18 maj 2018

Kylie Scott „Play. Stage Dive”



II tom serii „Stage Dive”


W pierwszej części poznaliśmy Evelyn i Davida ich życie po tak wielu próbach, jakie przeszli jest już unormowane i wiodą szczęśliwe życie. Lecz jak to wiadomo przyszedł czas na kolejnego członka zespołu. Tym razem padło na perkusistę Mala. Na prywatce u Ev i Davida pojawia się Annie. W pierwszym momencie wpada w oko nie jednemu mężczyżnie. Jest zabawna i sympatyczna, która wzbudziłaby sympatie u fanów, ale i nie tylko. Mal słyszy rozmowę dziewczyny, w której wynika, że zostawiła ją przyjaciółka i ma problemy finansowe. Chłopak wykorzystuje okazję i składa dziewczynie propozycję. Ma zostać jego dziewczyną a Annie waha się, choć jest jej idolem od lat młodzieńczych a każda inna kobieta ucieszyłaby się za taką propozycję. Zgadza się, ale ustalają pewne warunki, jest to czysta gra, z której wszyscy mają wyjść cało. Nie wiedzą tylko, że ich serca zaczynają grać w jednym rytmie, jakim jest miłość.
Jaką tajemnicę ukrywa Mal przed ukochaną i zespołem?
Kogo wybierze Annie gdy jej ukochany w końcu ją dostrzeże?
Czy Annie wybaczy Malcolmowi i będzie szczęśliwy Happy End?

TYTUŁ: "Play. Stage Dive"
AUTOR: Kylie Scott
CYKL: Stage Dive tom 2
WYDAWNICTWO Editio

Po przeczytaniu pierwszej części cieszyłam się, że kolejną książkę mam pod ręką. Losy bohaterów kapeli rockowej są tak wciągające, iż nie potrafiłam oderwać się od powieści. Poznałam już Davida a teraz przyszedł czas  na kolejnego gorącego rockmana Malcolma. Jego historia jest momentami przekomiczna, lecz już za chwilę chwyta za serce. To wciągająca, lekka i zabawna historia o trudnościach, jakie trzeba pokonać by spotkać prawdziwą miłość.

Annie to młoda dziewczyna, która wyjechała razem z siostrą z rodzinnych stron, aby to ona mogła się uczyć. Każdy swój wolny czas spędza w pracy a jej pracodawca wykorzystuje to. Pewnego dnia jej sąsiadka Loren po pewnej nieprzyjemnej sytuacji zabiera na parapetówkę do Ev. Tam poznaje swojego idola z dziewczęcych lat. Jest nim oczarowana, lecz do wszystkiego podchodzi z rezerwą. W swoim życiu została zraniona przez obojga rodziców. Bardzo było mi smutno czytając, co się wydarzyło i co musiała poświęcić, aby zaopiekować się najmłodszą siostrą. Jest to przykład postaci, z której możemy brać przykład. Mal jest perkusistą w zespole i ma bardzo duże ego. Jest przyzwyczajony do kobiet, które mu nie odmawiają niczego, ale jeśli obierze sobie za cel to musi doprowadzić do tego, iż będzie na jego. Mal ma też pewną tajemnicę, o której nikomu nie mówi i nie chce się przyznać, iż kocha Annie. Już na samym początku można to zinterpretować, lecz strach przed tym mu nie pozwala. Zauważa dopiero, gdy obok ukochanej zaczyna się kręcić pewien mężczyzna.

Autorka znów pokazała nam, iż każdy z ludzi ma swoje słabości. Pisarka w tej części porusza tematy samotnego wychowywania i opieka nad młodszą siostrą a także choroby natury kobiecej. Przyznam się szczerze, że z ciekawością przeczytałabym więcej o losach Annie z czasów, kiedy sama wychowywała Lizy.

„Play. Stage Dive” jest to druga część serii o gorących mężczyznach z tatuażami. Malcolm to perkusista z ciętym języczkiem i zabawnym poczuciem humoru. Autorce kolejny raz udało się stworzyć realnych bohaterów z prawdziwymi słabościami i problemami życiowymi. Pokazane jest także, że chłopcy trzymają się razem i dbają o rodzinę i ich przyjaciół. Sama chciałabym się znaleźć w takiej rodzinie.  W książce znajdziemy nieziemskich bohaterów, dużą dawkę humoru a do tego niesamowite historie, które wciągają nas od pierwszych swoich stron. Jeśli szukacie książek, które pomogą wam zapomnieć, choć na chwile o realnym świecie to ta seria jest właśnie dla was. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję

2 komentarze:

  1. Właśnie jestem podczas recenzowanie tego tomu i uwielbiam Mala. Ten bohater jest wspaniały i chyba najlepszy z całej serii <3 Cieszę się, że i tobie ta część się podobała :D
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata