31 marca 2019

Penelope Ward "Napij się i zadzwoń do mnie"


Po wypiciu butelki dobrego wina wiele może się zdarzyć — szczególnie jeśli w zasięgu ręki ma się telefon, a szlachetny trunek posłużył do wskrzeszenia wspomnień z czasów, kiedy się było zakochaną smarkulą. Rana Saloomi, śliczna i bystra tancerka brzucha, najwidoczniej o tym zapomniała. Pamiętała natomiast świetnie dawne dni. I oczywiście Landona Rodericka. Jej rodzice wynajmowali od Rodericków mieszkanie w garażu. Rana była wtedy taka szczęśliwa. Oboje byli zaledwie nastolatkami, ale więź, która ich połączyła, była niezwykła.

Wszystko się skończyło, gdy rodzice Rany zostali wyrzuceni z wynajmowanego lokum i rodzina musiała wyjechać na drugi koniec stanu. Tamtego dnia kontakt się urwał. Dziewczyna doszła do wniosku, że chłopak o niej zapomniał i że ona powinna zrobić to samo. Niestety, jej się to nie udało — mimo upływu lat nie zapomniała. Rana wyrosła na przepiękną młodą kobietę i wciąż się zastanawiała, kim stał się jej dawny adorator, co robi, jak wygląda i czy znalazł już miłość swojego życia. Któregoś czwartkowego wieczoru, po nieudanym dniu i opróżnieniu butelki shiraza, znalazła numer jego telefonu i… zadzwoniła. I nie była to ich ostatnia rozmowa.

Landon wcale o niej nie zapomniał, ale nie zdradził, dlaczego nie próbował jej odszukać. Twierdził również, że jego rodzice nie wyrzucili jej rodziny z mieszkania, a cała historia wyglądała inaczej. Wkrótce okazuje się, że tajemnic i niedopowiedzeń jest więcej. Także Rana nie chce zdradzać swoich. Właściwie najrozsądniej byłoby rzeczywiście o sobie zapomnieć. Ale… ani on, ani ona nie umieją tego zrobić. Napięcie rośnie. Pożądanie buzuje. W obojgu rodzi się przeczucie, że zawsze należeli do siebie. Jak jednak zaufać komuś, kto boi się szczerości?

Usłyszałeś już dosyć, żeby się rozłączyć?

29 marca 2019

Tillie Cole "Przebaczenie"

Rudowłosa Phebe o pięknych oczach urodziła się i wychowała w Zakonie Dawida. W życiu miała tylko jeden cel: uwodzić. Nauczono ją sprawiać, by mężczyźni uzależniali się od niej i pragnęli jej dotyku, jak dotyku bogini. Na skutek fatalnego zbiegu okoliczności dziewczyna zostaje podarowana w prezencie Meisterowi, okrutnemu przywódcy Bractwa Aryjskiego. W tym momencie zaczyna się jej droga przez piekło, jest gwałcona, torturowana, okaleczana i odurzana narkotykami. Zawieszona między majakami a potworną rzeczywistością, odczuwa tylko rozpacz, beznadzieję i ból. Mnóstwo odcieni bólu.

Xavier "AK" Heyes potrafi walczyć. Był snajperem w służbach specjalnych, przeszedł znakomite przeszkolenie wojskowe i został osławionym członkiem gangu znanego powszechnie jako Kaci Hadesa. Nie boi się zabijać - ma na koncie ponad sto trzydzieści śmiertelnych trafień. Widział paskudne rzeczy, a robił jeszcze gorsze. Nie poznał smaku strachu. Gdy któregoś dnia wiceprezes Katów potrzebował pomocy w odbiciu swojej szwagierki z rąk handlarzy żywym towarem, AK zgłosił się na ochotnika. Pamiętał tę dziewczynę. Miała na imię Phebe i była najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widział.

Uwolnienie dziewczyny wywołuje demony przeszłości. I on, i ona mają wspomnienia, których nie chcą pamiętać. Przeklęta ladacznica i bezwzględny zabójca stają obok siebie, by się wspierać, chronić i uleczyć swoje złamane serca. W obojgu szybko budzą się nadzieja i miłość. Jednak skrywane grzechy przeszłości nie pozwalają im cieszyć się niespodziewanym szczęściem. Bezlitosny los postawi przed AK i Phebe trudny wybór.

Stawką jest potępienie na zawsze albo wybaczenie. Dla obojga.

