Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja 2017. Pokaż wszystkie posty

17 lis 2017

Kathryn Perez "Terapia"


„Mówią, że potwory żyją pod naszymi łóżkami.
Mylą się, bo naprawdę potwory żyją w naszych umysłach.”


Kathryn Perez
Terapia
Wydawnictwo NieZwykłe
Moja ocena: 9/10

Jessica Alexander jest to nastolatka, która nienawidzi szkoły swojego domu. Pytacie się, dlaczego? Już wam pokrótce opowiem. Nastolatka już od najmłodszych lat zostaje wyśmiewana przez swoje rówieśniczki. Nikt nie chce się z nią kumplować bojąc się ze może zostać obiektem drwin. Jess nie dając sobie z tym rady znajduje sposoby na to, aby zapomnieć jest to okaleczanie się i seks. Sposób, aby na chwilę zapomnieć i nie myśleć, co może ją spotkać w szkole lub w domu gdyż każdy jej dzień składa się z psychicznego i fizycznego piekła. Pewnego dnia na parkingu szkoły zauważa Jacka, który też jej się przypatruje. Od tego dnia jej życie pomału się zmienia, lecz ataki zaczynają się nasilać. Co zrobi Jess, kiedy Jack będzie chciał się zbliżyć do niej?
Co wydarzy się w życiu dziewczyny, że postanowi zerwać wszystkie kontakty z chłopakiem?
Kim okaże się Kingsley Arrington i co może wnieść do życia Jess?

Kathryn Perez mieszka w małym miasteczku we wschodnim Teksasie. Kochająca słuchać muzyki pisarka oraz książkowa nimfomanka. Uwielbia muzykę, czytać książki oraz oglądać ulubiony sport, czyli mieszane sztuki walki. Kathryn jest także rzecznikiem w kampaniach przeciwko znęcaniu się w szkole oraz wspiera organizacje uświadamiające ludzi na temat chorób psychicznych i samobójstwa.

„Terapia” jest to niesamowita opowieść, która już od pierwszych stron wciągnęła mnie do niesamowitego świata, z którego nie chciałam tak szybko wracać. Autorka opisała nam niesamowitą historię, w której nie bała się użyć słów ani opisać w bardzo autentyczny sposób scen przemocy, drwin, które momentami przyprawiały mnie o niekontrolowany płacz. Niektórym z Was może przeszkadzać taka otwartość autorki, ale powiem wam, że musicie sami przeczytać, aby się przekonać. Momentami zastanawiałam się, czemu autorka właśnie opisała taką historię, lecz długo nie musiałam czekać. W obecnych czasach na każdym kroku znajdujemy akty przemocy, upokorzenia i drwin, lecz nikt na to nie reaguje i nie pomaga wyciągnąć pomocnej dłoni. Ta książka jest apelem do nas, aby zacząć reagować na ludzkie cierpienie.

Tytuł książki od samego początku przykuł moją uwagę gdyż jak najbardziej pasuje do niej. Książkę przeczytałam bardzo szybko gdyż chciałam dowiedzieć się, co będzie dalej i może życie Jess ulegnie poprawie? Autorka nie oszczędza nas i udowadnia nam, że dostarcza dużą dużą dawkę emocji, których nie możemy zatrzymać a sama nie wiedziałam czy moje serce to wytrzyma.   Kathryn Perez wprowadza nas do świata pełnego cierpienia, ale też i z kilku pięknych chwil gdzie po nazajutrz już pojawiają się czarne chmury. Kiedy kolejny raz dziewczyna wraca do domu gdzie jej mama znów jest pijana postanawia umówić się z Harisonem, lecz nie wie, że to pułapka. Od tego dnia jej życie się kompletnie zmienia a przy jej boku będzie stał anioł stróż tylko ciekawe na jak długo?

Autorka bardzo dużo czasu musiała poświęcić na to, aby tak barwnie i realistycznie nakreślić bohaterów. Dzięki czemu książka pozwala czytelnikowi przybliżyć się do sytuacji Jess. Powieść została podzielona na trzy punkty widzenia Jessicy, Jace’a i Kingsley’a dzięki czemu możemy bliżej poznać bohaterów książki i dowiedzieć się jak się czuli w danej sytuacji.


