12 listopada 2018

Fragment I "Tylko Żywi Mogą Umrzeć"

Obserwowałam go uważnie. Medalion wciąż wisiał na mojej
szyi, a ja nie potrafiłam stwierdzić, dlaczego Kilian wydawał mi
się inny niż pozostałe demony. Dostrzegałam w nim coś odmiennego, coś jak gdyby bardziej… ludzkiego?
Pokręciłam głową, aby odepchnąć tę myśl. Jego dusza nie należała do czystych, mimo to jakimś cudem chciałam sobie wmówić, iż było inaczej. Nie miał w sobie dobroci ani szlachetności. Nie chciał ratować świata, tylko własny tyłek. Być może doszukując się w nim człowieczeństwa, chciałam jedynie uspra
wiedliwiać własne czyny. To, że zamiast go zniszczyć i na zawsze
pozbawić Podziemia możliwości otwarcia Bram, niespodziewanie oraz bez opracowania jakiegokolwiek planu naprawdę rozważałam udzielenie mu swojej pomocy i walkę przy jego boku.
Zupełnie jakbyśmy niczym się od siebie nie różnili. Jakbyśmy stali na równi.
Co się ze mną dzieje, do cholery?
Kaszlnęłam. Podłoga, na której siedziałam, była zimna. Przeszywał mnie chłód, jednakże nawet przez ułamek sekundy nie rozważałam położenia się do łóżka. Nie zamierzałam spać, kiedy on
siedział zaledwie kilka kroków dalej. Może i potrzebował mojej pomocy, lecz to nie oznaczało, że od razu powinnam mu zaufać. Po raz kolejny popatrzyłam na jego twarz.
– Jest w tobie coś, co odróżnia cię od pozostałych – stwierdziłam, przerywając tym samym panującą od dłuższego czasu ciszę. – Nie wiem dlaczego, ale nie otacza cię ta mgła.
– Jaka mgła? – Uniósł brew.
– Gdy wyczuwam w tłumie demoniczną energię, rozpoznaję swój cel po tym, że wygląda, jakby kroczył wśród cieni. Jest niewyraźny, jak gdyby spowijała go mgła. Jednak u ciebie tego nie ma.
– Naprawdę? – Spojrzał na mnie z zainteresowaniem. – Tak nas postrzegasz?
– A wy nie? – zdziwiłam się. – Nie widzicie tego?
– Nie – zaprzeczył, łagodnie kręcąc głową. – Ja już z dużej odległości wiem, gdzie w pobliżu znajduje się demon. Odczuwam pewną siłę, coś na kształt przyciągania. Można powiedzieć, że
określenie „ciągnie swój do swego” ma tutaj spore zastosowanie.
– A ja? – zapytałam nieśmiało. – Do mnie też czujesz takie… przyciąganie?
– Pytasz, czy wyczuwam twojego demona?
– Tak – szepnęłam skrępowana. Wiedziałam, że on istniał, ale byłam ciekawa, jak dużą część mnie stanowił.

– To zależy. Kiedy siedzisz teraz naprzeciwko, nie różnisz się niczym od normalnego człowieka, za to gdy walczysz i pozwalasz mu przejąć kontrolę, to tak, czuję przyciąganie, lecz znacznie słabsze. Gdybym się nie zorientował, czym jesteś, prawdopodobnie mógłbym tego nawet nie zauważyć. Podejrzewam, że inni często tego nie czują. W sensie inne demony, te słabsze i niedoświadczone.
– Fakt – przytaknęłam. – Zazwyczaj orientują się dopiero, kiedy jestem parę kroków od nich, natomiast są też tacy, którzy w ogóle tego nie widzą.
– Osoby takie jak ty przychodzą na świat bardzo rzadko – wyjaśnił. – Raptem dwa czy trzy razy w przeciągu kilku dziesięcioleci. Twoja matka lub ojciec musieliby…
– Ojciec – weszłam mu w słowo – ale nie rozmawiamy teraz o mnie. Chcę wiedzieć, dlaczego ty jesteś inny niż pozostali. To jakaś kolejna sztuczka?
– Nie, to nie jest żadna manipulacja – powiedział spokojnie.
– To przez to ciało.
– Co to znaczy? – zapytałam, nie bardzo wiedząc, do czego zmierzał.
– To, że gdy je pożyczyłem, nie posiadało już właściciela.
– Nie rozumiem. Chcesz powiedzieć, że należało do zmarłego? – dociekałam zdziwiona. 

– Nigdy nie słyszałam o takim przypadku. Nie wiedziałam, że to w ogóle możliwe.
– Zazwyczaj nie. Nie można wybrać sobie ciała jak w supermarkecie i powiedzieć: „To jest moje!”. Mężczyzna, którego opętałem, nie był do końca martwy, jego dusza dopiero opuściła ciało, krew jeszcze nie ostygła. Wy nazywacie to czymś w rodzaju śmierci klinicznej.
– Dlaczego, na Boga, chciałbyś coś takiego robić? – niemal pisnęłam. To, co mówił, brzmiało dla mnie całkowicie niedorzecznie.

6 komentarzy:

  1. Niebawem i ja będę pisać o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na ten moment nie mam tej książki w planach, a kiedyś, no cóż zobaczymy. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie nie ciągnie mnie do tej książki ale może kiedyś... :) pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Intrygujący fragment :) ale na razie mam co czytać. Może w przyszłym roku! :)

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata