Perfect Game #1. Rozgrywka” jest to opowieść, która z całą pewnością przypadnie wam do gustu. Ja totalnie przepadłam podczas czytania gdzie towarzyszyły mi śmiech, płacz i totalnie zakochałam się w tej historii i z czystym sumieniem wam polecam. Tym, którzy sięgną po książkę od razu weźcie ze sobą cały zapas chusteczek, bo czytacie na własną odpowiedzialność. 
Serdecznie polecam 

Za możliwość przeczytania dziękuje

16 października 2017

Katy Evans "Ladies Man"


„To mężczyzna, z którym nie chodzi się na randki.
To mężczyzna, przed którym ostrzegała cię mama.
Typowy facet na jedną noc.”
Ladies Man
Katy Evans
Cykl: Manwhore tom 4
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 376
Moja ocena: 7/10 

Jakiś czas temu dzięki uprzejmości wydawnictwu miałam okazję poznać losy Malcola i Rachel. Kiedy przeczytałam trzecią część „Manwhore +1”od razu chciałam jak najszybciej dostać w swoje ręce „Ladies Man”, lecz było to niemożliwe i musiałam trochę poczekać a kiedy dostałam książkę to nie mogłam się oderwać od czytania. Zapraszam na recenzję, aby dowiedzieć się dużo więcej.

Tahoe Roth jak pamiętacie to najlepszy przyjaciel Malcolma Sinta jest prawdziwym kobieciarzem i nie przepuści żadnej okazji. Wystarczy jedno jego spojrzenie, aby przyspieszyło bicie twego serca. Przez jego łóżko przewinęło się bardzo dużo kobiet, lecz żadna nie zdobyła jego serca. Kiedy spotyka Ginę zostają przyjaciółmi i tylko przyjaciółmi? Co skrywa Tahoe i czemu żadna kobieta do tej pory nie zdobyła jego serca a może już zdobyła?

Gina najlepsza przyjaciółka Rachel w swoim życiu przeszła już bardzo dużo. Rodzice sprzedali dom rodzinny i wyjechali a niedawno zostawił ją Paul, który ciągle powtarzał, że ją kocha. Zranił i to tak, że Gina nie może zaufać żadnemu mężczyźnie i skrywa się za maską. Kiedy poznaje Tahoe postanawiają, że zostaną przyjaciółmi. Z biegiem czasu odkrywa, że to, co czuje do niebieskookiego mężczyzny jest silne, ale wie, że nie mogą być razem.
Tylko, co zrobić, kiedy serce nie wybiera a rozum podpowiada, co innego?
Co tak naprawdę ukrywa Tahoe, że nie pozwala sobie na miłość?
Co musi się wydarzyć, aby tych dwoje postanowili przyznać się do swoich uczuć?
„Na mój widok w jego niebieskich oczach pojawia się błysk. Wstaje z uśmiechem. Porusza się niczym leniwy kot, przeciągający się po długiej drzemce.”
Powiem wam szczerze, że spodziewałam się po tej książce coś wielkiego, ale autorka w dużej mierze zaskoczyła mnie. Czułam momentami lekki niedosyt, ale w końcu doczekałam się finału, na który naprawdę długo musiałam poczekać. Katy Evans pokazała nam kolejny raz jak w mistrzowski sposób napisać historię tak, aby czytelnik się nie nudził a opowiadane historia przeniosła nas do ich świata.

W książce znalazłam postacie z poprzednich serii a którymi tak naprawdę nie mogłam się rozstać. Dowiedziałam się, co u nich słychać nieco później. Kiedy poznałam, Tahoe w bałam się, że w tej części poświęconej jemu autorka zmieni jego osobowość, ale na szczęście nic nie zmieniła, ale udoskonaliła?

Powieść jest napisana lekkim, płynnym i przejrzystym językiem. Z czystą przyjemnością przeczytałam książkę, bo historia wciąga nas od samego początku a znajdujące się w niej zawirowania nie pozwalają nam odłożyć książki na bok. Katy Evans w ciekawy sposób wykreowała swoich bohaterów i ich historię. Polubiłam postać Tahoe, choć często zastanawiałam się, czemu tak postępuje i czemu tak traktuje kobiety. To później zostaje mi wszystko wyjaśnione i w dużej mierze zrozumiałam go, lecz nie popierała postępowania. A za to Regina od samego początku została opisana tak jak szara myszka, która jest wycofana ze swojego życia i boi się wychylić. Współczułam każdemu bohaterowi w dużej mierze, bo każde z nich wiele przeszło a także trzymała kciuki, aby udało im się w końcu wyznać swoje uczucia, które skrywają na dnie swego serca, które każde z nich boi zostać się odrzuconym.


„Ladies Man” jest to opowieść o zranionej miłości i wyborach, które musimy podjąć tak, aby nie skrzywdzić. Wciąga fascynuje i pozostawia po sobie ślad. To opowieść wyróżniająca się okładką lekkim stylem i często śmiesznych dialogów. Niesamowita historia zapewniająca miłe chwile i niezapomniane emocje. Serdecznie polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje

12 października 2017

Małgorzata Kalicińska "Trzymaj się, Mańka!"


Małgorzata Kalicińska
Trzymaj się, Mańka!
Wydawnictwo Burda Publishing Polska
Data wydania: 27 września 2017
Moja ocena: 7/10

Właśnie teraz, kiedy pogoda nas nie rozpieszcza mamy coraz więcej czasu wieczorami na czytanie książek. „Trzymaj się, Mańka!” Małgorzaty Kalicyńskiej właśnie niedawno do mnie trafiła a dobra książka z kubkiem ulubionej herbaty to jest to, co uwielbiam. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu.

Marianna to kobieta po przejściach, która szuka pracy. Rozwiedziona, dorosły syn, który mieszka za granicą i ojciec na wsi. Niedawno pochowała przyrodnią siostrę Lilkę, którą bardzo kochała a teraz nie może się pozbierać. Teraz, kiedy zaczynać brakować pieniędzy to na dodatek sąsiedzi zalali jej mieszkanie. W tej sytuacji dzwoni do Julii o pomoc i ta mówi jej o ekipie remontowej Faceci z Wenus a na czas remontu przeprowadza się do ojca i szuka pracy, choć jest jej bardzo ciężko. Ojciec Mańki żyje własnym życiem ze studentami i panią Anią, która sprząta, gotuje i opiekuje się nim. Mańka nie ufa kobiecie. Szukając pracy nawiązuje kontakt z dawnym kolegą Antonim, który pracuje w Korei Południowej. Po pewnym czasie mężczyzna zaprasza Mariannę do siebie. Przyjmuje propozycje na krótki odpoczynek i czuje, że znów zaczyna żyć. Jak potoczą się losy Mańki i Antoniego? Czy podróż na nieznane przyniesie coś nieoczekiwanego?
„Byłam wkurzona i zniecierpliwiona, bo nagle w moje ciche życie, prowadzone na jałowym biegu, chlusnęła woda i spowodowała równie niemiłe przebudzenie jak w zasikanej pościeli.”
Małgorzata Kalicińska już od pierwszych stron zachwyciła mnie swoim stylem. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale zapewne nie ostatnie. Fabuła dobrze skonstruowana a barwne opisy pozwalają nam się przenieść do Korei bez poruszania się z kanapy. Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie a bohaterowie są tak wykreowani, że momentami myślałam, że to są prawdziwi ludzie z problemami.

„Trzymaj się, Mańka!” jest to ciepła i optymistyczna opowieść o miłości, przyjaźni i podróży poza kraj. Bardzo podobał mi się element, jaki opisała autorka, czyli o emigracji. Dużo dowiadujemy się i możemy wyciągnąć każdy z nas coś dla siebie. Książka daje nam do myślenia, że miłość możemy odnaleźć w każdym wieku.

Polecam serdecznie : ) 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje

11 października 2017

Augusta Docher "Najlepszy powód, by żyć"


Augusta Docher
Najlepszy powód, by żyć
Wydawnictwo OMGBook
Liczba stron: 400
Data wydania: 27 września 2017
Moja ocena:9/10
„Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.”
Młoda dziewczyna, która dopiero, co skończyła szesnaście lat zostaje potwornie poparzona a oprawcą całej tej tragedii okazuje się ojciec nastolatki. Dominika wie, że ojciec nie chciał zrobić jej żadnej krzywdy, ale to nic nie pomaga i trafia do więzienia. Teraz, kiedy ojciec jest w więzieniu a ona walczy o życie w pewnym momencie dla dziewczyny nic już nie jest tak jak kiedyś nie ma przy sobie ukochanej osoby i w pewnym momencie poddaje się.
„Tu nie jest tak źle, pewnie szybko stąd wyjdę, ale ty masz wyjść pierwsza. Sama i o własnych siłach. Słyszysz, Dominisiu? Musisz przetrwać, żebym uwierzył, że ja też dam radę. Masz żyć, nie poddawaj się. Moja księżniczko, walcz! Ja też będę walczył, przysięgam, ale gdy ciebie zabraknie, przegram.”
Przewrotny los sprawia, że na drodze dziewczyny pojawia się Tomek a wraz z nim jego brat Marcel. Wszystko zaczyna się układać Dominika musi wybrać, z kim chce być, ale pojawiają się tajemnice, które mogą zniszczyć związek. Czy Domi będzie w stanie wybaczyć? Co takiego zrobi jeden z braci, że dziewczyna znów chce być sama? Te i inne kłębiące się pytania odnajdziecie tylko i wyłącznie w książce „Najlepszy powód by żyć” a ja Was zapraszam na recenzję.

Kiedy dowiedziałam się, że autorka wyda książkę „Najlepszy powód by żyć” powiem szczerze, że nie bardzo wiedziałam jak odnieść się do fabuły książki? Temat nie, ma co ukrywać jest ciężki, ale od samego początku wiedziałam, że Augusta Docher vel Beata Majewska podoła i najlepiej jak będzie umiała ukaże nam to co chciała pokazać całym swoim sercem. Książka już od pierwszych stron ujęła mnie za serce a ostatnie strony zostawiły spustoszenie w mojej głowie bo nie takiego spodziewałam się zakończenia. 

Augusta Docher napisała powieść pełną emocji, która na każdym kroku mówi nam o bólu, obawie o dobro ojca, okaleczonym ciałem i nadziei na lepsze jutro. Książka została podzielona na Teraz i Przedtem. Dzięki czemu dowiadujemy się, co działo się w życiu głównych bohaterów. Muszę tu od razu pochwalić autorkę, jaki wkład włożyła w napisanie tej książki. Każdy szczegół a zwłaszcza terminy medyczne z pobytu Dominiki w szpitalu opowiadają nam, z czym zmagała się i mogliśmy, choć na chwilę zbliżyć się do tego, co czuła. Bohaterowie powieści już od samego początku pozwalają się nam na bliższe poznanie siebie. Książkę czyta się szybko a to tylko dzięki autorce. Rozdziały są tak niesamowicie podzielone, że na każdym dowiadujemy się nowych informacji.


„Najlepszy powód by żyć” jest to opowieść o zmaganiach młodej dziewczyny z problemami tj. depresja, próba samobójcza i samoakceptacja. Jest to jedna z lepszych książek, jakie w ostatnim czasie miałam przyjemność przeczytać. Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości to zapraszam do przeczytania książki a przekonacie się sami. Naprawdę warto. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje 

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata