19 stycznia 2019

Penelope Ward "Mieszkając z wrogiem"

Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie.

Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób...

Kto już z nas nie zna Penelope Ward i jej powieści? Już wcześniej dzięki uprzejmości wydawnictwa mogliśmy zapoznać się z twórczości autorki. Kiedy tylko miałam okazję przeczytać „Przyrodni brat” nie zawahałam się a fabuła była wciągająca i stwierdziłam, że spodobało mi się pióro, jakim operuje pisarka. Lecz kiedy dostałam propozycję przeczytania kolejnej książki pani Penelope zgodziłam się, bo historia znów zaintrygowała mnie do tego stopnia, iż nie mogła się doczekać swojego egzemplarza.

Poznajemy tutaj dwoje bohaterów, którzy kiedyś byli najlepszymi przyjaciółmi, lecz teraz są wrogami. Dzieląca ich tajemnica, o której na początku nic nie wiemy powoduje, że czytamy z zapartym tchem gdyż jak najszybciej chcemy dowiedzieć się, co się stało w przeszłości. Autorka nic nam nie ułatwia i do samego końca trzyma nas w niepewności jak skończy się ich opowieść. Amelia to dziewczyna, która wychowywała ją babcia. Była jej opoką, na którą mogła zawsze liczyć i zwierzyć się. Nigdy nie mogła liczyć na matkę gdyż wiecznie nie było jej w domu. Dziewczyna przez te lata niewiele zmieniła w relacjach z matką. Przez całą tą historię kobieta zmienia się, lecz niekiedy denerwowała mnie swoim zachowaniem. Bała się wyznania prawdy i że może złamać tym serce swoje i jego. Lecz nie pomyślała, że ta prawda mogła ich uwolnić i przynieść inną przyszłość. Justin, choć miał pełną rodzinę to jego wychowywaniem zajmowała się babcia Ameli. To właśnie dzięki temu ich ścieżki połączyły się, lecz ich sekrety później poróżniły.  Justin po latach wyrasta ma przystojnego mężczyznę, który zajął się muzyką na poważnie. Choć nie pojmowałam tak samo jego zachowania to w głębi duszy po części go rozumiałam, co może czuć. Podobało się i się także jak zachowywał się w stosunku do Bei nie spodziewałam się takiego obrotu akcji.

Jeżeli szukasz książki, dzięki której możesz, choć na chwilę odpocząć i dobrze się bawić to właśnie ona jest dla ciebie. Barwne opisy, dzielące tajemnice i nieoczekiwane zwroty akcji oraz przyjaźń to tylko część tego, co znajdziemy w powieści. W tej historii ciągle coś się dzieje i nie mamy czasu, aby ochłonąć.

„Mieszkając z wrogiem” to nie jest taka zwykła książka. To nie jest powieść, którą przeczytamy i odłożymy na półkę nie zastanawiając się, co będzie dalej i jak losy potoczyłyby się. Ta powieść skradła moje serce i zamknęła je bezpowrotnie. Z każdą stroną, kiedy czytałam nie mogłam się oderwać od niej gdyż za każdym razem byłam ciekawa, co wydarzy się dalej. Sceny są tak precyzyjnie napisane, że zamykając oczy wszystko sobie dokładnie wyobrażałam bez większego problemu. Nie chciałabym tu za dużo zdradzać, ale mogę zagwarantować, iż przy tej publikacji nie będziecie się nudzić.
Serdecznie zapraszam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Editio Red

1 komentarz:

  1. Skoro książka ma w sobie coś więcej niż tylko lekką lekturę, będę miała ją na uwadze. 😊

    OdpowiedzUsuń

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata