brak
pewności siebie. A ponieważ przyjaźniłam się z jego siostrą Tessą, byłam
w
pobliżu niemal cały czas.
Benjamin Kelly był najgorszą osobą, jaką zrodziła Alabama.
Nigdy więcej
nie
chcę go widzieć.
Oplatam palcami szklankę i spoglądam na drugi koniec baru. Na
mężczyznę,
który
kupił mi drinka. Jest seksowny. Naprawdę. Szalenie seksowny. Zawsze
myślałam,
że nie ma szans, żeby taki facet zwrócił na mnie uwagę. Ma krótkie,
ciemne
włosy i na tyle jasne oczy, że widzę je w słabo oświetlonym
pomieszczeniu.
Uśmiecham się do niego, a następnie biorę łyka drinka.
Przepyszny,
smakuje malinami i kokosem. Biorę kolejnego łyka i ponownie
zerkam
na mężczyznę, ale jego już nie ma. Nagle odczuwam ogromne
rozczarowanie.
Podoba mi się ten facet. Nie tylko dlatego, że jest wygadany
i szczery. Jego
wesołość
mnie przyciąga. Poza tym czuję się seksowna jak nigdy, a nawet pewna siebie. Może
to przez drinka, którego wypiłam, zanim ten przystojniak kupił mi kolejnego.
Tak czy siak, Tessa z pewnością byłaby dumna z nowej Mii.
Nie, zdecydowanie nie wygląda na takiego gościa. Wygląda
raczej
na
takiego, który jest gotowy wziąć mnie wszędzie, nie zważając na konsekwencje. Jest
zniecierpliwiony i cholernie mnie to podnieca.
Jego dłoń wędruje w górę mojej ręki, a potem
dostaje się pod włosy i łapie mnie za kark. To bardzo zaborczy gest, tak jakby
oznajmiał wszystkim wokół, że oto należę do niego. I wiem, że to brzmi dziwnie, ale
chcę być własnością tego mężczyzny. Chcę całkowicie mu się oddać i wcale nie
pragnę, żeby był delikatny. Nie obchodzi mnie, że może boleć. Chcę, żeby mnie
wziął i przed niczym się nie cofał.
Udawałam, że nie widzę jego uczuć. To miała być tylko
przygoda na jedną
noc.
I wiem, że nigdy go nie zapomnę. Był niesamowity –
tak właśnie wymarzyłam sobie mój pierwszy raz. Cudowne wspomnienie.
Tym właśnie dla mnie pozostanie.
W mojej głowie panuje chaos – wiem tylko, że Mia
zabrała ze sobą klucze do mojego serca. Dziewczyną moich snów okazała się
pieprzona Mia Corelli. Co tu się dzieje, do cholery? Ona nie jest tutaj
przejazdem. Przyjechała na dłużej. Mój anioł przyjechał na
całe lato i nie chce mieć ze mną nic wspólnego.
Musiałem się z nią wczoraj zobaczyć, choćby na kilka minut. I
tak nie
mogłem
spać, pomyślałem więc, że przygotuję dla nas śniadanie. Kiedyś bardzo
często
z nami jadała, wiedziałem, co lubi. Pomyślałem, że przynajmniej dane
mi
będzie cieszyć się jej towarzystwem przez około godzinę, że usiądzie obok mnie i zjemy
razem, ale nie. Najwyraźniej byłem dla niej o wiele większym dupkiem, niż
pamiętałem.
Ale odtrącanie mnie na nic jej się nie zda. Coś mnie do niej ciągnie, i
nie chodzi tylko o to, że mam ochotę wejść w nią i zostać tam po wsze czasy. Po
prostu czuję się dobrze w jej towarzystwie. Po prostu dobrze. Chcę ją. Całą. A gdy
chcę dostać to, czego pragnę, potrafię być bezwzględny. Teraz przynajmniej
jest tego świadoma.
Jej nienawiść nie może trwać wiecznie. Jeśli będzie trzeba,
resztę życia
spędzę
na udowadnianiu jej, że się zmieniłem. Popełniłem mnóstwo błędów.
Robiłem
rzeczy, których żałuję. Ale noc spędzona z Mią z pewnością do nich nie należy. Muszę
tylko w jakiś sposób sprawić, żeby to zrozumiała.
Cały czas słyszę wypowiedziane przez niego zdanie,
zapętlone w mojej głowie. Jesteś moja. Był taki
pewny siebie, że aż zaczęłam rozważać możliwość stania się jego kobietą. Jednak
nienawidziłam go przez tak długi czas, że wyzbycie się negatywnych emocji
zdaje się wręcz niemożliwe. Pożądanie kogoś a lubienie go to dwie różne
sprawy. A nie mogę zaprzeczyć, że pożądam Bena. Problem mam z lubieniem.
Nawet jeśli między mną a Mią jest ogromna chemia, ona się nie przyzna do
tego przed samą sobą, bo nadal mnie nienawidzi.
Pragnę być obok Bena. Nie chcę z tym walczyć. Wiem, że nie mogę cały
czas go odrzucać. Nie chcę nienawidzić go za coś, co robił wiele lat temu. Nie,
bo ewidentnie nie był już tym samym człowiekiem. Gdyby był taki sam, byłoby
zupełnie inaczej. Ta nienawiść byłaby usprawiedliwiona. Ale on w niczym nie
przypomina dawnego Bena. Nie mówi do mnie jak on. Nie patrzy na mnie jak on. I z
całą pewnością zupełnie inaczej się przy nim czuję. Byłabym prawdziwą suką,
gdybym
przynajmniej
nie dała mu szansy. I to właśnie mu daję.
Z pewnością nie będę udawać, że nie spędziłam z
Benem tej jednej nocy. Gdyby można było o tym zapomnieć, już dawno bym
zapomniała. Wcale nie chcę wspominać jej co wieczór, kiedy leżę samotnie w
łóżku. Ale nie mogę o tym zapomnieć. Poza tym te wspomnienia są takie
cudowne…
Nie chcę, żebyśmy byli tylko przyjaciółmi. Chyba nigdy tego
nie chciałam.
–
Przyciskam dłoń do jego piersi, czuję bicie jego serca i jego reakcję na mnie.
–
Chcę
ciebie, Ben. Całego. Twoich dłoni, twoich ust, twojego…
Kochanie, próbowałem być dobry. Chciałem, żebyś zrozumiała,
że nie
jestem
tym samym facetem, którego kiedyś znałaś. Nigdy nie będę. Nigdy cię nie zranię,
Mio, i zabiję każdego, kto to zrobi. Ale teraz, gdy znowu cię mam, już cię nie
wypuszczę. Więc lepiej, żebyś była pewna, że właśnie tego chcesz,
bo
za chwilę nie będzie odwrotu.
Moje serce należy już do niego, pora, żeby posiadł również
moje ciało.
Udowodnij, że jestem twoja.
Gdy
te słowa padają z jej idealnych ust, czuję, jak w moje ciało wstępują
nowe
siły. Poziom adrenaliny gwałtownie wzrasta, a potworna potrzeba posiadania Mii, tłumiona
przez te wszystkie tygodnie, natychmiast ożywa. Nigdy nie wątpiłem, do
kogo należy Mia. A po dzisiejszej nocy ona też nie będzie mieć żadnych
wątpliwości.
Ben, nie mamy siebie na zawsze. Jestem tutaj tylko na lato.
Zostały mi dwa miesiące i nie chcę marnować ani sekundy na niebycie z tobą w
sposób, w jaki pragnę. To cudowne, że poświęciłeś trochę czasu, żebym cię poznała,
i na pewno bym tego nie cofnęła. Ale już tego nie potrzebuję. Teraz potrzebuję
wyłącznie ciebie.
O Boże, proszę, oddzwoń i powiedz, że nic mu nie jest. Tesso,
powiedz mu, że go kocham. Powiedz mu, że będę mu to powtarzać co sekundę
przez resztę życia. Odtąd nie przeżyje ani jednego dnia, nie usłyszawszy
tego z moich ust. – Ocieram łzy, żeby skupić się na drodze, i jadę przez
parking. – Proszę, nie zabieraj mi go
Mężczyzna, którego szczerze nienawidziłam przez ostatnie dwie
godziny, nagle
staje
się mężczyzną, którego kocham najbardziej na świecie. Jest moim życiem,
moją
rodziną i przyszłością. Nie mogę go stracić. I go nie stracę. Nigdy wcześniej nie wierzyłam
w przeznaczenie, ale uwierzyłam w nie w chwili, w której ujrzałam Bena w barze.
Zawsze był moją drugą połówką. I będziemy razem do końca życia.
Pozwalam, by jej zapach wypełniał moje nozdrza,
uspokajał mnie jak jakiś narkotyk. Leki przeciwbólowe? Nie. Nie będę ich potrzebował.
Dzięki niej całkowicie się uspokajam, rozluźnia się każdy mięsień mojego ciała.
Aż nagle czuję jej usta na mojej szyi.
Próbuję ją zapamiętać. Jej zapach. Jej smak. Sposób, w jaki drży
jej ciało. Sposób, w jaki ją teraz odczuwam, gdy to wszystko przeciągam,
przedłużam tę chwilę razem z nią – to jest sens mojego istnienia.
Każdy
mój oddech jest dla niej.
Nie wyobrażam sobie, że mógłbym kochać ją bardziej
niż teraz, wiem jednak, że to nastąpi. Bo z każdą sekundą kocham ją coraz
bardziej. Zawsze tak między nami było, nawet gdy się powstrzymywałem przed
wyznaniem. Pokochałem ją, gdy została moją przyjaciółką. I nigdy nie zmieniłbym
tego, w jaki sposób to nastąpiło. Nigdy nie cofnąłbym tych tygodni, w których
cierpiałem w ciszy, pragnąc więcej, niż chciała mi dać. Gdyby tego potrzebowała,
dałbym jej tysiąc razy więcej czasu. Nie zasługuję na przyszłość z nią.
Aż
do ostatniego tchnienia będę wielbić Mię niczym najwspanialszy dar.
Jest cudownie. Jestem w moim miejscu. Tu, gdzie
będę już zawsze.




Piękne cytaty :)
OdpowiedzUsuńOd razu chce się czytać tę książkę.
OdpowiedzUsuńNiebawem będę czytać :D
OdpowiedzUsuń