„Terapia” jest to niesamowita historia, która zmusza nas do refleksji nad własnym życiem. Momentami bałam się ze nie dam rady przebrnąć przez powieść to jednak wiedziałam, że zawsze musi do nas uśmiechnąć się słońce nawet w ten pochmurny dzień. Książka opowiada nam o samookaleczeniu, alkoholizmie, depresji, braku akceptacji, miłości i przyjaźni. Historia ta poruszyła moją najczulszą strunę umysłu i już wiem, że na długo pozostanie w mojej głowie. Mam tylko nadzieję, że wydawnictwo pokusi się o wydanie kolejnej książki autorki, bo naprawdę warto. Serdecznie zapraszam do przeczytania książki. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje

15 lis 2017

Agnieszka Lingas-Łoniewska "W szponach szaleństwa"


"Wówczas... nie wiedziałam jeszcze, że biorąc tę sprawę, wpadam w szpony szaleństwa. Z których wydostać się nie mogę do dzisiaj..."
Agnieszka Lingas-Łoniewska
W szponach szaleństwa
Wydawnictwo Novae Res
Moja ocena: 9/10

Komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce zbrodni gdzie znaleziono zwłoki młodej studentki. Na miejscu okazuje się, że ciało kobiety zostało makabrycznie okaleczone. Lecz to dopiero początek tego makabrycznego szaleństwa, które ogarnie cały Wrocław. Kolejne ofiary pojawiają się w niesamowitym tempie a ślady prowadzą do Wydziału Historii Uniwersytetu Wrocławskiego. Pani komisarz prowadząc śledztwo poznaje młodego historyka doktora Mateusza Herza. Między tą dwójką już od samego początku pojawia się wspólne przyciąganie a z czasem stworzą związek.
Kto tak naprawdę jest seryjnym mordercą?
Co wydarzyło się dwadzieścia lat temu w Bieszczadach?
Jaką rolę odegra w tym wszystkim Mirek Kalinowski?

Agnieszka Lingas – Łoniewska wrocławska pisarka tworząca powieści łączące sensację i kryminał z romansem, zwana przez swoich czytelników „Dilerką Emocji”. Autorka ponad dwudziestu powieści i współautorka kilku antologii.

„W szponach szaleństwa” jest to niesamowity thriller, który trzyma w napięciu i nie pozwala czytelnikowi odłożyć książki aż do przeczytania ostatniego zdania. Ewa Barska to główna bohaterka powieści, która jest zamknięta w sobie, lecz zarazem bezpośrednia i nerwowa. Od jakiegoś czasu jest sama zerwała zaręczyny z Tomkiem tłumacząc sobie ze nie jest jeszcze gotowa na taki krok. Wystarczyło jedno spotkanie na Uniwersytecie, aby serce mocniej zabiło naszej pani komisarz.

Tytuł książki od samego początku przykuł moją uwagę, ale po przeczytaniu powieści mogę stwierdzić, że jak najbardziej pasuje do niej. Autorka od samego początku wprowadza nas do przestępczego świata, jakim jest morderstwo studentki gdzie do sprawy jest przydzielona Ewa Barska wraz z jej partnerem Szymonem Drakońskim. Ofiar przybywa a śledczy nie mogą znaleźć przestępcy, który ciągnie ich za nos. Kiedy Ewa domyśla się, kim jest przestępca  akcja książki nabiera tempa tak, że książkę czyta się jednym tchem, aby przeczytać jak na szybciej. Autorka nie oszczędza nas i kolejny raz udowadnia, iż dostarcza nam dużą dawkę emocji.

Autorka porusza tematy Bieszczadzkiej sety, która ludziom z mózgu zrobiła papkę. Dla mnie ciężko jest zrozumieć jak można zaufać jednemu mężczyźnie i nazwać go kapłanem, czcić, oddać swój cały dorobek a na dodatek pozwolić na ofiarowanie swoich najbliższych dla bogini Ateny. Ludzie są wybierani bardzo skrupulatnie a osoby, które nie stosują się do zasad są karani. W powieści pojawia się wątki miłosne, lecz to nie jest najważniejszym wydarzeniem, ale nakreśla początki wydarzeń, do których dochodzi. Autorka w niesamowity sposób opisuje nam działania mordercy i jego umysłu.


Agnieszka Lingas – Łoniewska i tym razem zaspokoiła moje oczekiwania, co do treści książki. Pisarka sprytnie połączyła thriller z wątkami miłosnymi gdzie wszystkie elementy zgrały się w całość. Mroczna i miażdżąca opowieść nie pozwala czytelnikowi na nudę. Kolejny raz Pani Agnieszka udowadnia nam, że nie boi się pisać w żadnym gatunku literackim i muszę przyznać, że wyszło SUPER. Pani Agnieszko proszę o więcej takich powieści, po których ciągle nie mogę dojść do siebie.

„W szponach szaleństwa” to niesamowity, wstrząsający, zaskakujący i poruszający thriller, który swoją powieścią powala nas na łopatki. Jeśli jeszcze nie przeczytaliście to zastanówcie się dwa razy, bo ja już nie mogę wydostać się ze szponów szaleństwa. Serdecznie polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje

10 lis 2017

Marta Matulewicz "Dylematy Laury"

"Barwa głosu Natalie natychmiast mnie porwała. Śpiewała ballady. Pomimo że nigdy ich wcześniej nie słyszałam, nie potrafiłam oprzeć się wrażeniu, że śpiewa o moim życiu – pełnym zdrad, zawodów miłosnych, ale także nadziei na szczęśliwą i odwzajemnioną miłość."
 Marta Matulewicz
Dylematy Laury
Wydawnictwo: Psychoskok
Moja ocena: 9/10  

Laura jest dwudziestopięcioletnią kobietą, która ma skłonności do wpadania w kłopoty. Swoje życie postanawia zmienić, kiedy dowiaduje się, że jej chłopak Robert zdradza ją. Bez oglądania się za ramię postanawia wszystko zostawić w rodzinnym mieście i wyjechać do Wielkiej Brytanii na zaproszenie przyjaciółki Zosi. Postanawia znaleźć pracę i ułożyć na nowo swoje życie. Szczęście Laury nie trwa jednak krótko, bo już pierwszego dnia do mieszkania Zosi zostaje wezwana straż pożarna. Dziewczyna zaczyna wątpić czy podjęła słuszną decyzję tym bardziej gdzie się nie pojawi tam wpada w kłopoty. Czy Laura odnajdzie swoje szczęście i miłość w Londynie?   Czy wyjazd okaże się słuszną decyzją, jaką podjęła Laura? Co tak naprawdę wydarzy się w życiu dziewczyny? Na te i inne pytania odnajdziecie czytając debiut literacki Marty Matulewicz.

Na przełomie ostatnich kilku lat wydawnictwa jak i pisarze bardzo nas rozpieszczają pozwalając nam na różnorodny wybór literatury do czytania. Jedną taką powieść miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości młodej debiutującej pisarki, która wywołała u mnie mieszane uczucia a po której nie mogłam dojść do siebie.

Autorka swoją powieść napisała w narracji pierwszoosobowej a także prostym językiem, dzięki czemu lekturę czyta się lekko i przyjemnie. Najzabawniejsze okazały się tarapaty, w jakie co róż to nowe wpadała Laura. Muszę przyznać, że autorka wiele czasu musiała poświęcić, aby dowiedzieć się o życiu w Londynie. Niezwykłe opisy i zachowanie społeczności w dużej mierze przykuły moją uwagę i aż chce się zamieszkać w tak urokliwym miejscu.

Marta Matulewicz w swojej powieści wykreowała postać, dzięki której chce nam przekazać jak ważna jest w życiu przyjaźń. Taką osobą jest Zosia kobieta, która od jakiegoś czasu mieszka w Londynie. Ma dobrze płatną pracę i mężczyznę przy swoim boku, który jej nie kocha. Zosia jest wzorem dla wszystkich innych kobiet, które chcą czerpać wzorzec jak powinna wyglądać prawdziwa przyjaźń. Jest prawdziwą opoką dla Laury a ich więzy przyjaźni są nierozerwalne. Po wszystkich wpadkach Laury Zosia ma bardzo dużo pokłady cierpliwości, jakimi darzy swoją współlokatorkę.

„Dylematy Laury” jest to niesamowita opowieść, która pozwoli czytelnikowi na chwilę odpoczynku przy czytaniu. Bardzo jestem ciekawa dalszych losów głównej bohaterki jak i jej przyjaciółki. Mam nadzieję, że bardzo szybko dowiemy się o dalszych losach. Myślę, że powieść mogłaby się ukazać w formie papierowej gdzie godnie prezentowałaby się pa półce razem z innymi polskimi autorkami. Jeśli macie ochotę to zapraszam na fanpage autorki Marty Matulewicz

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce Pani Marcie Matulewicz. 


8 lis 2017

Antologia "Godzina Diabła"


Jakiś czas temu zostało zaproponowane patronat medialny dla zbioru opowiadań „Godzina Diabła”. Jest to zbiór 21 opowiadań, które mogę polecić wam z czystym sumieniem gdyż wszystko jest tak fantastycznie napisane, że nawet przez najmniejszą chwilę nie chce się odłożyć książki na bok. Serdecznie wam polecam i zapraszam, bo wiem, że się nie rozczarujecie.



1. Under – Monika Bochenko


2. To tylko stary zegar – Zuzanna Bukowska (Praca wygrana w konkursie) 








3. Tessa Brown – D. B. Foryś


4. Maska Demona – Agata Głowacz


5. Mandy – Monika Pawliczak (gościnnie)


9. Niewidzialny dotyk – Anna Tuziak


10. Demon pod skórą – Wiktoria Anna Mikulska


11. Josephine – D. B. Foryś


13. Wyspa – Aleksandra Kopeć


14. Czarny Anioł – Ewa Pirce (gościnnie)


17. Ateński Podpis – Paula Ołdak


19. Rykoszet – Magdalena Rewers (gościnnie)


20. Vlad Tepes – Monika Pawliczak (gościnnie)


21. Squire's Castle – Zuzanna Bukowska



Jeśli zaciekawiły Was fragmenty to zapraszam do zakupienia książki gdzie dochód będzie przeznaczone na Fundację Pomocy Zwierzętom „ROKA”. Pomagajmy naszym najbliższym a także czworonożnym przyjaciołom. 

5 lis 2017

Kathryn Taylor „Barwy miłości. Uwiedzenie”


Kathryn Taylor 
Barwy miłości. Uwiedzenie” 
Cykl: Colours of Love (tom 4)
Wydawnictwo: Akurat
Moja ocena: 8/10  

Sophie coraz bardziej tęskni za dniami spędzonymi z Matteo w Rzymie. Kiedy nadarza się okazja leci do Włoch i wszystko wraca tak ja było. Sophie cieszy się, że Matteo okazuje, jaki jest szczęśliwy, iż kobieta jest z nim przy jego boku. Razem wracają do Londynu, aby pomóc ojcu Sophie w zarzutach, jaki został oskarżony. W rodzinnym mieście Matteo poznaje Nigela przyjaciela Sophie, który postanawia zawalczyć o serce kobiet, lecz tak naprawdę te serce jest już zajęte. Kiedy tylko pojawia się jakakolwiek przeszkoda, Matteo wycofuje się gdyż boi się, że demony z przeszłości powrócą i znów będą chciały go zniszczyć. Związek ich dwojga znów zostaje pozostawione próbie, lecz czy tylko kobieta znajdzie w sobie dużo siły, aby walczyć za ich dwoje? Jaką tajemnicę ukrywa Matteo przed całą rodziną? Co tak naprawdę musi się wydarzyć w życiu Matteo aby zrozumiał, że zasługuje na miłość?

Kathryn Taylor kolejny raz zaskoczyła i zaintrygowała mnie swoją twórczością a zwłaszcza to jak buduje napięcie. Wie jak zaciekawić czytelnika, aby kolejne przeczytane strony czytał z wypiekami na twarzy. Muszę także wspomnieć, że scen seksu jest tu nie za, wiele ale są napisane ze smakiem i wyczuciem. Dzięki czemu książkę czytało się z ogromnym zainteresowaniem, dzięki czemu poszczególne sceny rozgrzewały moje myśli.  

Autorka w pewien sposób kolejny raz postanowiła każdego swojego bohatera nacechować innymi cechami charakteru. Sophie to wstydliwa i skromna kobieta, która potrafi postawić na swoim, lecz głównie powiedziałam bym, że to słodka idiotka. W końcu opamiętuje się, dzięki czemu postać staje mi się coraz bliższa. Postać Matteo od samego początku zaintrygowała mnie a zwłaszcza jego przeszłość i to, co się wydarzyło. Jego przeszłość odbiła się piętnem na duszy gdyż teraz strach nie pozwala na zatracenie się w czymś, co jest piękne. Dzięki wydarzeniom, które niespodziewanie się wydarzą Matteo postanawia zmienić swoje życie. Autorka nie bez powodu wykreowała prawdziwego badboya, w którym każda czytelniczka znajdzie wymarzonego mężczyznę.

„Barwy miłości. Uwiedzenie” to namiętny i porywający romans erotyczny. Autorka od samego początku pokazała nam, jaka może być miłość trudna, ale i ekscytująca. Powieść kończy się w takim momencie, że z miłą chęcią dowiedziałabym się, co mogłoby się wydarzyć w dalszych losach naszych bohaterów. To opowieść wyróżniająca się okładką lekkim stylem i często śmiesznymi dialogami. Niesamowita historia zapewniająca miłe chwile i niezapomniane emocje. Serdecznie polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje agencji Business&Culture oraz wydawnictwu Akurat.



27 paź 2017

L. A. Casey "Dominic" i "Bronagh"


W ostatnim czasie Wydawnictwo Kobiece coraz częściej rozpieszcza nas swoimi nowościami wydawniczymi. Jedną z pozycji, które przykuły mój wzrok to opowieść z cyklu Bracia Slater. Kiedy przeczytałam „Dominic” i „Bronagh”, które liczyły ponad siedemset stron pochłonęłam w niespełna dwa dni.  L. A. Casey autorka powieści wywarła na mnie duże wrażenie, że postanowiłam napisać jedną recenzję dwóch książek. Mam nadzieję tylko, że sprostam na zadaniu, bo to moja taka pierwsza recenzja i uda mi się wam przekazać to, co najważniejsze. Serdecznie zapraszam.

„Dominic zdobywa to, czego pragnie.”

Bronagh Murphy mieszka w Irlandii i jako dziecko straciła rodziców w wypadku samochodowym. Jej siostra Branna podejmuje się opieki nad siostrą, ale też ma swoje życie i szkołę. Jednak, jako dziewczynka postanawia odciąć się od ludzi i nie wdawać się w głębsze relacje. Boi się, że może stracić kogoś, do kogo się przywiąże tak jak rodziców, ale dopuszcza tylko do siebie Branne.
Pewnego dnia w szkole pojawiają się bliźniacy z Ameryki. Kiedy w jej życie wkracza, Dominic Slater Bee uparcie ignoruje go i odgryza mu się podobnie. I to dzięki takiemu zachowaniu przyciąga go do siebie nieświadomie.
Dominic przywykł do tego, że zawsze był w centrum kobiet i zawsze miał je na pęczki. Kiedy poznaje piękną brunetkę, która ignoruje go i nie reaguje na niego staje się wyjątkowa. Wszystko dzieje się w zawrotnym tempie a chłopak robi wszystko, aby zdobyć dziewczynę. Lecz na ich drodze pojawiają się demony z przeszłości braci, Slater.
Co zrobi Dominic, aby zatrzymać przy sobie Bronagh?
Czym zajmuje się chłopak w klubie Darkness?
Co takiego wydarzyło się w przeszłości, że bracia są tak skryci?
Na te i inne pytania musicie odpowiedzieć sobie sami.

„Bronagh zatrzymuje to, co kocha.”

Bronagh właśnie kończy dwadzieścia jeden lat i Dominic ma niesamowitą niespodziankę na jej urodziny. Chcąc zapewnić ukochanej wyjątkowy dzień tak, aby było romantycznie i ekscytująco. Kiedy chłopak już wie, że ma jak najbardziej szczere intencje względem dziewczyny to znów zaczyna wszystko się komplikować. Chłopak ponownie będzie musiał zawalczyć o uczucie Bee, która teraz musi podjąć bardzo trudną decyzję czy zostaje i walczy o to, co kocha czy ucieka nie oglądając się za siebie.

L. A. Casey bardzo mnie zaskoczyła swoją twórczością, bo pokazała, na co ją stać i co jeszcze może nam zaprezentować w kolejnych książkach. Muszę wam od razu powiedzieć, że ta książka jest SUUUPER!!!!!! To właśnie dla takich książek chce mi się coraz bardziej czytać. Obiecałam sobie, że zacznę czytać więcej czytać z gatunku thrillery, kryminały, ale co zrobić, gdy Wydawnictwo kusi nas takimi perełkami. Ostatnim czasie jest coraz więcej książek, które dostarczają nam wiele emocji i do takich można zaliczyć także i te książki. Liczne przepychanki słowne, tragedie obojgu bohaterów, które ich łączą a także tajemnice z przeszłości nie pozwalają czytelnikowi na odłożenie książki. Całe te wydarzenia niesamowicie łączą się w całość, lecz najdziwniejsze w tym wszystkim, że scen seksu nie ma aż tak wiele, lecz potrafią rozpalić do czerwoności.

Kreacja bohaterów wyszła autorce naprawdę bardzo dobrze a ich zachowanie momentami przyprawiło o salwy śmiechu. Bronagh to bohaterka, która przeszła w dzieciństwie bardzo wiele, bo straciła rodziców. Oddaliła się od ludzi i postanowiła trzymać ich na dystans. Kiedy poznaje Dominica mur wokół jej serca powoli kruszy się po tylu latach. To także bohaterka, która momentami denerwowała mnie swoim zachowaniem gdyż zachowywała się jak małe dziecko, ale też tak bywało, że jej współczułam. Natomiast Dominic to bohater arogancki, pewny siebie i tajemniczy, który od samego początku podbił moje serce swoim zachowaniem względem, Bee (Ci, którzy przeczytają będą wiedzieć, o co chodzi, bo nie chcę spolerować). W książce poznajemy także braci Dominica, czyli Aleca, Kayna, Rydera i Daimena, których poznamy w kolejnych seriach. Teraz tylko pozostaje nam wierzyć, że wydawnictwo zgodzi się wydać resztę z serii a także każdą kolejną książkę autorki, bo naprawdę warto.

Styl pisarki bardzo mi się podobał. Świetnie operuje słowem tworząc żywe obrazy i dialogi oraz umiejętnie podtrzymuje napięcie niepewności i strachu. Pisarka zadbała o odpowiednie tępo akcji, bo nawet na chwilę nie zwalnia tępa. Muszę wam powiedzieć, że najbardziej podobało mi się zakończenie i wiem, że wam na pewno też się spodoba. Przekonajcie się sami, że warto sięgnąć po tę książkę, jaki wiele innych powieści tej pisarki, które zapadają w pamięci.


Gorąco polecam! 

