25 października 2019

Natasha Knight "Salvatore"


LUCIA
Wszystko zaczęło się od podpisania kontraktu, najpierw przez niego, potem przeze mnie. Posłusznie odegrałam swoją rolę. Złożyłam podpis i oddałam życie. Mój ojciec nie odezwał się ani słowem, tylko bezsilnie patrzył, jak staję się własnością tych potworów, Benedettich.
Symbolem ich władzy.
To było pięć lat temu. Teraz nadszedł czas, by Salvatore Benedetti upomniał się o swoją własność. Poprzysięgłam zemstę. Nauczyłam się nienawidzić. Byłam gotowa na wszystko... lecz nie na mężczyznę, który zawładnął moim życiem.
Spodziewałam się potwora i zamierzałam go zniszczyć. Jednak nic nie jest tylko czarne albo tylko białe, a ludzie wyłącznie dobrzy albo wyłącznie źli. W mrocznych zakamarkach jego duszy dostrzegłam blask. Pomiędzy złem – dobro. Gwałtowna nienawiść, jaką go darzyłam, przerodziła się w namiętność gorętszą od piekielnych ogni.
Należałam do niego, a on do mnie.
Był moim własnym potworem.

SALVATORE
Wszedłem w posiadanie księżniczki mafii DeMarco. Teraz należała do mnie. Benedetti wygrali! Czy istnieje lepszy sposób, żeby dać nauczkę, niż odebrać wrogowi to, co dla niego najcenniejsze? Najukochańsze?
Miałem stać się królem. Byłem następny w kolejności do władania rodem Benedetti. Lucia DeMarco stanowiła łup wojenny, a ja mogłem z nią zrobić, co chciałem. Złamać ją, zmienić życie w prawdziwe piekło, oto jak powinienem postąpić. Nie było dla niej odwrotu – ani dla mnie, jeśli miałem pokazać wyższość Benedettich.
Moja rodzina nigdy nie przegrała, zostawialiśmy po sobie jedynie zgliszcza. Zawsze tak było. I wierzyłem, że zawsze tak będzie. Aż spotkałem Lucię.

Dziś premiera najnowszej powieści, czyli „Salvatore” Natashy Knight. Choć to nowe wydawnictwo, które zaczyna raczkować to już może pochwalić się swoimi perełkami a zwłaszcza najnowszą pozycją. Każda z nasz uwielbia czytać o seksownych mężczyznach a do tego z mafią w tle. Więc dlaczego warto sięgnąć po serię Benedetti Brothers i czym się wyróżnia?

Lucia DeMarco w wieku szesnastu lat była zmuszona do podpisana kontraktu, w którym miała zostać własnością Salvatore Benedetti. Została przekazana przez swojego ojca w ramach, aby ocalić życie całej swojej rodziny. Tego dnia jej wrogowie nie tylko ją upokorzyli, ale i odebrali jej rodzinę. Minęło właśnie pięć lat, kiedy kończy swoją edukację i musi zamieszkać z Salvatore. Jej ojciec popełnił samobójstwo a Lucia poprzysięgła zemstę na rodzinie Benedetti. Nienawiść, jaką pielęgnowała w sobie przez te lata postanowiła, że uprzykrzy życie na Salvatorze, lecz nie pomyślała, że on może być inny niż jego ojciec i brat. Czasami wkurzało mnie postępowanie i niezdecydowanie Luci tak, że miałam ochotę wejść do książki i potrząsnąć, aby opamiętała się, ale bardzo ją polubiłam a to, co wydarzyło się później przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Salvatore Benedetti ma przejąć władzę w rodzinie po ojcu, lecz kiedy do tego dojdzie musi wykonywać jego rozkazy. Dostał na własność księżniczkę mafii DeMarco i mógł zrobić z nią to, co chciał. Wie jak postępuje ojciec, lecz w głębi duszy nie zgadza się z nim. Postanawia inaczej potraktować dziewczynę a z czasem zaczęła mu się podobać jej zadziorność. Nie było dla nich odwrotu, kiedy uczucia wzięły górę nad rozsądkiem. Lecz rodzina nie pogodziła się z żalem, stratą i postanowią rozpocząć nową wojnę? Kto z tego wyjdzie bez szwanku i stracą, aby ocalić to, co najcenniejsze?

Natasha Knight jest niesamowitą pisarką. Jej powieść tak bardzo wciągnęła mnie, że nie mogłam odłożyć książki dopóki nie skończyłam czytać. W tej historii czujemy dużo emocji a autorka nie zwalnia tempa. Jedno wydarzenie przechodzi w drugie a my nie nudzimy się i czytamy z zapartym tchem. Świetny styl i dopracowani bohaterowie nadają całej tej historii pewien urok. Fabuła, która jest tak nieoczekiwana, ale zaskakuje w odpowiednim momencie. Teraz wiem, że na długo nie zapomnę tej powieści a każdą jedną książkę autorki mogę wziąć z zamkniętymi oczami.

„Salvatore” to historia, która może i jest przewidywalna, ale ma swój urok i trzyma w napięciu.  Książka udowadnia nam, że nie wiemy tak naprawdę, komu możemy ufać i że powinniśmy kierować się tym, co podpowiada nam serce. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki a was zachęcam do przeczytania powieści. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

2 komentarze:

  1. Mnie przewidywalność aż tak bardzo nie przeszkadza. Będę miała tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem i przewidywalnych opowieści nam trzeba, ot tak, dla czystej rozrywki...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata