Keela Daley w rodzinnych stronach jest uważana za
czarną owce a własna jej matka kocha bardziej siostrzenicę niż córkę. Kiedy
dostaje zaproszenie na ślub Micah nie chce jechać na niego ze względu na
narzeczonego kuzynki. Cała uwaga w tym momencie zostaje skupiona na przyszłej
pannie młodej a Keela zostaje sama ze swoimi zmartwieniami. Kela ma zmartwienie, bo wie, że musi pojawić się na ślubie,
ale nie chce być tam sama. Kiedy poznaje Aleca, Slatera postanawia za namową
przyjaciółki poprosić mężczyznę o pomoc. Alec zgadza się, ale podkreśla, że nie
za darmo to robi. Stawia warunki, na które normalnie dziewczyna nie zgodziłaby się,
bo nie ma wyboru. Wyjeżdżają razem na Bahamach, lecz wtedy przeszłość braci
Slater powraca a mężczyzna musi stanąć twarzą w twarz z demonem z przeszłości. Koszmar
powraca a Alec musi wybrać pomiędzy braćmi a Keely.
Kontynuacja drugiego tomu o braciach Slater. Minoł
rok od wydarzeń, jakie miały miejsce w Darkness. Alec i Kella próbują zapomnieć
to, co wydarzyło się w przeszłości, ale koszmary wciąż nurtują dziewczynę. Co zrobi,
Keela kiedy sny mogą się spełnić i jak ma powiedzieć swojemu narzeczonemu o
swych obawach. Jak zareaguje Alec, kiedy
dowie się, co się dzieje?
Czytając drugą część o braciach Slater postanowiłam,
że połączę dwie książki w jedną recenzję tak samo jak w pierwszy tom. Grzechem
było by dla mnie rozdzielać tych dwoje. Choć
książka liczyła prawie 700 stron to muszę wam powiedzieć, że dobrze się bawiłam
czytając tę historię.
L.A.Casey kolejny raz zaskoczyłam mnie, choć
wiedziałam jak pisze już autorka to bardzo cię cieszyłam czytając historię tej
dwójki. Nie spodziewałam się tylko, że bohaterowie znów będą musieli przejść aż
tak wiele, aby znaleźć się tam gdzie los ich poprowadzi. Przepychanki słowne,
przeszłość obojgu bohaterów i tajemnice Aleca powodują, iż z zapartym tchem
czytamy książkę i nie odłożymy dopóki nie dowiemy się, o co w tym wszystkim
chodzi. Wydarzenia łączą się w całości dodają książce uroku i to coś, co wydaje
się nam niemożliwe a jednak.
Bohaterowie książki przeszli moje najśmielsze oczekiwania.
Jednym współczułam, trzymałam kciuki a jeszcze innym dopingowałam, aby zrozumieli,
co muszą zrobić. Keela to bohaterka, której współczułam od samego początku.
Własna matka nigdy się nią nie interesowała i pozostawiła ją samą sobie. Kiedy
skończyła osiemnaście lat wyprowadziła się i sama utrzymywała się. Wrażliwa, inteligentna
i zadziorna, jako przyjaciółka oddana całym sercem. Alec kocha swoich braci i
oddałby za nich życie. Arogancki, pewny siebie z pewną nutą tajemniczości. Poznajemy
też dalsze losy reszty rodzeństwa i to, co może wydarzyć się w trzeciej części.
Wszystko razem współgra i pokazuje nam, że nawet z najgorszej rzeczy jest
zawsze jakieś wyjście tylko trzeba być szczerym.
Książkę czyta się lekko
i przyjemnie. Po przeczytaniu tej książki potrzebowałam chwili, aby pozbierać
się po tym, co zaserwowała nam tym razem autorka. Język i styl autorki jest
przyjemny w odbiorze a postacie i fabuła jest tak niesamowita, że nie sposób odłożyć
książki dopóki nie skończy się czytać do ostatniej kropki. Zakończenie książek
jest tak zachwycające ale niecierpliwie wyczekuje trzeciej części o Kaine i
Adieen. To dopiero może być petarda.
„Alec” i „Keela” jest to niezwykła historia, która pokazuje nam jak z trudnymi
tematami borykają się bohaterowie. Decyzje, które muszą podjąć i to, co może im
się przydarzyć to tylko wierzchołek góry lodowej. Ja z czystym sumieniem serca
mogę wam tę książkę polecić a emocje, jakie odnajdziecie w tej książce nie
będzie doskwierała wam nuda.
Za możliwość przeczytania książki dziękuje





Myślę, że jeśli będę miała możliwość sięgnę po tę serię.
OdpowiedzUsuńOstatnio dopiero dowiedziałam się o tych książkach i jeszcze bardziej mnie zaciekawiłaś. Może się skuszę. :)
OdpowiedzUsuńMam w planach książki :)
OdpowiedzUsuń