Między rozpaczą a nadzieją jest miejsce na wiarę w miłość...

23 marca 2019

Meghan March "Król bez skrupułów"


Keira Kilgore prowadzi rodzinną destylarnię która należy do jej rodziny od kilku pokoleń. Jest dla niej wszystkim a teraz kiedy popadła w kłopoty przez jej zmarłego męża stara się aby wydobyć firmę z długów. Jeszcze na dodatek tuż przed śmiercią Bretta Keira dowiaduje się że regularnie ją zdradza, oszukuje i okrada. Kiedy pewnego dnia wszystko wydaje się, że idzie w lepszym kierunku w biurze pojawia się pewien mężczyzna, który chce spłaty długu, którego w żaden sposób nie mogłaby spłacić. Najgorsze jednak, że zadłużył Keirę u człowieka, który rządzi Nowym Orleanem żelazną pięścią.
Lachlan Mount to bezwzględny mężczyzna, o który krążą legendy. Nikt nie odważył się negować i kwestionować jego zdania i zasad. Wszystkich trzyma w szachu policja i mafia robi to, co im karze. Mount trzyma się w cieniu. Nikomu nie pozwala zbliżyć się do siebie, może poza nielicznymi kobietami, które potem giną bez wieści. Mężczyzna może zrobić wszystko, bo nigdy nie spotkał się nawet z cieniem oporu. Kontrolował Nowy Orlean w pełnym tego słowa znaczeniu, a jego żądania zawsze były spełniane. Tak miało być i tym razem.
W zamian za odstąpienie od zniszczenia dziedzictwa Keiry zażądał jej samej...

TYTUŁ: Król bez skrupułów
AUTOR: Meghan March
CYKL: Mount Trilogy (tom 1) 

WYDAWNICTWO: Editio

Tym razem na rynku wydawniczym pojawia się „Król bez skrupułów”.  To pierwsza pozycja wydana po polsku autorki, lecz mam cichą nadzieję, że wydawnictwo pokusi się o wydanie więcej książek autorki. Kiedy dostałam książkę do recenzji nie spodziewałam się, że powieść tak mnie pochłonie a historia Keiry wydarzy się całkiem inaczej. Tak wciągnęła mnie lektura, iż ciężko było mi się od niej oderwać. Nie spodziewałam się tylko, jakich emocji dostarczy mi autorka w 230 stronach powieści.

Meghan March udowadnia nam jak można bardzo szybko popaść w tarapaty. Szybka znajomość a potem ślub nie znając drugiego człowieka. Często bywa w życiu, że druga połówkę poznajemy latami idąc do ołtarza. Keira myślała się, że znalazła właśnie tą swoją druga, lecz już po kilku dniach tej sielanki znajduje męża z inną. Niedługo potem Brett ginie w wypadku wraz z kochanką a wtedy okazuje się, że destylarnia ma długi i pojawiają się nowe kłopoty w postaci Lachlan Mount. Nie mając innego wyjścia zgadza się na propozycję, lecz postanawia się buntować i nie da się stłamsić.

Lachlan Mount to człowiek, który rządzi całym Nowym Orleanem. Nie ma żadnych zasad i jest bezwzględny a legendy, które o nim krążą przyprawiają o dreszcze. Nikt do niego się nie zbliża oprócz kobiet, które później po czasie giną. Kiedy nadchodzi dzień spłaty długu postanawia wykorzystać okazję i zdobyć piękną rudowłosą Keire. Lecz on nie powiedział jej prawdziwych powódek, czemu ma tak właśnie spłacić dług. A może to tylko pretekst do czegoś innego?

Język i styl autorki jest przyjemny w odbiorze a postacie są ciekawie wykreowane, że nie sposób odłożyć książki na bok dopóki nie skończy się książki. Zakończenie książki całkowicie powaliło mnie na kolana, bo chyba nikt z nas nie spodziewałby się takiego zakończenia. A teraz z niecierpliwością czekam na następną powieść autorki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Editio Red

21 marca 2019

Małgorzata Falkowska "Ilias"


