16 lutego 2018

K.A. Linde "Spróbujmy jeszcze raz" [Patronat medialny + rekomendacja] PRZEDPREMIEROWO

Julia Banner właśnie rozstała się z Trevorem, lecz nie rozpacza tak jak zakochana kobieta. Chwilę po tym jak Austin dowiaduje się, że Julia znów jest wolna postanawia w swój egoistyczny sposób znów ją zdobyć tak by była jego dwa lata temu.  Tylko nie wie, że kobieta nie jest już tą samą, co kiedyś zmieniła się i zmieniły się jej priorytety. Nie pozwoli, aby znów jakiś nałogowiec zniszczył jej życie. Kiedy Austin postanawia zmienić się dla dziewczyny niespodziewanie pojawiają się osoby z przeszłości, które mogą zniszczyć związek zakochanych?
Co tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości Juli?
Przed kim ukrywa się Julia?
Co zrobi Julia, kiedy dowie się, że Austin kolejny raz zawiódł jej zaufanie?

Do tej pory myślałam, że autorka nie byłam pewna, że już napisała bardzo dobre książki. Myliłam się to, co tutaj przeczytałam było genialne tak, że przez większość czasu czytałam z zapartym tchem, aby dotrzeć do końca. Nie wiem, co dokładnie mam Wam powiedzieć o tej książce gdyż wywołała u mnie burzę uczuć, bo tak tylko może się zdarzyć dzięki K.A. Linde.

„Spróbujmy jeszcze raz” jest to niesamowita historia, która niespodziewanie zawładnęła moim sercem. Losy Austina i Juli zawarte w tej powieści są tak niesamowite i tak realistyczne.  Historia wciąga nas od samego początku znajdujące się w niej zawirowania emocjonalne nie pozwalają nam się nudzić a zwłaszcza z braciami Wright. Niektóre sceny bardzo mi się spodobały gdyż czytałam je z wypiekami na twarzy a niektóre czytałam z zapartym tchem, bo chciałam jak najszybciej przeczytać, aby wiedzieć, co się wydarzy później. K.A. Linde tą książką zafundowała nam jazdę bez trzymanki trzymając nas w ciągłej niepewności do samego początku aż po ostatnią stronę.

Autorka kolejny raz zaskoczyła mnie, jeżeli chodzi o kreowanie postaci. Choć Julia i Austin są postaciami wiodącymi to postacie drugoplanowe też nie pozwalają o sobie zapomnieć. Każda jedna postać ma swoje rozterki miłosne i problemy. Autorka dla każdej z tej postaci poświęciła im swoje pięć minut tak abyśmy lepiej poznali i poczuli tak, jako oni to przeżywali. Julia to kobieta, która jako nastolatka przeszła wiele, co skutkuje przeszkodą w budowaniu szczęścia. Jest zdystansowana, rozważna, miła i zakochana. Austin też w swojej przeszłości nie miał tak cukierkowo. W wieku dziewięciu lat stracił matkę a jako dorosły zmarł mu ojciec. Po tych wszystkich wydarzeniach zaczął pić i to nałogowo. Arogancki seksowny dupek, kiedy jest pijany, lecz kiedy nie pije staje się opiekuńczym i wrażliwym mężczyzną. Poznajemy także Davida Callowaya, którego nie poznajemy aż tak dobrze, ale chyba domyślam się, że też będzie miał swoje pięć minut w kolejnej książce. Podziwiam także postać Sutton, która moim zdaniem wydawała się krucha i wrażliwa a tak naprawdę po tej całej tragedii nie załamała się i żyła dalej. Ja nie wiem czy bym dała radę.

Chciałaby też powiedzieć, iż autorka porusza w swojej powieści bardzo trudne tematy, o których nam czasami jest ciężko rozmawiać. Nałóg, alkoholizm, strata ukochanej osoby to tylko część tego, co możemy znaleźć w tej książce. Nie spodziewałam się, że autorka napisze coś takiego, ale cieszę się gdyż takie tematy nie powinny być zamiecione pod dywan lub lekceważone, ale otwarcie o tym mówione. Autorce udało się to napisać tak, że momentami wzruszyłam się.

Autorka książki w bardzo doby sposób opisywała sytuacje zdarzeń a język i styl, z jakim się czyta jest zrozumiały dla czytelnika. Ta powieść poruszyła mnie i moje serce o szybsze bicie. Jeszcze więcej takich książek a będę musiała umówić się do kardiologa, bo moje serce może tego nie wytrzymać. Sceny są tak precyzyjnie napisane, że zamykając oczy widziałam wszystko, co napisała autorka. Książkę mogę polecić każdemu, ale dla ludzi o mocnych nerwach i na własną odpowiedzialność.


Serdecznie polecam
Moja rekomendacja:
Spróbujmy jeszcze raz jest to niesamowita opowieść z pieprzykiem, ale K. A. Linde nie boi się poruszać ciężkich tematów. W końcu miłość pozwala nam wybaczać i dawać kolejne szansy. 

Za możliwość przeczytania i objęcia książki patronatem medialnym

serdecznie dziękuję wydawnictwu 

4 komentarze:

  1. Myślę, że mogłaby mnie wciągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie, chyba się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka gwarantuje całe mnóstwo emocji i K.A. Linde faktycznie świetnie posługuje się piórem. Świetna recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata