Co raz częściej spotykamy się z wydawanymi książkami z
tematem choroby, lecz każda dla mnie jest wyjątkowa. Jeżeli chcecie dowiedzieć się,
czemu to zapraszam na recenzję.
Czasami w naszym życiu pojawia się coś nieoczekiwanego, z
czym musimy się zmierzyć. Jedni poddają się na samym początku a inni walczą z
tym do samego końca. Właśnie z takim problemem zmaga się siedemnastoletnia
Cornelia. Ma prawdziwe szczęśliwe życie wspaniałych rodziców i przyjaciółkę.
Pewnego dnia słyszy najgorsze słowo, jakie mogło paść z ust lekarza
„BIAŁACZKA”. Jej plany na przyszłość w jednym momencie rujnują się i dziewczyna
załamuje się. Chciała poznać prawdziwą miłość, iść na studia i założyć własną rodzinę,
lecz wszystko jest możliwe wystarczy tylko dokładnie się rozejrzeć.
Natalia najlepsza przyjaciółka Corneli jest niesamowitą i
przebojową dziewczyną. Z jednej strony wydaje się flirciarą, silną i przebojową
dziewczyną a z drugiej strony skrywa wrażliwą duszę, która została skrzywdzona
w dzieciństwie przez najbliższych. Tak samo jak Cornelia marzy o miłości, aby
ktoś ja pokochał taką, jaka jest. Jednak jedna niewłaściwa decyzja sprawi, że
musi zmienić swoje całe życie.
Pomimo wszystkiego, co się wydarzy los wydaje się przekorny
i stawia dziewczyny przed bardzo trudnymi decyzjami. Ale zawsze trzeba pamiętać,
że trzeba się cieszyć z życia i łapać go garściami, bo nigdy nie wiadomo, co
może się przydarzyć.