Za możliwość przeczytania książek dziękuje 

20 paź 2017

J. Sterling „The Perfect Game #1. Rozgrywka” [PRZEDPREMIEROWO]



J. Sterling
The Perfect Game #1. Rozgrywka
Cykl: The Perfect Game Tom 1
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 25 październik 2017
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10

J. Sterling jest to debiutująca autorka na polskim rynku wydawniczym. Kiedy zobaczyłam na portalu dla recenzentów „Czytam pierwszy” i przeczytałam opis postanowiłam przeczytać książkę. Byłam bardzo ciekawa czy uda się autorce trafić do mnie swoją twórczością? Zapraszam na recenzję

Jack Carter to szkolna gwiazda baseballu, playboy i typowy samiec alfa. Przystojny, arogancki i otoczony dziewczynami z college’u. Z każdą spotyka się tylko raz aż do momentu, kiedy spotyka Cassie.
Cassie Andrews poznaje Jacka na pewnej imprezie. Kiedy następnego dnia widzi na uczelni te same zielone oczy już wie, że przepadła. Każda jedna przestaje się liczyć dla Jacka, który chce się spotykać tylko z Kicią. Kiedy zaczyna się układać między Cass i Jackiem zawsze musi być coś nie tak? Jack zostaje powołany i musi wyjechać a dziewczyna musi zaufać ukochanemu.
Czy prawdziwe uczucie może przetrwa próbę czasu i przetrwać z niezmierzoną ilością kilometrów?
Co w tym wszystkim ma wspólnego przeszłość Jacka?
Czy prawdziwy playboy będzie mógł się oprzeć prawdziwej piękności Chrystle?

W ostatnim czasie coraz więcej jest wydawanych książek z wątkiem sportowym i romantycznym. Każda taka książka wywołuje u nas sporo emocji na swój sposób. Dziś chcę wam zaprezentować książkę „The Perfect Game #1. Rozgrywka”, która wywołała u mnie mieszane uczucia a po której nie mogę dojść do siebie. Autorka w świetny sposób wykreowała postacie i klimat. Język i dialogi były przyjemne oraz dopasowane do treści. Najzabawniejsze okazały się przepychanki słowne między głównymi bohaterami. Muszę też przyznać, że autorka wiele czasu musiała poświęcić, aby dowiedzieć się o dyscyplinie sportowej, o której wiele jest opisywanych sytuacji.

Fabuła książki głównie opowiada nam o miłości, jaką darzą się młodzi, karierze, do jakiej zmierzają, związkiem na odległość oraz stracie, z którą ciężko się pogodzić. Do tego dochodzi jeszcze zaufanie i problemy z przeszłości, z jakimi się borykają. Autorka nie oszczędza nas opisując nam bardzo dokładnie, co się stało, ale i jakie efekty wywołały. Muszę też powiedzieć, że jak na tak opowieść miłosną to wiele się dzieje. Życie to prawdziwy wyścig, za którym musimy zmierzać, aby znaleźć swoje miejsce. Tak samo jak Jack i Cassie, którzy naprawdę wiele przeszli, lecz życie ich nie oszczędzało a wystarczyła chwila, aby upaść i nie było można podnieść się z upadku.

Ogromnie się cieszę, że wydawnictwo zdecydowało się wydać tą książkę i teraz będę trzymać kciuki, aby kolejne książki J. Sterling zostały u nas wydane do naprawdę warto zapoznać się z twórczością autorki. Myślę, że ta historia przypadnie do gustu niejednej z Was. 


„The Perfect Game #1. Rozgrywka” jest to opowieść, która z całą pewnością przypadnie wam do gustu. Ja totalnie przepadłam podczas czytania gdzie towarzyszyły mi śmiech, płacz i totalnie zakochałam się w tej historii i z czystym sumieniem wam polecam. Tym, którzy sięgną po książkę od razu weźcie ze sobą cały zapas chusteczek, bo czytacie na własną odpowiedzialność. 
Serdecznie polecam 

Za możliwość przeczytania dziękuje

16 paź 2017

Katy Evans "Ladies Man"


„To mężczyzna, z którym nie chodzi się na randki.
To mężczyzna, przed którym ostrzegała cię mama.
Typowy facet na jedną noc.”
Ladies Man
Katy Evans
Cykl: Manwhore tom 4
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 376
Moja ocena: 7/10 

Jakiś czas temu dzięki uprzejmości wydawnictwu miałam okazję poznać losy Malcola i Rachel. Kiedy przeczytałam trzecią część „Manwhore +1”od razu chciałam jak najszybciej dostać w swoje ręce „Ladies Man”, lecz było to niemożliwe i musiałam trochę poczekać a kiedy dostałam książkę to nie mogłam się oderwać od czytania. Zapraszam na recenzję, aby dowiedzieć się dużo więcej.

Tahoe Roth jak pamiętacie to najlepszy przyjaciel Malcolma Sinta jest prawdziwym kobieciarzem i nie przepuści żadnej okazji. Wystarczy jedno jego spojrzenie, aby przyspieszyło bicie twego serca. Przez jego łóżko przewinęło się bardzo dużo kobiet, lecz żadna nie zdobyła jego serca. Kiedy spotyka Ginę zostają przyjaciółmi i tylko przyjaciółmi? Co skrywa Tahoe i czemu żadna kobieta do tej pory nie zdobyła jego serca a może już zdobyła?

