Zapraszam was dzisiaj na wywiad z bardzo ciekawą postacią,
jaką jest Marta Alicja Trzeciak.
1 Jak wyglądał początek pani przygody z pisaniem?
Swoją pierwszą
„książkę” napisałam, gdy miałam siedem – osiem lat. Byłam pod ogromnym
wrażeniem książeczki „Pod szczęśliwą kocią gwiazdą”, którą dostałam w prezencie
od mamy, dlatego moja pierwsza historia również dotyczyła kotów :).
A jeśli chodzi o poważniejsze projekty to debiutowałam książką „Inframundo”,
którą zaczęłam pisać jeszcze na studiach, a wydałam – wkrótce po ich
ukończeniu.
2 Dlaczego wydaje pani książki pod własnym nazwiskiem a nie
pod pseudonimem?
Lubię swoje nazwisko.
Jest integralną częścią mojej osoby. Utożsamiam się z nim bardziej nawet niż z
imionami i nie zmieniłam go nawet po wyjściu za mąż. Moje nazwisko to moja
historia, to ja. Poza tym, nie widziałam nigdy potrzeby żeby wydawać książki
pod pseudonimem – chyba nie ma się, czego wstydzić? ;)
3 Jak odbiera Pani rodzina to, że Pani pisze?
To dla nich coś
całkowicie normalnego. Równie dobrze mogłabym być piekarzem, szewcem albo
prawnikiem. Owszem, zdarza się, że ktoś zagada – jak tam idzie pisanie nowej
książki, ale przy wspólnym, rodzinnym stole raczej rzadko rozmawia się o pracy. :)
4 Wydała właśnie pani cztery książki czy któraś jest najbliższa,
jeśli tak to, czemu właśnie ta?
Zdecydowanie
najbliższa mojemu sercu jest ostatnia powieść: „Dwadzieścia siedem snów”. Chyba,
dlatego, że to pierwsza z moich książek, w którą włożyłam tak wiele swojego
prawdziwego „ja”. To książka wielopłaszczyznowa i kosztowała mnie wiele
wysiłku. Jest dla mnie bardzo osobista.
5 Ciekawi mnie najbardziej skąd czerpie Pani inspiracje do
tworzenia książek?
Inspiracją są dla mnie
ludzie i ich fascynujące historie. Każdy przejazd autobusem, wizyta na
rodzinnej imprezie, czy spotkanie z przypadkowo napotkaną osobą to okazja do
czerpania pomysłów pełnymi garściami. Fascynuje mnie to, że za każdym razem,
gdy do pomieszczenia wchodzi nowa osoba, razem z nią próg przestępują
przyniesione przez nią światy, życiorysy, nowe historie, które „trzeba”
opowiedzieć.
6 Jak reaguje pani na negatywne opinie na temat swojej
twórczości? Motywują do działania czy raczej nie?
To zależy od tego,
jaki charakter ma dana negatywna opinia. Jeśli komuś książka się nie podobała,
bo po prostu „nie była w jego klimacie” to jest to rzecz całkowicie normalna i
nie ma się, czym przejmować. Jeśli natomiast ktoś nie dostrzegł ogromu pracy,
jaki włożono w pisanie to jest mi bardzo przykro, ponieważ swoje książki
dopracowuję w najdrobniejszych detalach na wielu płaszczyznach – zarówno
warsztatowych, fabularnych, jak i metaforycznych. Niezależnie od dobrych czy
złych opinii staram się jak najwięcej pracować nad swoim warsztatem. Walczę o
to, aby każda kolejna rzecz, która wyjdzie spod mojego pióra była lepsza.
7 Czy zmieniło się pani życie po wydaniu pierwszych książek?
Jeżeli tak to, co się w nim zmieniło?
Wiele się nauczyłam.
Doceniłam ciężką pracę. Polski rynek wydawniczy jest bardzo wymagający, dlatego
wydawanie książek nauczyło mnie by z jednej strony oczekiwać więcej od siebie,
ale z drugiej – by patrzeć na wszystko z większym dystansem. W tym również – na
siebie samą. :)
8 Czy według pani wydanie książki w Polsce jest łatwe?
Z wydaniem książki
jest mniej więcej tak samo jak z dostaniem się na wymarzony kierunek studiów.
Owszem, nie jest łatwo się przebić i przekonać wydawców, że to właśnie na
Ciebie powinni postawić, ale okazuje się, że prawdziwa praca zaczyna się wtedy,
gdy Twoja książka już pachnie świeżą farbą drukarską.
9 Kiedy kolejna książka i o czym ona będzie?
Kolejna książka będzie
nosiła tytuł „O chłopcu, który urodził się wśród książek”. Opowiada ona
historię bohatera, który został wydany na świat na tyłach księgarni swojej
matki. Po narodzinach owinięto go kartami baśni i przez to nakierowano życie
chłopca na bardzo niezwykłe tory. Będzie on musiał odkryć swoje niezwykłe dary
i nauczyć się je wykorzystywać już, jako dorosły mężczyzna.
Nie jestem jeszcze
pewna, kiedy książka ujrzy światło dzienne. Kiedyś zależało mi bardzo na tym,
żeby ten kołowrotek pisanie-wydawanie-pisanie wciąż się kręcił. Zależało mi na
czasie, zależało mi na tym, aby wciąż być „w obiegu”. Od jakiegoś czasu to
wszystko się zmieniło; patrzę na siebie i rynek wydawniczy z takim bardzo
pozytywnym dystansem i spokojem. Co do „O chłopcu, który urodził się wśród
książek”, mam kilka opcji wyboru, o których na razie wolałabym nie mówić. Czas
pokaże, na co się zdecydujemy.
10 Jakie ma pani plany na przyszłość? Jakie nowe książki dla
nas pani szykuje?
Szczerze mówiąc, w tej
chwili pracuję nad książką… popularnonaukową dla dzieci :).
Nie mogę jeszcze zdradzić, które wydawnictwo zdecydowało się na współpracę, ale
będzie to moja pierwsza książka pisana niejako „na zamówienie”. Przyznam, że
świetnie się przy tym bawię i myślę, że wyjdzie z tego coś bardzo ciekawego.
W mojej głowie kłębi
się też mnóstwo innych pomysłów, ale po prostu brakuje mi
czasu na to żeby je wszystkie na raz realizować. Poza pisaniem i pracą mam
przecież również rodzinę :). Do realizowania
pomysłu na książkę zawsze mogę powrócić, a drugi taki sam dzień z życia i
rozwoju mojej córki się przecież nie powtórzy :)
Serdecznie dziękuje autorce za poświęcony mi czas.