Gorący romans na jednej z greckich wysp
Miłość nie szuka podobieństw, wystarczy jej wzajemne przyciąganie!
Gabi ma dziewiętnaście lat, niedawno zdała maturę. Równocześnie z egzaminami maturalnymi zakończyła się jej znajomość z Markiem — dwuletni związek, w którym pokładała nadzieje. By nie myśleć o niepowodzeniu, prosi ciotkę pracującą w biurze podróży o pomoc w znalezieniu zajęcia z dala od domu. Kobieta proponuje Gabi pracę animatora w jednym z hoteli na wyspie Kos. To właśnie tam dziewczyna poznaje Iliasa, który w ramach kary musi pierwszy raz w życiu pracować. Jednak jako syn właściciela hotelu postanawia się nie przemęczać — żyć beztrosko, jak dotychczas, i wciąż szukać seksualnych wrażeń. Mimo niechęci do pracy zgadza się pomóc Gabi — i skrada jej serce. Przemilcza tylko kilka tajemnic. Tymczasem przeszłość obojga nie da o sobie zapomnieć.
Jak skończy się historia, której bohaterowie rzucili na szalę miłość i kłamstwo?

TYTUŁ: Ilias
AUTOR: Małgorzata Falkowska
WYDAWNICTWO: Editio
DATA PREMIERY: 13 marca 2019

Dziś mam wam do przedstawienia kolejną świetnie zapowiadającą się powieść „Ilias” Małgorzaty Falkowskiej. Autorka w nowej odsłonie pragnie przenieść nas na Grecką wyspę Kos. Czy tak samo jak Gabi przeniesiemy się tam, aby zakosztować odrobinę szczęścia i miłości?
Po raz pierwszy na Kos byłam szczęśliwa. A może nawet więcej niż  szczęśliwa.”
Dziewiętnastoletnia Gabriela właśnie zdała egzaminy maturalne i teraz ma już czas dla swojego chłopaka Marka. Jednak niespodziewanie Marek zrywa z Gabi i na domiar złego dowiaduje się, że zdradzał ją od kilku tygodni. Dziewczyna postanawia poprosić ciocię o pomoc w poszukiwaniu pracy gdyż to są jej najdłuższe wakacje a czas i odległość pomogą zapomnieć o byłym chłopaku. Ciocia proponuje pracę dziewczynie na wyspie Kos, jako animatorka. Gabi zgadza się i w ciągu kilku najbliższych dni jest w samolocie na nowe i nieznane.


Poznajemy Iliasa, który na wyspie jest znany, jako leń, obibok, lecz skrywa w sobie pewien mrok i smutek, który ukrywa pod maską bawi damka. Cała jego tragedia życiowa wydarzyła się pięć lat temu. Od tamtej pory wszystko się zmienia a nawet Ilias. Kiedy kolejny raz chłopak wpada w kłopoty prosi o pomoc ojca. Ten postanawia dać mu nauczkę i nakazuje mu pracować w hotelu. Tam poznaję nową pracownicę z polski.


Bardzo podobało mi się to, iż autorka w swojej powieści zastosowała narrację pierwszoosobową. Większość rozdziałów poznajemy z perspektywy, Gabi, ale i także z punktu widzenia Iliasa. Tylko, dlatego możemy dowiedzieć się, co czują i przeżywają główni bohaterowie.

Autorka książki napisała niesamowitą powieść, która wciąga już od pierwszych stron. Styl pisarki jest lekki i przyjemny a książkę czyta się szybko. Zapewniam was, że nie będziecie się nudzić przy tej książce a znajdziecie za to niezapomniane chwile. Zwłaszcza, że zakończenie, które jest nieprzewidywalne i którego nie tak sobie wyobrażałam. Autorka przeszła moje najśmielsze oczekiwania dlatego zastanawia mnie jedno, czemu akurat ta historia musiała się skończyć tak?

„Ilias” nie jest to kolejna książka, którą po przeczytaniu odłożycie na półkę i nie zapomnicie o niej. O Gabi i Iliasie nie a tak łatwo da się zapomnieć. Bohaterowie przezywają prawdziwe rozterki, które mogą namieszać w ich życiu uczuciowym. Książkę polecam i z niecierpliwością czekam na kolejną część.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Editio

18 marca 2019

Natasza Socha "(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie"

Tajemnica małżeństwa to kumulacja drobiazgów, do których obcy ludzie nie mają dostępu. Cecylia i Wiktor marzą o rozwodzie, choć jeszcze żadne z nich nie powiedziało tego na głos. Ona chce wolności, on spotyka się ze swoją studentką. 

Wszystko zmienia się w dniu, w którym Cecylia ma wypadek samochodowy i na jakiś czas zostaje unieruchomiona. Poruszając się na wózku, chce czy nie, jest skazana na pomoc męża. On również uważa, że jego obowiązkiem jest zaopiekowanie się żoną w tym czasie. Każde z nich chce się pozbyć tego drugiego, ale póki co muszą znowu udawać rodzinę. 

Ta historia pokazuje, jak człowiek bez miłości szybko gaśnie. Jak chowa się w sobie, znika, traci chęć do życia. Czym tak naprawdę jest „niemiłość”? Końcem wszystkiego? Czy raczej początkiem?

TYTUŁ: (Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie
AUTOR: Natasza Socha
WYDAWNICTWO: Edipresse

DATA PREMIERY: 13 marca 2019

Kiedy pierwszy raz przeczytałam powieść „Troje na huśtawce” nie wiedziałam, co do tej pory traciłam, gdy nie czytałam wcześniejszych powieści autorki. Obiecałam sobie, że muszę nadrobić zaległości. Lecz jak to bywa na polskim rynku wydawniczym ciągle pojawiają się nowe nowości i tak o to dostałam do recenzji „(Nie) miłość. Z tobą i bez ciebie”. 

Poznajemy małżeństwo Cecylię i Wiktora, którzy właśnie uzmysłowili sobie właśnie, że ich małżeństwo się zakończyło tylko teraz zostaje wypowiedzieć na głos te słowa, które każde z nich jeszcze nie powiedział. Choć mieszkają w jednym domu to tak jak by osobno. Każda drobnostka, pretekst jest odpowiedni, aby wywołać kłótnię. Choć już od dłuższego czasu wiedzą, że to koniec to jednak jest coś, co nie pozwala im odejść od siebie a zwłaszcza po wypadku, kiedy Cecylia będzie potrzebować całogodzinnej opieki a Wiktor czuje się odpowiedzialny za żonę. W końcu przyrzekali sobie w zdrowiu i chorobie. Zostaje z żoną, ale i trwa w romansie z dużo młodszą kobietą.

Po przeczytaniu powieści potrzebowałam paru chwil, aby zastanowić się nad lekturą, ale i nad własnym życiem. Przecież ja też jestem mężatką z dziesięcioletnim stażem, lecz szybko uzmysłowiłam sobie, że u nas jest całkiem inaczej. Bardzo dużo rozmawiamy o tym, co dzieje się w naszym życiu i o czym myślimy i pragniemy. Choć zdarzały się te gorsze i lepsze dni. 

Książkę czyta się lekko i przyjemnie a co najważniejsze bardzo szybko. Język i styl jest przyjemny w odbiorze a postacie i cała fabuła są niesamowicie wykreowane. Muszę przyznać, iż nie spodziewałam się takiego zakończenia i teraz w głowie ciągle pojawiają się nurtujące pytania. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autorki, która z przedrostkiem nie będzie miała swoją premierę już w maju. 

„(Nie) miłość. Z tobą i bez ciebie” jest to powieść, która opowiada nam o losach małżeństwa, które z jednej strony nie chce być razem a jednak są. To właśnie nieporozumienia, niedopowiedzenia brak kompromisów i inne rzeczy, o których się nie rozmawia powodują, że dwoje ludzi oddala się od siebie szukając pocieszenia gdzie indziej. Autorka w pewien sposób próbuje przekazać nam, co jest ważne w naszym życiu i małżeństwie. Powinniśmy, choć na chwilę stanąć i pomyśleć nad własnym życiem teraz, kiedy nie jest jeszcze za późno i jeśli jeszcze można naprawić. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse

17 marca 2019

Katy Evans "Magnat"

Bohaterowie Bryn Kelly i Aaric Christos znali się już wcześniej, zanim Christos stał się bogaty, wpływowy i… niedostępny. Kiedy Bryn widziała go ostatni raz, był bardzo sympatycznym, młodym chłopakiem. Teraz, kiedy po latach przyjdzie prosić go o pomoc w sfinalizowaniu swojego pomysłu biznesowego, spotka się z zupełnie innym człowiekiem. Christos jest teraz seksownym, bezwzględnym magnatem, królem rynku nieruchomości, którego zdanie może decydować o być albo nie być wielu przedsiębiorców w tym Bryn. Ich pierwsze biznesowe rozmowy nie przebiegają po jej myśli. Podobno na zaufanie Christosa trzeba sobie zasłużyć…

TYTUŁ: Magnat
AUTOR: Katy Evans
CYKL: Manhattan tom 1
WYDAWNICTWO: Kobiece
DATA PREMIERY: 13 marca 2019

Kolejny raz na polskim rynku wydawniczym pojawia się nowa pozycja Katy Evans. Tym razem w moich rękach pojawił się „Magnat”, który postanowiłam przeczytać gdyż już wcześniej miałam możliwość poznania twórczości autorki. Jeszcze niedawno mieliśmy premiery książek „Ladies Man” czy „Womanizer” które są bardzo lekkimi lekturami i tak samo jak Magnat nie wymagają od nas czegoś więcej. 

Poznajemy głównych bohaterów, czyli Bryn Kelly i Aaric Christos. Ich losy połączyły się już w szkole średniej. Przyjaźnili się, choć czuli do siebie coś więcej to strach Bryn nie pozwalał na nic więcej. Aaric po śmierci matki wyjeżdża, aby zdobyć coś więcej tak, aby kiedyś zasłużyć na Bryn. Bryn już od najmłodszych lat bała się związać się z chłopce, który był jej najlepszym przyjacielem. Kiedy zginą jej rodzice a ich dorobek całego życia przepadnie dziewczyna załamuje się. Trafia pod opiekę cioci, lecz to też długo nie trwa. Po latach, kiedy oboje są już dorośli i każde z nich układa swoje życie na nowo spotykają się. Jej celem jest mieć własny biznes, lecz bez wkładu pieniężnego nic z tego nie będzie. Tylko jedna osoba może jej w tym pomóc prawdziwy biznesmen, który pomaga na start wyłożyć pieniądze. Poznajemy także przyjaciółki Bryn, o których mamy możliwość poznania w następnych częściach. 

Katy Evans stworzyła nie tuzinkową powieść, która pozwoliła mi na chwilę relaksu i odprężenia od codzienności. Dawno nie czytałam tak lekkiej a przede wszystkim zabawnej książki, jaką może nam dać ta autorka. Język i styl jest przyjemny w odbiorze a postacie i fabuła jest tak niesamowita, że nie sposób odłożyć książki dopóki nie skończy się czytać do ostatniej strony. Podobało mi się także jak główni bohaterowie opowiedzieli nam w kilku rozdziałach o ich przeszłości, co wydarzyło się, kiedy nie byli razem. Tego, co dowiadujemy się może nam zrozumieć możliwość postępowania Bryn i Aarica.

„Magnat” jest to lekka historia, która pomaga nam zrozumieć, że nie wszystko, co kochamy możemy stracić. Tylko patrzeć przez pryzmat i ciągle się zastanawiać, co by było gdyby jest jeszcze gorsze niż nic nie robienie. To właśnie głowni bohaterowie uzmysławiają nam, że czas zacząć walczyć o własne uczucia i że zawsze możemy dać sobie drugą szansę. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiece

14 marca 2019

Angelika Ślusarczyk "Naucz się beze mnie żyć"


Wiola to młoda dziewczyna, która całkiem niedawno straciła bliską osobę. Teraz prowadzi swój Kobiecy Salon, świadcząc w nim usługi kosmetyczne wraz ze swoimi pracownicami – Klarą oraz Karoliną. Wspomnienia jednak są silniejsze – wszystko, co było, wraca do niej jak bumerang. W dodatku los nie oszczędza jej w ogóle, wciąż podkładając kobiecie kłody pod nogi. Wiola próbuje ułożyć swoje życie na nowo, jednak nie spodziewa się tego, co kapryśna fortuna dla niej przygotowała. Spotka na swojej drodze wielu ludzi – tych dobrych, złych, lecz niewielu z nich tak naprawdę stanie się dla niej ważnych. W dodatku nic i tak nie zwróci jej Jego – tego, który zniknął…

Dziś mija miesiąc od premiery debiutanckiej powieści Angeliki Ślusarczyk. Choć nie znam autorki osobiście to bardzo często lubię zaglądać na jej bloga, czyli „Tylko magia słowa”. Więc kiedy dowiedziałam się, że będzie wydana jej debiutancka powieść postanowiłam, że przeczytam i dowiem się czy opinie, o których czytałam są tak dobre jak się mówi. Tak właśnie i było z książką „Naucz się beze mnie żyć” z początku nie spodziewałam się nic wielkiego, lecz z każdą kolejną stroną byłam, co raz to bardziej zaskoczona. Ale jak całość miała się do kilku stron?

Autorka wykreowała bohaterów bardzo realistycznych, z którymi każdy mógłby się utożsamić. Tak samo jak my mają swoje problemy i rozterki. Wiola to dziewczyna, która nie ma tak naprawdę łatwego życia. Ciągle żyje przeszłością i ciągle myśli o ukochanym, który skradł jej serce i zostawił ją z pytaniami, na które nie dostanie odpowiedzi. Kiedy już mogłoby się wydawać, że ucieczka do miasta, zmiana otoczenia i otwarcie własnego salonu kosmetycznego mogłoby się wydawać, iż dziewczyna powinna zapomnieć. Nic takiego się nadzieje Wiola wciąż pamięta i nie morze przestać kochać. Wspomina wciąż to, co już powinna zapomnieć, bo tylko jeszcze bardziej cierpi.

Książka ma dla mnie bardzo miły klimat, czyta się lekko, płynnie i przyjemnie. Powieść ta nadaje się najlepiej na wieczory gdzie mogę usiąść wygodnie i zanurzyć się w książce bez przeszkód. Styl pisarki bardzo przypadł mi do gustu jest prosty i lekki, co za tym idzie przyjemny w odbiorze. Znakomite dialogi, fabuła, świetnie zbudowane postacie to nie tylko to skrywa w sobie ta książka.

„Naucz się beze mnie żyć” jest to niesamowita opowieść pełna cierpienia, smutku, tajemnic, która zmusza nas do refleksji. Chwilami miałam wrażenie, iż autorka zrobiła to z premedytacją abyśmy zastanowili się nad własnym życiem. Ta powieść poruszyła mnie i moje serce o szybsze bicie. Sceny są tak precyzyjnie napisane, że zamykając oczy widziałam wszystko, co napisała autorka. Książkę mogę polecić każdemu, ale dla ludzi o mocnych nerwach i na własną odpowiedzialność.
Serdecznie polecam

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu WasPos

13 marca 2019

A.S. Sivar "Konsorcjum. Tom 1"


Magnetyczny, przystojny biznesmen, tajemnicze konsorcjum i młoda, zdolna finansistka

Nadia jest zadowoloną z życia, atrakcyjną singielką. Gdy po studiach przenosi się do Berlina i zaczyna sama dbać o swoje utrzymanie, niespodziewanie otrzymuje intratną propozycję zarządzania ekskluzywnym klubem nocnym na obrzeżach miasta. Dzięki Aśce, swojej najlepszej przyjaciółce, ma szansę robić to, co kocha, i wreszcie wykazać się swoimi umiejętnościami. Jest tylko jeden problem, a na imię mu Dominic Alexandrow. Porywczy i nieprzystępny szef Nadii, obdarzony hipnotycznym spojrzeniem i ciałem godnym boga seksu, może w każdej chwili sprawić, że dziewczyna wpadnie w poważne tarapaty...

Z końcem poprzedniego roku mieliśmy okazję zobaczyć premierę książki „Konsorcjum”. Z dnia na dzień zdobywa coraz to lepsze opinie, więc i ja postanowiłam przeczytać, aby dowiedzieć się, o co ten cały szum wokół tej powieści. Kiedy dostałam paczkę z wydawnictwa od razu zabrałam się za czytanie. Nawet nie wyobrażacie, jakie było moje zaskoczenie, kiedy zaczęłam czytać. Nie spodziewałam się takiej dawki emocji, humoru i namiętności wraz z pożądaniem. Nawet nie zauważyłam, kiedy przeczytałam ponad pięćset osiemdziesiąt stron, bo tak wciągnął mnie mroczny i tajemniczy klub.

Poznajemy zróżnicowanych bohaterów, z którymi nie jedna osoba mogłaby się utożsamić. Nadia Cruz to twardo stąpająca po ziemi kobieta, która wie, co chce od życia. Kilka lat temu źle ulokowała swoje uczucia, co sprawiło, że została zdradzona a ona sama nie mogła się po tym pozbierać. Pomoc matki i ojczyma spowodował szybki powrót do zdrowia. Po skończonej nauce postanawia wyjechać do Berlina, aby tam żyć na własny rachunek. Spotyka Aśkę przyjaciółkę, która pod pretekstem znajduje jej pracę w rezydencji. Tam dowiaduje się o pracy menedżerki klubu. Poznaje właściciela mrocznego i zarazem seksownego Dominica Alexandrowa. Okazuje się, że niedawno się spotkali w dość nieprzyjemnej sytuacji w Monachium. Dominick ma swoje sekrety, o których nie chce mówić. Znają je nieliczni a to właśnie oni mogą przysporzyć mu wielu problemów i stać się jego wrogami.

Powieść ta porusza bardzo ważne tematy, które możemy zauważyć w życiu codziennym. Jest to skomplikowana historia pełna tajemnic, uczuć i emocji. Język i styl autorki jest przyjemny w odbiorze a postacie są ciekawie wykreowane, że nie sposób odłożyć książki na bok dopóki nie skończy się książki. Zakończenie książki całkowicie powaliło mnie na kolana, bo chyba nikt z nas nie spodziewałby się takiego zakończenia. A teraz z niecierpliwością czekam na następną powieść autorki bo bardzo jestem ciekawa co tym razem dostaniemy.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 

4 marca 2019

Katarzyna Archimowicz "Dwie twarze Ioany"


Nowa powieść autorki bestsellerów: Miłość w Burzanach, W kolejce po życie oraz Nadwiślańskie serca!

„Słuchał jej z zapartym tchem i pojąć mu było trudno, że tak się mogły pleść ludzkie losy. Toż to opowieść na scenariusz filmowy. I ucieczka z okupowanego kraju, i ratunek na obczyźnie, pożar i śmierć w płomieniach, narzeczeństwo i zdrada, śmierć kochanki, wyobcowanie, odrzucenie, brak tożsamości…”

Pewnego dnia życie Ioany znacząco zmienia swój bieg. Zdradzona, nieakceptowana, pogardliwie nazywana polską dziedziczką, opuszcza rodzinną wieś w Rumunii, by poszukać własnego miejsca na ziemi. Los prowadzi ją do Polski, kraju przodków, który nie przyjmuje jej jednak gościnnie. Bezdomna, bezrobotna i okradziona, wszelkimi siłami walczy o przetrwanie na emigracji. Czy uda jej się odbudować swoje życie? Ile uprzedzeń będzie musiała pokonać, by pośród obcych ludzi znaleźć przyjaźń, a może nawet miłość? I jak odpowie na najważniejsze życiowe pytanie – czy jej dusza jest rumuńska, czy polska?

Wspaniała powieść o życiowych zakrętach i rodzącym się uczuciu. Mądra, wzruszająca, miejscami zabawna, a przede wszystkim porywająca historia bohaterki, którą pokocha każda czytelniczka.

Kiedy dostałam propozycję przeczytania książki „Dwie twarze Ioany” zaczęłam szukać informacji o autorce. Nie znałam twórczości pani Katarzyny a przeczytane opinie na temat powieści bardzo mnie zaciekawiły. Postanowiłam sama przekonać się i sprawdzić czy warto sięgnąć po książkę a także po inne publikacje autorki.

Ioana Averescu to kobieta, która została wychowana przez babkę Anielę, która wpajała jej miłość do Polski. Ioana postanawia wziąć ślub z miejscowym chłopakiem, lecz dowiaduje się o jego zdradzie. Constantin ulega wypadkowi z kochanką a ludzie z wioski mówią, że to jej wina gdyż zostawiła chłopaka w potrzebie. Ioana postanawia wyjechać, lecz dziwnym trafem zamiast do Anglii trafia do Polski.

Styl pisarki bardzo mi się podobał. Świetnie operuje słowem tworząc żywe obrazy i dialogi oraz umiejętnie podtrzymuje napięcie. Pisarka zadbała o odpowiednie tępo akcji, bo nawet na chwilę nie zwalnia tępa. Autorka w pewien sposób chce nam przekazać, co tak naprawdę jest w życiu ważne i z czym możemy się zmagać. Jak trzeba pielęgnować nasze szczęście i w jak krótkim czasie może go nam zabraknąć. Bo tak naprawdę nie wiemy, co może wydarzyć się jutro.

„Dwie twarze Ioany” jest to powieść, która bardzo mi się spodobała i którą polecam czytelnikom. Autorka sprawiła, że od samego początku kibicowałam Ioanie, aby jej znalazła swoje szczęście, miejsce na ziemi i przezywałam razem z nią wzloty i upadki. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej powieści to musicie koniecznie ją przeczytać. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarne.

2 marca 2019

Agata Polte "Nowe jutro"

Gdyby tego dnia Oliwia nie spóźniła się na autobus, nie zadzwoniłaby do taty. Gdyby tata jechał po nią sam, być może nie doszłoby do wypadku. Gdyby się nie odwrócił…

Można by mnożyć te „gdyby”.

Po trzech latach od wypadku Oliwia próbuje żyć normalnie, jak każda nastolatka, chociaż nie jest jej łatwo. Swój czas dzieli między szkołę, spotkania z przyjaciółką i wolontariat w przedszkolu. Podczas pracy charytatywnej poznaje Mikołaja, swojego rówieśnika. Chłopak odpracowuje karę za zniszczenie mienia. Początkowa nieufność zmienia się w sympatię. I kiedy wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku, los znowu okazuje się przewrotny.

W tamtym roku mieliśmy okazję przeczytać debiut autorki. Powieść bardzo mi się spodobała, więc gdy dostałam propozycję przeczytania kolejnej książki nie zastanawiałam się długo. Agata Polte stworzyła powieść, która od samego początku bardzo mnie zadziwiła. Kiedy przeczytałam opis z okładki założyłam, że główna bohaterka będzie zmagała się z problemami straty najbliższych i tak było tylko, że straciła siostrę. Młodszą siostrzyczkę, którą bardzo kochała i nie tylko ona cierpiała po stracie. Z każdą kolejną stroną powieść zaczęła mnie zaskakiwać a książka została przeczytana jednym tchem. Choć historia Oliwii mną wstrząsnęła to jestem pewna, że ta książka powinna być obowiązkową lekturą i młodzież powinna się z nią zapoznać, aby wierzyć w siebie i nie dać się nikomu stłamsić.

Autorka wykreowała bohaterów bardzo realistycznych tak, że każdy mógłby się z nimi utożsamić. Poznajemy Oliwię, która właśnie jest w klasie maturalnej. Swój wolny czas spędza z przyjaciółką Tamarą, pracując lub jako wolontariuszka w przedszkolu. Kilka lat temu jej młodsza siostrzyczka ginie w wypadku samochodowym i do tej pory ciężko jest jej się pozbierać tak jak rodzicom. W domu jest ciężko, lecz Liwka stara się jak może a nawet czasami już nie reaguje na to jej ojciec robi. Wstydzi się tego a tylko najbliżsi wiedzą, jaka jest jej sytuacja w domu.
Mikołaj to chłopak, który z początku wpadł w złe towarzystwo. Poznajemy, kiedy właśnie musiał odpracować godziny prac społecznych w przedszkolu. To właśnie tam poznaje Oliwię, która od samego początku wpadła mu w oko. Robi wszystko, aby dziewczyna zmieniła o nim zdanie i umówiła się z nim na randkę. Nie wie tylko, że ktoś z najbliższego otoczenia próbuje rozdzielić jego i Oliwię.
Poznajemy także Nikolę, Tamarę i Andrzeja. Każda z postaci w powieści ma swoje pięć minut.

Po przeczytaniu książki nasuwały ni się w głowie bardzo wiele pytań. Czemu ta dziewczyna nie powiedziała komukolwiek o swojej sytuacji i pozwalała na takie traktowanie matki. Ciężko mi to zrozumieć, bo nigdy nie byłam na jej miejscu i tak naprawdę to nie wiem jak ja bym zachowała. Bardzo ucieszyło mnie zakończenie powieści, bo naprawdę bałam się już, że tak naprawdę mogło dużo gorzej się zakończyć. Ta książka daje nam bardzo dużo do myślenia. Każdy z nas powinien mieć w życiu dwie takie osoby, które by go wspierały a my powinniśmy pamiętać, aby nie odtrącać osób, które chcą nam pomóc. Autorka porusza także temat nałogu, stratę najbliższych i przemocy domowej, które tak naprawdę są głównym wątkiem.

„Nowe jutro” jest to powieść dla młodzieży, ale i nie tylko. Ta książkę powinien każdy z nas przeczytać, aby na koniec wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych samych błędów. Publikacja Agaty Polte bardzo mi się podobała i jest na wysokim poziomie a czytelnik otrzyma bardzo dużo emocji, które pojawiają się do pierwszej strony aż po ostatnią. Niewątpliwie czekam na kolejne książki autorki, bo naprawdę warto.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata