Nadmorska miejscowość przyjęła Halinę z szeroko
otwartymi ramionami. Wbrew obawom kobieta odnalazła się w zupełnie nowym
otoczeniu i szybko zyskała sympatię i szacunek sąsiadów. Jej wnuczka Marta z
każdym kolejnym dniem również przekonuje się, że trafiła w wyjątkowe i
przyjazne miejsce, w którym nareszcie może być po prostu sobą. Wydawać by się
mogło – sielanka. Obie panie jednak doskonale wiedzą, że zostawiły za sobą
mnóstwo nierozwiązanych problemów, które z czasem zdają się nawarstwiać. Czy
przeprowadzka, niczym delikatne dotknięcie pierwszej kostki domina, spowoduje
nieuchronne zniszczenia w całej konstrukcji ich rodzinnych relacji?
Kolejne perypetie bohaterów powieści „Nic się nie kończy”.
Kolejne perypetie bohaterów powieści „Nic się nie kończy”.
Z twórczością autorki miałam
okazję zapoznać się w tamtym roku, kiedy to była premiera książki „Nic się nie
kończy”. Już wtedy poznaliśmy losy rodziny Bialickich i ich poczynania a
zwłaszcza seniorki rodu Haliny. Jak to u mnie bywa ciekawość zwyciężyła i
postanowiłam przeczytać dalsze losy babci i wnuczki.
Kreacja bohaterów w książce
bardzo mi się podobała. Poznajemy tutaj zróżnicowane charaktery, ale są bardzo autentyczni.
Babcia Halina i wnuczka Marta zamieszkują razem w nadmorskiej miejscowości. Narzeczony
Marty zostaje, lecz ślub zbliża się. Związek przechodzi poważny kryzys a pokusy
czają się na każdym kroku. Najbliższe osoby mogą tak naprawdę najmocniej
zranić. Książka od pierwszych stron intryguje i wciąga a każde kolejne strony
sprawiają, że nie można się od niej oderwać. Grzechem było by gdybym nie wspomniała
słowem o okładce. Przyciąga wzrok i każe stanąć na chwilę gdyż nie możemy
przejść obok niej obojętnie.
Styl pisarki bardzo mi
się podobał. Świetnie operuje słowem tworząc żywe obrazy i dialogi oraz
umiejętnie podtrzymuje napięcie. Pisarka zadbała o odpowiednie tępo akcji, bo
nawet na chwilę nie zwalnia tępa.
Autorka w pewien sposób
chce nam przekazać, co tak naprawdę jest w życiu ważne i z czym możemy się
zmagać. Jak trzeba pielęgnować nasze szczęście i w jak krótkim czasie może go
nam zabraknąć. Bo tak naprawdę nie wiemy, co może wydarzyć się jutro.
„Wszystko się zaczyna”
jest to powieść obyczajowa, która przekazuje nam w dzisiejszych czasach relacje
rodzinne są bardzo ważne i jak można szybko je stracić. Sami podejmujemy decyzje,
z których możemy być dumni lub wstydzić się. Zakończenie powieści wbija w fotel
a na kontynuację muszę poczekać aż do kwietnia.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję



