20 paź 2017

J. Sterling „The Perfect Game #1. Rozgrywka” [PRZEDPREMIEROWO]



J. Sterling
The Perfect Game #1. Rozgrywka
Cykl: The Perfect Game Tom 1
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 25 październik 2017
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10

J. Sterling jest to debiutująca autorka na polskim rynku wydawniczym. Kiedy zobaczyłam na portalu dla recenzentów „Czytam pierwszy” i przeczytałam opis postanowiłam przeczytać książkę. Byłam bardzo ciekawa czy uda się autorce trafić do mnie swoją twórczością? Zapraszam na recenzję

Jack Carter to szkolna gwiazda baseballu, playboy i typowy samiec alfa. Przystojny, arogancki i otoczony dziewczynami z college’u. Z każdą spotyka się tylko raz aż do momentu, kiedy spotyka Cassie.
Cassie Andrews poznaje Jacka na pewnej imprezie. Kiedy następnego dnia widzi na uczelni te same zielone oczy już wie, że przepadła. Każda jedna przestaje się liczyć dla Jacka, który chce się spotykać tylko z Kicią. Kiedy zaczyna się układać między Cass i Jackiem zawsze musi być coś nie tak? Jack zostaje powołany i musi wyjechać a dziewczyna musi zaufać ukochanemu.
Czy prawdziwe uczucie może przetrwa próbę czasu i przetrwać z niezmierzoną ilością kilometrów?
Co w tym wszystkim ma wspólnego przeszłość Jacka?
Czy prawdziwy playboy będzie mógł się oprzeć prawdziwej piękności Chrystle?

W ostatnim czasie coraz więcej jest wydawanych książek z wątkiem sportowym i romantycznym. Każda taka książka wywołuje u nas sporo emocji na swój sposób. Dziś chcę wam zaprezentować książkę „The Perfect Game #1. Rozgrywka”, która wywołała u mnie mieszane uczucia a po której nie mogę dojść do siebie. Autorka w świetny sposób wykreowała postacie i klimat. Język i dialogi były przyjemne oraz dopasowane do treści. Najzabawniejsze okazały się przepychanki słowne między głównymi bohaterami. Muszę też przyznać, że autorka wiele czasu musiała poświęcić, aby dowiedzieć się o dyscyplinie sportowej, o której wiele jest opisywanych sytuacji.

Fabuła książki głównie opowiada nam o miłości, jaką darzą się młodzi, karierze, do jakiej zmierzają, związkiem na odległość oraz stracie, z którą ciężko się pogodzić. Do tego dochodzi jeszcze zaufanie i problemy z przeszłości, z jakimi się borykają. Autorka nie oszczędza nas opisując nam bardzo dokładnie, co się stało, ale i jakie efekty wywołały. Muszę też powiedzieć, że jak na tak opowieść miłosną to wiele się dzieje. Życie to prawdziwy wyścig, za którym musimy zmierzać, aby znaleźć swoje miejsce. Tak samo jak Jack i Cassie, którzy naprawdę wiele przeszli, lecz życie ich nie oszczędzało a wystarczyła chwila, aby upaść i nie było można podnieść się z upadku.

Ogromnie się cieszę, że wydawnictwo zdecydowało się wydać tą książkę i teraz będę trzymać kciuki, aby kolejne książki J. Sterling zostały u nas wydane do naprawdę warto zapoznać się z twórczością autorki. Myślę, że ta historia przypadnie do gustu niejednej z Was. 


„The Perfect Game #1. Rozgrywka” jest to opowieść, która z całą pewnością przypadnie wam do gustu. Ja totalnie przepadłam podczas czytania gdzie towarzyszyły mi śmiech, płacz i totalnie zakochałam się w tej historii i z czystym sumieniem wam polecam. Tym, którzy sięgną po książkę od razu weźcie ze sobą cały zapas chusteczek, bo czytacie na własną odpowiedzialność. 
Serdecznie polecam 

Za możliwość przeczytania dziękuje

16 paź 2017

Katy Evans "Ladies Man"


„To mężczyzna, z którym nie chodzi się na randki.
To mężczyzna, przed którym ostrzegała cię mama.
Typowy facet na jedną noc.”
Ladies Man
Katy Evans
Cykl: Manwhore tom 4
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 376
Moja ocena: 7/10 

Jakiś czas temu dzięki uprzejmości wydawnictwu miałam okazję poznać losy Malcola i Rachel. Kiedy przeczytałam trzecią część „Manwhore +1”od razu chciałam jak najszybciej dostać w swoje ręce „Ladies Man”, lecz było to niemożliwe i musiałam trochę poczekać a kiedy dostałam książkę to nie mogłam się oderwać od czytania. Zapraszam na recenzję, aby dowiedzieć się dużo więcej.

Tahoe Roth jak pamiętacie to najlepszy przyjaciel Malcolma Sinta jest prawdziwym kobieciarzem i nie przepuści żadnej okazji. Wystarczy jedno jego spojrzenie, aby przyspieszyło bicie twego serca. Przez jego łóżko przewinęło się bardzo dużo kobiet, lecz żadna nie zdobyła jego serca. Kiedy spotyka Ginę zostają przyjaciółmi i tylko przyjaciółmi? Co skrywa Tahoe i czemu żadna kobieta do tej pory nie zdobyła jego serca a może już zdobyła?

Gina najlepsza przyjaciółka Rachel w swoim życiu przeszła już bardzo dużo. Rodzice sprzedali dom rodzinny i wyjechali a niedawno zostawił ją Paul, który ciągle powtarzał, że ją kocha. Zranił i to tak, że Gina nie może zaufać żadnemu mężczyźnie i skrywa się za maską. Kiedy poznaje Tahoe postanawiają, że zostaną przyjaciółmi. Z biegiem czasu odkrywa, że to, co czuje do niebieskookiego mężczyzny jest silne, ale wie, że nie mogą być razem.
Tylko, co zrobić, kiedy serce nie wybiera a rozum podpowiada, co innego?
Co tak naprawdę ukrywa Tahoe, że nie pozwala sobie na miłość?
Co musi się wydarzyć, aby tych dwoje postanowili przyznać się do swoich uczuć?
„Na mój widok w jego niebieskich oczach pojawia się błysk. Wstaje z uśmiechem. Porusza się niczym leniwy kot, przeciągający się po długiej drzemce.”
Powiem wam szczerze, że spodziewałam się po tej książce coś wielkiego, ale autorka w dużej mierze zaskoczyła mnie. Czułam momentami lekki niedosyt, ale w końcu doczekałam się finału, na który naprawdę długo musiałam poczekać. Katy Evans pokazała nam kolejny raz jak w mistrzowski sposób napisać historię tak, aby czytelnik się nie nudził a opowiadane historia przeniosła nas do ich świata.

W książce znalazłam postacie z poprzednich serii a którymi tak naprawdę nie mogłam się rozstać. Dowiedziałam się, co u nich słychać nieco później. Kiedy poznałam, Tahoe w bałam się, że w tej części poświęconej jemu autorka zmieni jego osobowość, ale na szczęście nic nie zmieniła, ale udoskonaliła?

Powieść jest napisana lekkim, płynnym i przejrzystym językiem. Z czystą przyjemnością przeczytałam książkę, bo historia wciąga nas od samego początku a znajdujące się w niej zawirowania nie pozwalają nam odłożyć książki na bok. Katy Evans w ciekawy sposób wykreowała swoich bohaterów i ich historię. Polubiłam postać Tahoe, choć często zastanawiałam się, czemu tak postępuje i czemu tak traktuje kobiety. To później zostaje mi wszystko wyjaśnione i w dużej mierze zrozumiałam go, lecz nie popierała postępowania. A za to Regina od samego początku została opisana tak jak szara myszka, która jest wycofana ze swojego życia i boi się wychylić. Współczułam każdemu bohaterowi w dużej mierze, bo każde z nich wiele przeszło a także trzymała kciuki, aby udało im się w końcu wyznać swoje uczucia, które skrywają na dnie swego serca, które każde z nich boi zostać się odrzuconym.


„Ladies Man” jest to opowieść o zranionej miłości i wyborach, które musimy podjąć tak, aby nie skrzywdzić. Wciąga fascynuje i pozostawia po sobie ślad. To opowieść wyróżniająca się okładką lekkim stylem i często śmiesznych dialogów. Niesamowita historia zapewniająca miłe chwile i niezapomniane emocje. Serdecznie polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje

12 paź 2017

Małgorzata Kalicińska "Trzymaj się, Mańka!"


Małgorzata Kalicińska
Trzymaj się, Mańka!
Wydawnictwo Burda Publishing Polska
Data wydania: 27 września 2017
Moja ocena: 7/10

Właśnie teraz, kiedy pogoda nas nie rozpieszcza mamy coraz więcej czasu wieczorami na czytanie książek. „Trzymaj się, Mańka!” Małgorzaty Kalicyńskiej właśnie niedawno do mnie trafiła a dobra książka z kubkiem ulubionej herbaty to jest to, co uwielbiam. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu.

Marianna to kobieta po przejściach, która szuka pracy. Rozwiedziona, dorosły syn, który mieszka za granicą i ojciec na wsi. Niedawno pochowała przyrodnią siostrę Lilkę, którą bardzo kochała a teraz nie może się pozbierać. Teraz, kiedy zaczynać brakować pieniędzy to na dodatek sąsiedzi zalali jej mieszkanie. W tej sytuacji dzwoni do Julii o pomoc i ta mówi jej o ekipie remontowej Faceci z Wenus a na czas remontu przeprowadza się do ojca i szuka pracy, choć jest jej bardzo ciężko. Ojciec Mańki żyje własnym życiem ze studentami i panią Anią, która sprząta, gotuje i opiekuje się nim. Mańka nie ufa kobiecie. Szukając pracy nawiązuje kontakt z dawnym kolegą Antonim, który pracuje w Korei Południowej. Po pewnym czasie mężczyzna zaprasza Mariannę do siebie. Przyjmuje propozycje na krótki odpoczynek i czuje, że znów zaczyna żyć. Jak potoczą się losy Mańki i Antoniego? Czy podróż na nieznane przyniesie coś nieoczekiwanego?
„Byłam wkurzona i zniecierpliwiona, bo nagle w moje ciche życie, prowadzone na jałowym biegu, chlusnęła woda i spowodowała równie niemiłe przebudzenie jak w zasikanej pościeli.”
Małgorzata Kalicińska już od pierwszych stron zachwyciła mnie swoim stylem. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale zapewne nie ostatnie. Fabuła dobrze skonstruowana a barwne opisy pozwalają nam się przenieść do Korei bez poruszania się z kanapy. Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie a bohaterowie są tak wykreowani, że momentami myślałam, że to są prawdziwi ludzie z problemami.

„Trzymaj się, Mańka!” jest to ciepła i optymistyczna opowieść o miłości, przyjaźni i podróży poza kraj. Bardzo podobał mi się element, jaki opisała autorka, czyli o emigracji. Dużo dowiadujemy się i możemy wyciągnąć każdy z nas coś dla siebie. Książka daje nam do myślenia, że miłość możemy odnaleźć w każdym wieku.

Polecam serdecznie : ) 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje

11 paź 2017

Augusta Docher "Najlepszy powód, by żyć"


Augusta Docher
Najlepszy powód, by żyć
Wydawnictwo OMGBook
Liczba stron: 400
Data wydania: 27 września 2017
Moja ocena:9/10
„Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.”
Młoda dziewczyna, która dopiero, co skończyła szesnaście lat zostaje potwornie poparzona a oprawcą całej tej tragedii okazuje się ojciec nastolatki. Dominika wie, że ojciec nie chciał zrobić jej żadnej krzywdy, ale to nic nie pomaga i trafia do więzienia. Teraz, kiedy ojciec jest w więzieniu a ona walczy o życie w pewnym momencie dla dziewczyny nic już nie jest tak jak kiedyś nie ma przy sobie ukochanej osoby i w pewnym momencie poddaje się.
„Tu nie jest tak źle, pewnie szybko stąd wyjdę, ale ty masz wyjść pierwsza. Sama i o własnych siłach. Słyszysz, Dominisiu? Musisz przetrwać, żebym uwierzył, że ja też dam radę. Masz żyć, nie poddawaj się. Moja księżniczko, walcz! Ja też będę walczył, przysięgam, ale gdy ciebie zabraknie, przegram.”
Przewrotny los sprawia, że na drodze dziewczyny pojawia się Tomek a wraz z nim jego brat Marcel. Wszystko zaczyna się układać Dominika musi wybrać, z kim chce być, ale pojawiają się tajemnice, które mogą zniszczyć związek. Czy Domi będzie w stanie wybaczyć? Co takiego zrobi jeden z braci, że dziewczyna znów chce być sama? Te i inne kłębiące się pytania odnajdziecie tylko i wyłącznie w książce „Najlepszy powód by żyć” a ja Was zapraszam na recenzję.

Kiedy dowiedziałam się, że autorka wyda książkę „Najlepszy powód by żyć” powiem szczerze, że nie bardzo wiedziałam jak odnieść się do fabuły książki? Temat nie, ma co ukrywać jest ciężki, ale od samego początku wiedziałam, że Augusta Docher vel Beata Majewska podoła i najlepiej jak będzie umiała ukaże nam to co chciała pokazać całym swoim sercem. Książka już od pierwszych stron ujęła mnie za serce a ostatnie strony zostawiły spustoszenie w mojej głowie bo nie takiego spodziewałam się zakończenia. 

Augusta Docher napisała powieść pełną emocji, która na każdym kroku mówi nam o bólu, obawie o dobro ojca, okaleczonym ciałem i nadziei na lepsze jutro. Książka została podzielona na Teraz i Przedtem. Dzięki czemu dowiadujemy się, co działo się w życiu głównych bohaterów. Muszę tu od razu pochwalić autorkę, jaki wkład włożyła w napisanie tej książki. Każdy szczegół a zwłaszcza terminy medyczne z pobytu Dominiki w szpitalu opowiadają nam, z czym zmagała się i mogliśmy, choć na chwilę zbliżyć się do tego, co czuła. Bohaterowie powieści już od samego początku pozwalają się nam na bliższe poznanie siebie. Książkę czyta się szybko a to tylko dzięki autorce. Rozdziały są tak niesamowicie podzielone, że na każdym dowiadujemy się nowych informacji.


„Najlepszy powód by żyć” jest to opowieść o zmaganiach młodej dziewczyny z problemami tj. depresja, próba samobójcza i samoakceptacja. Jest to jedna z lepszych książek, jakie w ostatnim czasie miałam przyjemność przeczytać. Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości to zapraszam do przeczytania książki a przekonacie się sami. Naprawdę warto. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje 

6 paź 2017

Scarlett Cole "Najtwardsza stal"


Scarlett Cole 
Najtwardsza stal
Seria: Tatuaże (tom1)
Wydawnictwo: Akurat
Moja ocena: 8/10  
„..Dante chciał pokazać, że miłość pochodząca od Boga jest czysta, ale gdy trafia w nasze ręce, potrafimy to spieprzyć. My, zwykli śmiertelnicy, często nadużywamy miłości. Miłość zbyt silna może być tylko żądzą, a miłość nadużywająca może doprowadzić do gniewu..”
Harper Connelly nienawidzi w swoim życiu dwóch rzeczy blizn i dotyku innych ludzi.  To właśnie przez swoje blizny wycofała się ukrywając pod kaskadą ubrań tak, aby nikt nie mógł ich zobaczyć. Pewnego dnia postanawia coś z tym zrobić i tym o to sposobem idzie do najbardziej utalentowanego tatuażysty Trenta Andrewsa. Mężczyzna zafascynowany Harper od razu zgadza się na zrobienie tatuażu, ale wie od samego początku, że jest to niezwykła dziewczyna. Następne spotkania połączą tą dwójkę w niezwykłą więź emocjonalną. Kiedy wszystko już zaczyna się układać to niespodziewanie zaczynają się pojawiać tajemnicze anagramy? Tylko jedna osoba mogła jej wysłać, ale powinna być we więzieniu? Co zrobi Harper, gdy okaże się że to właśnie Nathan wysyła tajemnicze sms-y? Czy Harper znajdzie w sobie dość siły by walczyć o siebie i swoje uczucie a może znów ucieknie?

Jest to kolejna wydana książka na rynku wydawniczym, która przykuwa naszą uwagę. Dobrze zbudowany mężczyzna z tatuażami i do tego super ciacho to takie książki biorę w ciemno. Może miałam pewne obawy czy to nie będzie taka sama historia, jakich pełno, ale muszę od razu powiedzieć NIE NIE NIE! Autorka od samego początku nie pozwoliła mi się nudzić a fabuła z całą zupełnością zapadnie mi w pamięci a przez moment pozwoliłam sobie na chwilę zapomnienia i żyć życiem bohaterów.

Autorka pisząc tą powieść miała niewątpliwie bardzo dobry pomysł, aby przekazać czytelnikom a zwłaszcza tym, którzy mają blizny, że nie powinni się bać. Scarlett Cole pokazała nam, że nie powinniśmy się wycofywać z życia z powodu blizn a może je ukryć po postacią tatuaży tak, aby nikt ich nie mógł odkryć. Opisywane sytuacje są niewątpliwie w każdym szczególe dopracowane by wiarygodnie oddać nam tajniki pracy salonu tatuażu.

Najciekawszym elementem książki jest kreacja bohaterów. Harper to delikatna i wrażliwa kobieta, ale kiedy nadarza się okazja jest silna i nie boi się użyć swojej siły. To właśnie dzięki pomocy Trenta jej wiara w siebie zostaje odbudowana. Trent to prawdziwy macho, ale dzięki Harper zmienia się. W jednej chwili kobiety są na jedną noc a w następnej nie spostrzega żadnej innej oprócz Harper. Od samego początku pokochałam tą postać i mogę się założyć, że nie jedna z was też się w nim zakocha. Niewątpliwie autorka chciała żebyśmy poznali ich bardzo dokładnie ukazując nam prawdę o ich przeszłości. Scarlett Cole wykreowała także wiele innych postaci drugoplanowych, z którym także warto się zapoznać. Poszukałam już trochę informacji o kolejnych częściach i już nie mogę się doczekać, kiedy zostaną wydane na polskim rynku wydawniczym.

Autorka w ciekawy sposób podtrzymuje akcję książki, aby czytelnik nie mógł się nudzić a barwne obrazy i żywe dialogi a także realistyczne postacie jak również umiejętnie podtrzymuje napięcie. Najbardziej podobało mi się zakończenie, przy którym uroniłam kilka łez ze szczęścia

„Najtwardsza stal” to niesamowita opowieść o sile miłości, która dorównuje poziomem innym książką z tego gatunku. Znalazłam w niej wszystko, co szukałam a nawet może i dostałam trochę więcej. Lekka i przyjemna książka idealna na jesienne wieczory. Już teraz jestem pewna, że sięgnę po kolejne części serii, choć mam nadzieję, że długo nie będę musiała czekać. Serdecznie polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuje agencji Business&Culture oraz wydawnictwu Akurat.


4 paź 2017

Wyniki konkursu Wywiad z Anną Dąbrowską


Zapraszam wszystkich na Wywiad z Anną Dąbrowską. 
Pytań było dużo, ale nasza Ania na nie odpowiedziała. Nagrodę w postaci książki „Jutro będziemy szczęśliwi” wygrywa …

Gosia

Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt na moim fb w ciągu trzech dni. 


Gosia

1. Czy chciałby Pani zobaczyć ekranizację którejś ze swoich powieści? A może po cichu już do którejś z postaci ma Pani wytypowanych aktorów:)?

A.D: Proszę mi wierzyć, że każdy Autor marzy o zobaczeniu ekranizacji swojej powieści. Ja także. Nie marzę o tym głośno, lecz skrycie. Po cichu… Chciałabym zobaczyć na szklanym ekranie „W rytmie passady” oraz New Adult, który obecnie piszę. Do tej ostatniej powieści, której tytułu nie chcę zdradzać (jeszcze nie teraz), jako głównego bohatera widziałabym Piotra Stramowskiego.

2. Jeżeli miałaby Pani możliwość zaprzyjaźnić się z jednym, wybranym przez siebie bohaterem literackim, kogo by Pani wybrała i z jakich względów?:)

A.D: Z Dorianem Greyem. Tak, tak, proszę nie mylić z Greyem tym od E.L James J Dlaczego właśnie z nim chciałabym się zaprzyjaźnić? Przez jego nadto skomplikowaną psychikę. Chciałabym go słuchać i analizować treść jego słów. Chciałabym zrozumieć jak z chłopaka o wysokiej moralności, można nagle stać się kimś, kto podporządkował swoje życie złudnym ideałom. Kimś, kto zaprzedał swą duszę diabłu za trwające piękno, ale niestety piękno powierzchowne.

Pośredniczka książek

1. Jestem ciekawa, jaka była ulubiona kreskówka małej Ani :)

A.D: Mała Ania uwielbiała oglądać Smerfy, Gumisie oraz kota Garfielda.

2. Jeżeli film to, jaki? Dokument, romans, czy może horror?

A.D:  Horror – w życiu! Wykluczone! Nienawidzę się bać. Mieszkam w lesie, i po obejrzeniu horroru bałabym się wyjść z mojego mieszkania. Wszędzie czułabym obecność zoombiaków, potworków ze Złego Skrętu itd.  Wybrałabym romans, ale nie taki banalny. Naszła mnie właśnie ochota na obejrzenie „Trzy metry nad niebem” :) 

Monia

1. Jestem ciekawa, czy historie opisane w Pani twórczości są zaczerpnięte z własnego życia?

A.D: Moja twórczość to wydarzenia fikcyjne, ale w „Jutro będziemy szczęśliwi” coś przemyciłam z własnej przeszłości, ale nie mówcie o tym nikomu, dobrze? Ciii….

2. Jak reaguje rodzina i znajomi na Pani popularność?

A.D: Ojej! Ja nie jestem popularna… Moja rodzina przyzwyczaiła się, że piszę książki. Dzięki mnie muszą czytać.

Marzena Jaroszek

1. Czy bohaterowie Pani książek pojawiają się w Pani snach? Czy był moment, w którym śnił się Pani fragment, albo cała fabuła którejś z Pani książki?

A.D: Jeden, jedyny raz przyśniła mi się fabuła książki i obiecałam, że ją napiszę w 2018 roku. Usiądę i spiszę. Długo dojrzewam by ją opowiedzieć, choć fabuła wcale nie jest skomplikowana.

2. Czy ma Pani ulubione miejsce w domu, w którym powstają Pani książki?

A.D: Piszę przy stole, a biurko na którym miał stać mój laptop niestety zajął mój kot…

IdęCośWszamać

1. Jaki jest Pani ulubiony deser?

A.D: Jestem wielkim łasuchem, który powinien być przez całe swoje życie na diecie. Naprawdę J Ale uwielbiam brownie oraz sernik.

2. Czy wierzy Pani w siłę przeznaczenia?

A.D: Tak.  Przekonałam się już kilka razy, że przeznaczenie istnieje.

Weronix

1. Pisze Pani książki o tematyce miłosnej. Co jest Pani inspiracją do pani tworzenia? Rodzina, przyjaciele, fani czy może jakieś wydarzenie z przeszłości? 

A.D:  Inspiracje czerpię z różnych źródeł – muzyki, usłyszanego jednego zdania, snu…

2. Wszyscy wiemy, że Pani pracą jak i hobby jest pisanie. Na pewno na tej jednej pasji się nie kończy. Jest pewnie jeszcze dużo rzeczy, które Pani robi, żeby zapełnić wolny czas. Jakie to rzeczy? Co to za zainteresowania?

A.D:  Kocham pisać, to już wiadoma sprawa. Kocham alternatywnego rocka, zwłaszcza Marsów, to także sprawa wiadoma. Kocham zbierać grzyby, bo bardzo mnie ta czynność wycisza. Kiedyś malowałam, robiłam biżuterię, nakładałam maski algowe na twarze kobiet, a teraz uwielbiam oglądać programy o dekorowaniu wnętrz.

Dycia

1. Niech sobie Pani wyobrazi, że pisze pani swoją biografię. Jak brzmiałoby pierwsze jej zdanie? 

Pierwsze zdanie byłoby tym ostatnim i brzmiałoby: Anna Dąbrowska nigdy nie chce napisać swojej biografii.

2. Wiele osób chciałoby zrobić wiele rzeczy, ale boi się konsekwencji. Gdyby mogła Pani bez żadnych konsekwencji zrobić jedną rzecz - Co by to było?

A.D:  Cofnąć się w czasie i spotkać się z przyjaciółką, która umarła na raka. Nie zdążyłam się z nią pożegnać… Zostały mi po niej wspomnienia, kilka zdjęć i biały miś.

Izabella Gaudyńska

1. Co jest dla Pani najtrudniejsze podczas pisania książek?

A.D: Systematyczność pisania. Istnieje taki Facebook, który kusi by zająć się nim, a nie pisaniem nowej książki… Zaczynam nie ulegać jego pokusom, ale strasznie trudno mi to idzie.

2. Czy kiedykolwiek chciała Pani zmienić jakieś wydarzenia, decyzje ze swojej przeszłości, a potem okazało się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło?

A.D: Nie zastanawiałam się nigdy nad tym. Wierzę w przeznaczenie i uważam, że to co nas spotyka, zawsze ma jakiś sens.

mariola 163

1. Czy istnieje jakiś temat tabu, którego nigdy by Pani nie ujęła w swoich książkach - jeśli tak, to, jaki to temat i dlaczego jest Pani względem niego na "kategoryczne nie"?

A.D: Trudne pytanie. Nie podjęłabym się opisywania gwałtu dzieci, ponieważ sama jestem matką, i jako matka, chcę chronić swoje pociechy. A poza tym gwałt jest dla mnie wynaturzeniem. Chorym i obrzydliwym wynaturzeniem.

2. Czy któryś ze stworzonych przez Panią bohaterów jest Pani literackim odzwierciedleniem ukrytym pomiędzy stronami książki - jeśli tak, to, która to postać i dlaczego akurat ona?

A.D: Uważam, że każdej postaci ofiaruję coś mojego. Jakieś nieświadome pierwiastki – może dobre, może i złe…  Chyba najwięcej wspólnego miała ze mnie Emilia ze Stalowego Serca np. kolor włosów i oczu (Śmiech).

Natalia Kapela

1. Można powiedzieć, że debiutowałaś dwa razy raz pisząc pod pseudonimem, a teraz pod własnym nazwiskiem (to bardzo ciekawa i nie codzienna sytuacja) czy takie same emocje towarzyszyły Ci podczas obydwóch debiutów? Czy teraz było Ci trochę łatwiej, a może wręcz przeciwnie - trudnej pisząc pod swoim nazwiskiem poczułaś większą presję i strach jak zostaniesz odebrana?

A.D:  Kiedy debiutowałam po raz pierwszy, wcale nie czułam stresu. Dlaczego? O dacie premiery książki, dowiedziałam się jako ostatnia, właśnie w premierowy dzień. Pamiętam, że wysłałam maila z pytaniem o datę premiery, a otrzymałam odpowiedź: dzisiaj. To oszczędziło mi na pewno stresu. Poza tym, byłam przekonana, że napiszę tylko jedną książkę na którą spadnie burza hejtu, załamię się i potraktuję pisanie jako ekstremalną przygodę. W chwili obecnej, przed premierą nowej książki, czuję potworny stres i ekscytację zarazem. 

2. Jaki tytuł dałabyś swojej biografii?

„Nie było, nie ma i nie będzie biografii Anny Dąbrowskiej”

Flashy Bookworm

1. Z czym ma pani problem podczas pisania książek? Mam na myśli sceny, tematy poruszane a może na pani problem z charakterystyką postaci? Jak pani sobie z tym radzi?

A.D:  Rumienię się na samą myśl. Największy kłopot sprawia mi opisywanie scen intymnych. Za każdym razem, chciałabym opisać miłosne uniesienie inaczej, ale prawda jest taka, że jest to ciężka sztuka. Coś musi się powtarzać. Przy zbliżeniu Laury i Tobiasza w Nakarmię cię miłością, wykłócałam się Redaktorem o deltę. Czułam, że  owa delta wnosi w scenę pewną inność. Te Osóbki, które czytały książkę, wiedzą o co chodzi. Także delta w scenach seksu jest tylko moja J Jak sobie radzę z pisaniem tych scen? Hmm…  Czy już jest po dwudziestej drugiej? :) 

2. Jakie są pani sposoby? Zapisuje pani wszystko rzetelnie na kartce czy raczej pisze pani, kiedy fantazja panią poniesie? Jak radzi sobie pani z brakiem weny? I czy miała pani jakieś zabawne wpadki podczas pisania lub wydawania książek?

A.D:  Plan książki układam w głowie. Czasami zapisuję sobie pojedyncze zdania w zeszycie. Jak sobie radzę z brakiem weny? Biorę do ręki nudną książkę i ją czytam. Przeważnie po przeczytanych pięciu stronach, zmieniam zdanie, że brakuje mi weny. Siadam do laptopa i zaczynam pisać…

Mini Tenshi

1. Co zrobi Pani, kiedy przyjdzie starość lub wydarzy się coś niespodziewanego i starci Pani możliwość pisania? 

A.D: Nie potrafię odpowiedzieć na te pytanie. Nie myślę o tym co będzie… Wolę żyć obecną chwilą.

2. Jakie są Pani sposoby by pobudzić w sobie tą wenę twórczą i co Pani robi, kiedy jej brak?

A.D: Tak jak wspomniałam wyżej – idę czytać nudną książkę. A jeśli książka nie pomaga, to antidotum będzie odpowiednia muzyka.

Aneta Kasza

1. Każdy definiuje „szczęście” inaczej — dla jednych kryje się ono w rzeczach materialnych, drudzy odnajdują je w miłości, przyjaźni, rodzinie, pasjach. Osobiście, staram się dostrzegać szczęście w drobiazgach, cieszyć się z małych rzeczy i doceniać dobre, ulotne chwile. Kto/co jest dla Pani prawdziwym, największym szczęściem, i czy zgadza się Pani z twierdzeniem, że„"?

A.D:  W cywilizacji „rakowej”, szczęście to zdrowie. Moje własne  i moich najbliższych. Reszta, to dodatek do szczęścia.
Jestem szczęśliwa mogąc pisać. Jestem szczęśliwa, że Wydawnictwa chcą wydawać moje książki. Jestem szczęśliwa, że otaczają mnie wyjątkowi ludzie. Właśnie to jest szczęście. Szczęście jest chwilą.
„Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli” – tak zgadzam się z tym stwierdzeniem.

2. Ma Pani ulubiony cytat/złotą myśl/motto, które Panią inspiruje, pobudza do działania?

A.D: Kocham cytaty. Kolekcjonuję drewniane tabliczki z różnymi, złotymi myślami, ale tak naprawdę ciężko jest mi wybrać jeden szczególnie ważny cytat. Jest wiele zdań, które noszę w sercu.

Dagmara Kowalewska

1. Ulubiony rodzaj filmu? Wyciskacz łez, komedia czy horror?

A.D: Horrory odpadają! Sio! Lubię wyciskacze łez, oj bardzo je lubię.

2. Największe marzenie?

A.D: Jeśli Wam je zdradzę to się nie spełni… Zatem muszę milczeć :) 

Edyta Chmura

1. "Jutro będziemy szczęśliwi", ale dlaczego nie dziś? Które podejście do życia jest Pani bliższe: optymizm i dostrzeganie dobrej strony w pechowych sytuacjach czy raczej drobne narzekanie i odkładanie przyjemności na jutro?

A.D:   Dlaczego jutro, a nie dziś…? Bo, każde jutro ma swoje TERAZ. Bliższa jest mi druga wersja, ponieważ z reguły słabo wierzę w siebie, lubię pomarudzić, a i przyjemności odkładam na te przysłowiowe jutro.



Bardzo dziękuję za nadesłane pytania. Wszystkich Was mocno ściskam, również Ciebie Beatko i dziękuję, że zechciałaś przeprowadzić właśnie z moją Osobą wywiad.

Również dziękuje za poświęcony nam czas :) 

3 paź 2017

Anna Szafrańska "Dziewczyna ze złotej klatki" [PRZEDPREMIEROWO]


Dziewczyna ze złotej klatki
Anna Szafrańska
Wydawnictwo Novae Res
Data wydania 25 października 2017
Moja ocena: 8/10
"Może kiedyś moje serce nie wytrzyma i pęknie z żalu, ale na razie muszę to znosić. to moja rodzina i chociaż oni traktują mnie jak powietrze, to i tak w pewien pokręcony sposób ich kocham. To nie podlega dyskusji."
Amelia Raczyńska jest to osiemnastoletnia dziewczyna, która może mieć wszystko, co sobie zamarzy, ale tak naprawdę nie ma nic. Bogaci rodzice, luksusowa rezydencja, renomowane prywatne liceum a na dodatek służba i ochrona, bez której nie może ruszyć się na krok. To jednak wszystko musi być podporządkowane wolą rodziców i ich planami, jakie zaplanowali starannie przyszłość Amelki. Studia, kandydat na męża to tylko część tego, co rodzice zaplanowali dziewczynie tylko nie wiedzieli, że nastolatka aż dusi się w tym świecie lub może nawet nie chcieli niczego widzieć. Kiedy nadarza się okazja Eli podejmuję naukę w publicznym liceum. Teraz wie, że może ukrywać się, jako normalna nastolatka, która uczy się na własnych błędach a przede wszystkim doświadczyć prawdziwej miłości. Kłamstwa są zastępowane następnymi kłamstwami a rosnące uczucie do motocyklisty niespodziewanie wymyka się zaplanowanego życia dziewczyny. Lecz kiedy słońce zaczyna jaśniej świecić dla tych dwoje to demony przeszłości dają o sobie znać w najmniej spodziewany sposób. Przekonajcie się sami.
"Nie chciałam takiego życia. Chciałam się wyrwać z tej złotej klatki. Chociaż na miesiąc."
Jakiś czas temu czytałam książki Ani Szafrańskiej i bardzo spodobała mi się jej twórczość. Historie są tak prawdziwe aż wyjątkowe. Dlatego wiem, że każdą wydaną książkę autorki bez wątpienia przeczytam.

„Dziewczyna ze złotej klatki” jest to niesamowita i historia losów Ameli i Roberta. To powieść pełna tajemnic, kłamstw, pożądania a także o sile miłości. To niesamowita mieszanka, która uzależnia czytelnika już od pierwszych stron książki i nie pozwala odłożyć się póki jej nie zakończymy. Ogromnie się cieszę ze autorka niejednokrotnie potrafiła mnie zaskoczyć gdyż nie spodziewałam się takiego obrotu spraw a losy bohaterów tak a nie inaczej potoczą się. Naprawdę jestem kolejny raz zachwycona powieścią autorki a tych, którzy jeszcze nie czytali książek Ani serdecznie zapraszam do zapoznania się z jej twórczością.

 Spodobał mi się fakt, że autorka opisała nam nie tylko relacje między bohaterami a także kontakt rodzinny i ich więzy. Tajemnice rodzinne i problemy, z którymi zmaga się Amelia Raczyńska to tylko część tego, co tak naprawdę dzieje się w jej świecie. Amelia i Robert nie mają łatwego życia a każde z nich przeżyło już wiele i bardzo polubiłam tę dwójkę. Amelia od dziecka została wychowana w bogatej rodzinie gdzie zaplanowano jej życie a nawet wybrano kandydata na męża. Jest ciepłą, odpowiedzialną osobą, która nie przeciwstawi się rodzicom gdyż wie, że cała odpowiedzialność ciąży na niej. Robert to nastolatek, który przeszedł wiele w swoim wieku. Kiedy poznaje Amelię wie, że życie jego się zmienia, ale przeszłość zaczyna wracać wraz ze znajomym Eli. Bardzo polubiłam Roba za jego bezinteresowność i to jak trzymał twardą ręką zasady dotyczące w szkole ;) Muszę także opowiedzieć wam o Igorze czarnej owieczce w całej tej powieści. Tu ciężko było cokolwiek mi powiedzieć. Od samego początku irytował mnie swoim zachowaniem a to jak zachowywał się w stosunku do Ameli przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Po tym wszystkim wiem, że takich typów trzeba omijać szerokim łukiem.
"Ani Dawid, ani Natalia nie mieli takiego problemu - oni sami podjęli decyzję i dążyli do realizacji swoich marzeń. A ja? Kim właściwie byłam?"
Kiedy przeczytałam „Widmo grzechu” od razu wiedziałam, że jej książki można brać w ciemno i być pewnym, że nie zostanie się rozczarowanym. Autorka, która pisze stylem prostym, lekkim to trafia do czytelnika i jego serca. To powieść, która cały czas siedzi mi w głowie, bo choć minęło już kilka dni odkąd skoczyłam ją czytać to nie potrafię zapomnieć tej historii i nie chcę jej zapomnieć. Podczas czytania czułam się emocjonalnie wykończona, co emocji jest tu, co nie miara. Nie raz i nie dwa razy a wielokrotnie wzruszyłam się czytając a w moich oczach pojawiały się łzy. Mogę w tym momencie Wam polecić i jestem przekonana, że się nie zawiedziecie.

„Dziewczyna ze złotej klatki” to powieść o miłości, ale także o podporządkowaniu się rodzinie, tajemnicach, lekach i bólu. Historia Ameli i Roberta niesie w sobie bardzo ważne przesłanie mówiące o wybaczaniu a także o tym, że powinniśmy kierować się za głosem serca i nie bać się tego, co powiedzą rodzice.


Gorąco polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuje 

Jeśli odwiedzasz bloga i czytasz posty to pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło bo wtedy wiem, że moje starania nie poszły na marne.
Miłego czytania.
Beata