Gina najlepsza przyjaciółka Rachel w swoim życiu przeszła już bardzo dużo. Rodzice sprzedali dom rodzinny i wyjechali a niedawno zostawił ją Paul, który ciągle powtarzał, że ją kocha. Zranił i to tak, że Gina nie może zaufać żadnemu mężczyźnie i skrywa się za maską. Kiedy poznaje Tahoe postanawiają, że zostaną przyjaciółmi. Z biegiem czasu odkrywa, że to, co czuje do niebieskookiego mężczyzny jest silne, ale wie, że nie mogą być razem.
Tylko, co zrobić, kiedy serce nie wybiera a rozum podpowiada, co innego?
Co tak naprawdę ukrywa Tahoe, że nie pozwala sobie na miłość?
Co musi się wydarzyć, aby tych dwoje postanowili przyznać się do swoich uczuć?
„Na mój widok w jego niebieskich oczach pojawia się błysk. Wstaje z uśmiechem. Porusza się niczym leniwy kot, przeciągający się po długiej drzemce.”
Powiem wam szczerze, że spodziewałam się po tej książce coś wielkiego, ale autorka w dużej mierze zaskoczyła mnie. Czułam momentami lekki niedosyt, ale w końcu doczekałam się finału, na który naprawdę długo musiałam poczekać. Katy Evans pokazała nam kolejny raz jak w mistrzowski sposób napisać historię tak, aby czytelnik się nie nudził a opowiadane historia przeniosła nas do ich świata.

W książce znalazłam postacie z poprzednich serii a którymi tak naprawdę nie mogłam się rozstać. Dowiedziałam się, co u nich słychać nieco później. Kiedy poznałam, Tahoe w bałam się, że w tej części poświęconej jemu autorka zmieni jego osobowość, ale na szczęście nic nie zmieniła, ale udoskonaliła?

Powieść jest napisana lekkim, płynnym i przejrzystym językiem. Z czystą przyjemnością przeczytałam książkę, bo historia wciąga nas od samego początku a znajdujące się w niej zawirowania nie pozwalają nam odłożyć książki na bok. Katy Evans w ciekawy sposób wykreowała swoich bohaterów i ich historię. Polubiłam postać Tahoe, choć często zastanawiałam się, czemu tak postępuje i czemu tak traktuje kobiety. To później zostaje mi wszystko wyjaśnione i w dużej mierze zrozumiałam go, lecz nie popierała postępowania. A za to Regina od samego początku została opisana tak jak szara myszka, która jest wycofana ze swojego życia i boi się wychylić. Współczułam każdemu bohaterowi w dużej mierze, bo każde z nich wiele przeszło a także trzymała kciuki, aby udało im się w końcu wyznać swoje uczucia, które skrywają na dnie swego serca, które każde z nich boi zostać się odrzuconym.


„Ladies Man” jest to opowieść o zranionej miłości i wyborach, które musimy podjąć tak, aby nie skrzywdzić. Wciąga fascynuje i pozostawia po sobie ślad. To opowieść wyróżniająca się okładką lekkim stylem i często śmiesznych dialogów. Niesamowita historia zapewniająca miłe chwile i niezapomniane emocje. Serdecznie polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje

12 paź 2017

Małgorzata Kalicińska "Trzymaj się, Mańka!"


Małgorzata Kalicińska
Trzymaj się, Mańka!
Wydawnictwo Burda Publishing Polska
Data wydania: 27 września 2017
Moja ocena: 7/10

Właśnie teraz, kiedy pogoda nas nie rozpieszcza mamy coraz więcej czasu wieczorami na czytanie książek. „Trzymaj się, Mańka!” Małgorzaty Kalicyńskiej właśnie niedawno do mnie trafiła a dobra książka z kubkiem ulubionej herbaty to jest to, co uwielbiam. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu.

Marianna to kobieta po przejściach, która szuka pracy. Rozwiedziona, dorosły syn, który mieszka za granicą i ojciec na wsi. Niedawno pochowała przyrodnią siostrę Lilkę, którą bardzo kochała a teraz nie może się pozbierać. Teraz, kiedy zaczynać brakować pieniędzy to na dodatek sąsiedzi zalali jej mieszkanie. W tej sytuacji dzwoni do Julii o pomoc i ta mówi jej o ekipie remontowej Faceci z Wenus a na czas remontu przeprowadza się do ojca i szuka pracy, choć jest jej bardzo ciężko. Ojciec Mańki żyje własnym życiem ze studentami i panią Anią, która sprząta, gotuje i opiekuje się nim. Mańka nie ufa kobiecie. Szukając pracy nawiązuje kontakt z dawnym kolegą Antonim, który pracuje w Korei Południowej. Po pewnym czasie mężczyzna zaprasza Mariannę do siebie. Przyjmuje propozycje na krótki odpoczynek i czuje, że znów zaczyna żyć. Jak potoczą się losy Mańki i Antoniego? Czy podróż na nieznane przyniesie coś nieoczekiwanego?
„Byłam wkurzona i zniecierpliwiona, bo nagle w moje ciche życie, prowadzone na jałowym biegu, chlusnęła woda i spowodowała równie niemiłe przebudzenie jak w zasikanej pościeli.”
Małgorzata Kalicińska już od pierwszych stron zachwyciła mnie swoim stylem. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale zapewne nie ostatnie. Fabuła dobrze skonstruowana a barwne opisy pozwalają nam się przenieść do Korei bez poruszania się z kanapy. Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie a bohaterowie są tak wykreowani, że momentami myślałam, że to są prawdziwi ludzie z problemami.

„Trzymaj się, Mańka!” jest to ciepła i optymistyczna opowieść o miłości, przyjaźni i podróży poza kraj. Bardzo podobał mi się element, jaki opisała autorka, czyli o emigracji. Dużo dowiadujemy się i możemy wyciągnąć każdy z nas coś dla siebie. Książka daje nam do myślenia, że miłość możemy odnaleźć w każdym wieku.

Polecam serdecznie : ) 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje

11 paź 2017

Augusta Docher "Najlepszy powód, by żyć"


Augusta Docher
Najlepszy powód, by żyć
Wydawnictwo OMGBook
Liczba stron: 400
Data wydania: 27 września 2017
Moja ocena:9/10
„Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.”
Młoda dziewczyna, która dopiero, co skończyła szesnaście lat zostaje potwornie poparzona a oprawcą całej tej tragedii okazuje się ojciec nastolatki. Dominika wie, że ojciec nie chciał zrobić jej żadnej krzywdy, ale to nic nie pomaga i trafia do więzienia. Teraz, kiedy ojciec jest w więzieniu a ona walczy o życie w pewnym momencie dla dziewczyny nic już nie jest tak jak kiedyś nie ma przy sobie ukochanej osoby i w pewnym momencie poddaje się.
„Tu nie jest tak źle, pewnie szybko stąd wyjdę, ale ty masz wyjść pierwsza. Sama i o własnych siłach. Słyszysz, Dominisiu? Musisz przetrwać, żebym uwierzył, że ja też dam radę. Masz żyć, nie poddawaj się. Moja księżniczko, walcz! Ja też będę walczył, przysięgam, ale gdy ciebie zabraknie, przegram.”
Przewrotny los sprawia, że na drodze dziewczyny pojawia się Tomek a wraz z nim jego brat Marcel. Wszystko zaczyna się układać Dominika musi wybrać, z kim chce być, ale pojawiają się tajemnice, które mogą zniszczyć związek. Czy Domi będzie w stanie wybaczyć? Co takiego zrobi jeden z braci, że dziewczyna znów chce być sama? Te i inne kłębiące się pytania odnajdziecie tylko i wyłącznie w książce „Najlepszy powód by żyć” a ja Was zapraszam na recenzję.

Kiedy dowiedziałam się, że autorka wyda książkę „Najlepszy powód by żyć” powiem szczerze, że nie bardzo wiedziałam jak odnieść się do fabuły książki? Temat nie, ma co ukrywać jest ciężki, ale od samego początku wiedziałam, że Augusta Docher vel Beata Majewska podoła i najlepiej jak będzie umiała ukaże nam to co chciała pokazać całym swoim sercem. Książka już od pierwszych stron ujęła mnie za serce a ostatnie strony zostawiły spustoszenie w mojej głowie bo nie takiego spodziewałam się zakończenia. 

Augusta Docher napisała powieść pełną emocji, która na każdym kroku mówi nam o bólu, obawie o dobro ojca, okaleczonym ciałem i nadziei na lepsze jutro. Książka została podzielona na Teraz i Przedtem. Dzięki czemu dowiadujemy się, co działo się w życiu głównych bohaterów. Muszę tu od razu pochwalić autorkę, jaki wkład włożyła w napisanie tej książki. Każdy szczegół a zwłaszcza terminy medyczne z pobytu Dominiki w szpitalu opowiadają nam, z czym zmagała się i mogliśmy, choć na chwilę zbliżyć się do tego, co czuła. Bohaterowie powieści już od samego początku pozwalają się nam na bliższe poznanie siebie. Książkę czyta się szybko a to tylko dzięki autorce. Rozdziały są tak niesamowicie podzielone, że na każdym dowiadujemy się nowych informacji.


„Najlepszy powód by żyć” jest to opowieść o zmaganiach młodej dziewczyny z problemami tj. depresja, próba samobójcza i samoakceptacja. Jest to jedna z lepszych książek, jakie w ostatnim czasie miałam przyjemność przeczytać. Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości to zapraszam do przeczytania książki a przekonacie się sami. Naprawdę warto. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje 

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata